Mieszkańcy mają dość śmieciarek w pobliżu swoich domów
Mieszkańcy mają dość śmieciarek w pobliżu swoich domów


W 1999 roku Komunalnik wykupił teren po byłej giełdzie towarowej Klon przy ul. Kolejowej. Początkowo w znajdujących się tam budynkach ulokowano biura administracji firmy. Baza z ciężkim sprzętem znajdowała się wówczas na terenie przy ul. Dworcowej. Jednak przed siedmiu laty miasto, do którego należy działka w pobliżu byłego dworca kolejowego w dzielnicy Zdrój, wypowiedziało Komunalnikowi umowę dzierżawy. – Nie mieliśmy innego wyjścia. Musieliśmy przenieść się na tereny byłej giełdy towarowej. To jest nasza działka. Uzyskaliśmy przy tym wszystkie zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej w tym miejscu – mówi Helena Wilim, prezes Komunalnika.
Pierwsze protesty
Nagle pojawienie się śmieciarek i ciężarówek wywołało protesty właścicieli domów stojących w sąsiedztwie siedziby firmy. – Kiedy Komunalnik wykupił teren przy ul. Kolejowej, poszliśmy do urzędu miasta. Tam powiedziano nam, że na Kolejową zostaną przeniesione tylko biura firmy. Nie było mowy o bazie ciężkiego sprzętu. Tymczasem po upływie zaledwie pół roku po ul. Kolejowej zaczęły jeździć śmieciarki – mówi Irena Kempny, mieszkanka Moszczenicy. Od tej pory, oprócz sobót i niedziel, od rana za oknami domów przy ul. Kolejowej i Dworcowej słychać huk przejeżdżających obok ciężarówek. Mieszkańców zaczęło niepokoić to, co dzieje się tuż za płotem. Tym bardziej że przez pewien czas na teren firmy zwożono odpady przeznaczone do segregacji, co potwierdza szefowa Komunalnika.
Podkreśla, że segregację prowadzono tylko przez kilka tygodni w 2002 roku. Obecnie śmieci z kontenerów służących do selektywnej zbiórki odpadów wywożone są na teren spalarni prowadzonej przez firmę EkoMar, która znajduje się na terenie byłej kopalni Moszczenica. Mieszkańcy oskarżają też firmę o wypuszczanie ścieków do przydrożnych rowów, palenie śmieci w piecu centralnego ogrzewania. Te zarzuty obala Helena Wilim. Jak wyjaśnia, od kilku lat budynki firmy są ogrzewane przez sieć Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej i piec nie jest wykorzystywany. Na odprowadzanie ścieków Komunalnik ma też zawartą umowę z Jastrzębskim Zakładem Wodociągów i Kanalizacji, więc jest podłączony do miejskiej sieci kanalizacyjnej.
Z daleka od studni
Niepokój mieszkańców budziły też inne prace prowadzone na terenie należącym do firmy, jak np. składowanie dużych ilości soli wykorzystywanej do odśnieżania ulic czy mycie samochodów przy użyciu różnego rodzaju detergentów. – Przecież ta woda przedostaje się bezpośrednio do ziemi. Korzystanie teraz ze studni głębinowych byłoby szaleństwem – argumentuje jeden z mieszkańców. Właściciele domów przy ul. Kolejowej i Dworcowej mają pretensje do władz miasta o to, że wydały zgodę na powstanie w tym miejscu bazy firmy zajmującej się gospodarką komunalną miasta. Uważają, że decyzję taką powinny poprzedzić konsultacje społeczne. Wówczas nikt z mieszkańców Moszczenicy nie przystałby na takie sąsiedztwo.
Inaczej na sprawę patrzy kierownictwo firmy. Helena Wilim podkreśla, że w 2000 roku, kiedy Komunalnik przeprowadzał się do Moszczenicy, protestów nie było. Wówczas zaproponowała mieszkańcom pobliskich domów darmowy wywóz śmieci i opróżnianie szamb. Nikt nie oponował. Przez ponad sześć lat żaden z właścicieli budynków sąsiadujących z terenem firmy nie płacił za opróżnianie kubłów na odpadki i wywożenie zawartości przydomowych szamb. Protesty, które nasiliły się w ubiegłym roku, sprawiły, że część mieszkańców zrezygnowała z takiego układu. Jednak nie wszyscy. Według moich wyliczeń, ci ludzie oszczędzili na przestrzeni tych lat po około 2,5 tys. zł – mówi prezes Komunalnika.
Sporna rozbudowa
Dopiero w 2006 roku, kiedy to firma zaczęła starać się o rozbudowę garaży dla swoich pojazdów, mieszkańcy zaprotestowali. Zaskarżyli decyzję sanepidu, na podstawie której wydano zgodę na rozbudowę bazy firmy. Ta sprawa zaczęła się 20 lutego 2006 roku, kiedy Komunalnik wystąpił z wnioskiem o ustalenie warunków zabudowy dla inwestycji polegającej na budowie garaży dla samochodów ciężarowych oraz adaptacji istniejących obiektów na zakład usługowy w zakresie zbierania i transportu odpadów przy ul. Kolejowej. Od decyzji, którą wydano 26 września 2006 roku, odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach wnieśli właściciele sąsiednich nieruchomości. Decyzją z dnia 4 stycznia 2007 roku SKO utrzymało zaskarżoną decyzję w mocy.
Odrębny konflikt dotyczy decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody dla inwestycji planowanych przez firmę. Wszczęto tu postępowanie administracyjne, w którym mieszkańcy mieli możliwość wniesienia swoich uwag i wniosków. Pismem z dnia 27 grudnia 2006 uwagi do przedsięwzięcia i przedłożonego raportu wniosło 12 mieszkańców. Miasto wystąpiło o uzgodnienie warunków realizacji przedsięwzięcia z sanepidem w Wodzisławiu, który 15 grudnia 2006 roku wydał postanowienie w tej sprawie. Od tego postanowienia mieszkańcy wnieśli zażalenie do sanepidu w Katowicach. Sprawa jest w toku. – My chcemy tylko świętego spokoju. Niech przy Kolejowej zostaną biura Komunalnika, ale bazę należy przenieść na tereny poprzemysłowe, których w mieście nie brakuje – mówią mieszkańcy Moszczenicy.
Sołtys próbuje
– W świetle prawa mamy wszystkie wymagane pozwolenia na kontynuację rozbudowy bazy firmy. Dotrzymaliśmy wszelkich warunków i terminów. Nie możemy nagle zaprzestać działalności – mówi Helena Wilim. Gardłową sytuację próbuje rozwiązać sołtys Moszczenicy Józef Pieróg. Na początku lutego zwołał zebranie, w trakcie którego mieszkańcy przekazali swoje żale radnym. Efektem była interwencja, jaką podjął radny Janusz Tarasiewicz. Domaga się on od władz miasta wyjaśnienia okoliczności, w jakich Komunalnik otrzymał pozwolenie na prowadzenie działalności przy ul. Kolejowej.

Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz