Do Ostrawy miał kursować standardowy skład jak ten widoczny na zdjęciu. Ponoć wymagał tylko kosmetycznych zmian, a mimo to Czesi uznali go za nieprzystosowany do korzystania z ich szlaków
Do Ostrawy miał kursować standardowy skład jak ten widoczny na zdjęciu. Ponoć wymagał tylko kosmetycznych zmian, a mimo to Czesi uznali go za nieprzystosowany do korzystania z ich szlaków

Spółka PKP Przewozy Regionalne zapowiadała uruchomienie bezpośredniego połączenia do Ostrawy z wielką pompą. Wyliczano plusy przedsięwzięcia, jak rozwijanie współpracy nadgranicznej, umożliwienie mieszkańcom Śląska bezproblemowego dojazdu do czeskiego miasta, zwiedzenia go, zrobienia zakupów i powrotu tego samego dnia po południu. Na zapowiedziach się skończyło. Pierwszy pociąg, który wyruszył w trasę z Katowic, zatrzymał się tuż za granicą w czeskim Boguminie. Czesi nie zezwolili na dalszą jazdę. Pasażerowie chcący dotrzeć do Ostrawy musieli przesiąść się do czeskiego składu. – Zdziwiliśmy się, bo byliśmy przekonani, że wszystko mamy dograne ze stroną czeską. Nasze dwa składy, które przygotowaliśmy z myślą o kursach do Ostrawy, przeszły badania w Pradze. Trzeba było je tylko lekko zmodyfikować – mówi Jerzy Faltyński, naczelnik przewozów i gospodarki taborem w Śląskim Zakładzie Przewozów Regionalnych w Katowicach.
 
Dodatkowe testy
Po tych zabiegach przygotowane pociągi ruszyły w trasę, ale do celu nie dotarły. Jak dowiedzieliśmy się w ŚZPR, Czesi uznali maszyny za niezdolne do współpracy z ich systemami kontroli ruchu. To miało powodować ryzyko niezatrzymania się na czas w razie potrzeby. Według naczelnika Faltyńskiego pociągi muszą przejść dodatkowe testy na torze doświadczalnym koło Żmigrodu pod Wrocławiem. Jeśli wyniki będą pozytywne, a Czesi je uznają, zabłyśnie zielone światło na kursy do Ostrawy. Stanie się to najwcześniej w połowie stycznia. Przy czym przedstawiciele ŚZPR przyznają, że nie znają szczegółów, bo mówią, że przedsięwzięcie pilotuje centrala spółki w Warszawie. W Warszawie odsyłają po szczegółowe informacje do Katowic. Czeski pociąg, czeski film. Samo połączenie nie wypadło z rozkładu jazdy, ale jego popularność nie poraża. Jak mówi pani z informacji na dworcu w Rybniku, bywają dni, kiedy nikt nie kupuje biletu do Ostrawy. Niekiedy kilka osób dziennie decyduje się na taką podróż. Sama przesiadka w Boguminie nie nastręcza większych kłopotów. Wiąże się z pokonaniem około 30 metrów. Koleje zapewniają też, że kupiony w polskiej kasie bilet zachowuje ważność.
 
Bezpośrednio do stolicy Tatr
Obowiązujący od 10 grudnia rozkład jazdy wprowadził kilka innych nowości. Przysłowiowym strzałem w dziesiątkę okazał się nocny pociąg Podhalanin relacji Szczecin – Poznań – Wrocław – Rybnik – Bielsko – Wadowice – Zakopane. Od grudnia skład przejeżdża przez Rybnik. W okresie świątecznym skorzystało z niego wiele osób, robiąc wypady do stolicy polskich Tatr. Pociąg odchodzi z Rybnika o godzinie 0.57, w Zakopanem melduje się o 6.50. Nowością ma być też skrócenie czasu dojazdu do Katowic o 10-20 minut w związku z polepszeniem stanu torów. Niestety na razie jest to tylko deklaracja. Tory miały być już wyremontowane, tymczasem wciąż robotnicy pracują na odcinku Leszczyny – Orzesze. – Ten remont rozsadza cały rozkład jazdy nie tylko w Rybniku, ale też Wodzisławiu i Raciborzu. Straciliśmy przez niego wielu pasażerów, bo odkryli, że szybciej dostaną się do Katowic busem – mówi kobieta z informacji. Nie wszystkie zmiany zadowalają pasażerów. Czytelnik zadzwonił do nas z informacją, że wypadł bezpośredni pociąg do Krakowa przez Katowice, który wcześniej kursował przez długie lata. Było to bardzo dogodne połączenie. Rano docierało się do Krakowa, człowiek mógł w kilka godzin pochodzić po mieście i wrócić wieczorem. Teraz trzeba dotrzeć do Katowic i czekać około godziny na inny pociąg. To wszystko wydłuża podróż, przez co jednodniowy wyjazd przestaje mieć sens – mówi rybniczanin.
 
Do Krakowa z przesiadką
Jak dowiedzieliśmy się w biurze prasowym spółki Przewozy Regionalne PKP w Warszawie, bezpośredni pociąg z Wodzisławia przez Rybnik do Krakowa istniał dotąd bardziej ze względów technicznych niż ekonomicznych. Udawało się umieszczać go w rozkładzie. To się jednak skończyło. – Sprawdziliśmy, że dziewięćdziesiąt procent pasażerów tego pociągu wymienia się w Katowicach. Prościej było nam więc stworzyć kurs z przesiadką w Katowicach. Uważam, że teraz rybniczanie mają bardzo zdrowe połączenie z Krakowem. Do wyboru daliśmy zarówno składy osobowe, jak i pospieszne – uzupełnia informacje kolegi z Warszawy Bożena Wylężek, naczelnik zespołu komunikacji marketingowej ŚZPR w Katowicach. Pasażerowie z Rybnika, jak i Raciborza niespecjalnie zadowoleni są również z innej zmiany. Z rozkładu zniknął pospieszny Hutnik do Warszawy. Docierał do stolicy przed południem i odchodził pod wieczór. W jego miejsce pojawił się Kormoran jadący przez Warszawę do Olsztyna. Kłopot w tym, że skład odjeżdża z Raciborza o 8.53, z Rybnika o 9.30, a do stolicy dojeżdża dopiero o 15. Osoby mające do załatwienia sprawy w stolicy i zamierzające wrócić tego samego dnia są skazane na drogi ekspres do Katowic, a potem przesiadkę. Alternatywę stanowi nocleg. Kormoran wyrusza w drogę powrotną z Olsztyna o 8.40, w Warszawie melduje się o 12.40, w Rybniku o 18.15, w Raciborzu 40 minut później. Połączenia lokalne pozostały praktycznie bez zmian. Są to minutowe przesunięcia. Jak mówi Bożena Wylężek, firma przygotowuje ofertę przejazdów, kierując się ich dochodowością. – Dążymy to tego, by kursy nie przynosiły strat. Utrzymanie połączeń deficytowych zależy od samorządu województwa. Jeśli zgodzi się pokryć deficyt, zostawiamy pociąg. Na szczęście marszałek województwa przeznacza sporo pieniędzy na połączenia regionalne, więc niewiele ich wypada z rozkładu. Wśród podróżnych spotkanych na dworcu w Rybniku panują różne opinie na temat jakości połączeń kolejowych. Pewne dziewczyny chwalą sobie częste pociągi do Katowic, choć przyznają, że po południu jest dwugodzinna dziura w rozkładzie. Gorzej zdecydowanie przedstawia się sytuacja z połączeniami w stronę Pszczyny, Żor czy Czechowic.
4
Baner reklamowy

Komentarze

  • olonr1 czeski szlaban dla PKP 03 stycznia 2007 05:51Jestem kolejarzem i widze PKP od srodka.Za durzo sterników a za mało wioślarzy.Dla kogo są te pociągi?Dla kogo ustala sie taki rozkład?To jakies nieporozumienie.Sternicy niczym się nie przejmuja.Olewaja tzw.pasażerów na lokalnych trasach.To czysty rachunek ekonomiczny,a nie społeczny
  • Czeski szlaban dla PKP 05 stycznia 2007 23:59Dlaczego te rozkłady jazdy są takie nieudolne.W Chałupkach niema prawie żadnej możliwości przesiadki dla podróznych jadących z Raciborza w strone wodzisławia przez co jeżdzi tam coraz mniej osób. Dlaczego niema taktu tak jak w opolskim.Poco takie długie składy skoro często tylko jeden skład EZT jest pełny.
  • *** Czeski szlaban dla PKP 06 stycznia 2007 00:01Idiotyczny rozkład tylko w pkp
  • ŻYCZLIWY ODNOSZĘ WRAŻENIE ŻE Z NATURY 15 września 2010 00:04ODNOSZĘ WRAŻENIE ŻE Z NATURY JESTEŚ ZIMNA

Dodaj komentarz