post image
Przy takich cenach surowców chleb będzie musiał zdrożeć – mówi Tadeusz Sobala z Wodzisławia

Trudno dziś ich namówić, by sprzedawali swoje zboże za 500 zł, gdy mogą je sprzedać za 700-750 zł w krajach ościennych. Tam zboża brakuje.
W Niemczech były ulewy, na Węgrzech susza, a w Rosji władze największych miast (Moskwa, Petersburg) zastanawiają się, czy nie wprowadzić... kartek na chleb. Sytuacja ta nie napawa optymizmem piekarzy. W tym roku mieli nadzieję, że dzięki dobrym zbiorom kupią tańszą mąkę. To pozwoliłoby im podnieść rentowność zakładów. Przestaliby balansować na krawędzi wypłacalności i podnieśliby płace pracownikom. Ale raczej nic z tego nie wyjdzie. – Utrzymanie zakładu staje się coraz trudniejsze, koszty idą w górę. Jest ciężko, zwłaszcza że konkurencja w postaci dużych marketów jest bezwzględna, wymusza na dostawcach ceny poniżej kosztów lub też sama drastycznie obniża cenę. Stać je na to, bo dysponują ogromnym kapitałem. My takiego komfortu nie mamy, dodatkowo nasza działalność nie polega na sprzedaży pieczywa, a jedynie na oddawaniu go w komis. Co się nie sprzeda w sklepie, dostajemy jako zwrot. Sklepy płacą nam tylko za sprzedane produkty, za zwroty koszty spadają na nas – wyjaśnia Tadeusz Sobala, właściciel piekarni G. i T. Sobala w Wodzisławiu.
Ostatnio sen z powiek piekarzom spędzają galopujące ceny mąki. Tylko w ciągu ostatnich pięciu tygodni mąka chlebowa i bułkowa zdrożała o ponad 30 proc. – W lipcu za kilogram chlebowej płaciliśmy 0,83 zł, a od 27 sierpnia za tę samą mąkę musimy zapłacić już 1,22. W takiej sytuacji zastanawiamy się nad podniesieniem ceny bochenka chleba o jakieś 30 proc., co da 4 zł za kilogramowy chleb. Byłaby to cena nas satysfakcjonująca, ale jak będzie – zobaczymy. Jeszcze pertraktujemy z młynami – mówi piekarz.
Jak twierdzi, sytuacja w naszym regionie jest o tyle skomplikowana, że występuje tu nadprodukcja chleba. Zakładów piekarniczo-cukierniczych jest ogromnie dużo. Wystarczy podać, że tylko w samym powiecie wodzisławskim jest 50 piekarń i cukierni zrzeszonych w Cechu Rzemieślników i Innych Przedsiębiorców, ale przecież są też piekarnie niezrzeszone. – Konkurencja jest ogromna, a walka bezpardonowa. Każda podwyżka cen powoduje, że tracimy jedną trzecią zbytu, ale inaczej nie można, ludziom też trzeba zapłacić, dlatego jeśli nic się nie zmieni, ceny mąki nie spadną, chleb może kosztować 4 zł – mówi właściciel piekarni.
Czy to koniec podwyżek? Nie wiadomo. Z równym niepokojem co młynarze i piekarze patrzą w przyszłość zwyczajni zjadacze chleba.

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.