Firma nie zdążyła bowiem ułożyć nowego dywanika przed pierwszym atakiem zimy.
– Kto wymyślił takie roboty późną jesienią? Tam można zniszczyć koła i zgubić podwozie – denerwują się ludzie. – Nie możemy robić wszystkiego latem, bo doprowadzilibyśmy do paraliżu komunikacyjnego. Dotąd o tej porze roku pogoda pozwalała na wykonywanie takich robót, jakie zaplanowano na ul. Niedobczyckiej – wyjaśnia Krzysztof Jaroch, rzecznik magistratu. Nowa nawierzchnia miała być gotowa do 25 listopada, ale wykonawca poprosił o wydłużenie terminu do połowy maja przyszłego roku, tłumacząc to właśnie aurą. Jaka będzie odpowiedź miasta, jeszcze nie wiemy. Jaroch uspokaja, że jeśli pogoda się nie poprawi, wystające studzienki kanalizacyjne zostaną otoczone warstwą asfaltu, co doraźnie poprawi sytuację.
Niedobczycka była jedną z pierwszych ulic w mieście, które rozkopano z powodu budowy kanalizacji. Wtedy zakładano, że wykonawca odtworzy nawierzchnię w miejscu jej naruszenia. Ostatecznie gmina postanowiła ułożyć nowy dywanik na całej szerokości drogi, ale za sprawą wczesnego ataku zimy wyświadczyła kierowcom niedźwiedzią przysługę. Mieszkańcy wskazują też na inne roboty rozpoczęte w mało fortunnym terminie. To zwłaszcza rozkopane podwórko między blokami na placu Wolności a rynkiem, gdzie ma powstać skwer z fontanną.

Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz