Pani Gabrieli serce się kraje, gdy patrzy na zdjęcia otrutych kotów
Pani Gabrieli serce się kraje, gdy patrzy na zdjęcia otrutych kotów

Gabriela Lulińska z Rybnika opiekuje się wszystkimi kotami, które zabłąkają się pod jej blok. Problem w tym, że nie jest to jej prywatny dom, a kocia jadłodajnia nie wszystkim sąsiadom się podoba. Doszło nawet do tego, że na wniosek pani Gabrieli do akcji wkroczyła policja.
Nasza Czytelniczka od 1982 roku mieszka w bloku nr 8 w osiedlu Chabrowa razem z dziesięcioletnią kotką i dwoma kociętami, które przyplątały się kilkanaście dni temu. – To Zuźka i Pimpuś, chłopiec i dziewczynka. Pewnie ktoś je tu podrzucił, bo to zdarza się często – opowiada. Swoich zwierzaków nie wypuszcza z mieszkania, kupuje piasek, odrobacza, a kotkom, których nie poddała sterylizacji, podaje tabletki hormonalne. Jej podopieczni mają też książeczki zdrowia. Problem w tym, że pani Gabriela dokarmia wszystkie koty, które pojawią się w osiedlu.

Nosiła jedzenie
Zaczęło się od tego, że w pobliskiej bazie technicznej Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej okociła się kotka, którą dokarmiał sąsiad pani Gabrieli. Był tam stróżem i poprosił ją o pomoc. Z czasem jednak sąsiad przestał tam pracować. Gdy w jego miejsce przyjęto nowego stróża, który rzekomo przychodził do pracy z psem, dla spółdzielczych kotów nastały ciężkie czasy, a pani Gabrieli zakazano wstępu na teren bazy. Ona jednak nie zaprzestała dokarmiania kotów. Po godzinach (pracuje na pół etatu w firmie, która zajmuje się m.in. sprzątaniem osiedla) zbiera złom, puszki i butelki, by zarobić parę groszy na, jak mówi, papierosy, kawę i jedzenie dla zwierzaków.
Kupuje dla nich najtańsze puszki z karmą, a czasami mleko. Zarzeka się, że karmi je tylko raz dziennie. – Nie rozpieszczam ich, bo mnie na to nie stać – podkreśla. Poustawiała miski pod balkonami parterowych mieszkań. Urządziła tam też prowizoryczne legowisko, kładąc starą walizkę z jakąś poduszką. To właśnie w niej 3 maja znalazła półprzytomnego kota, którego nazwała Liliputkiem. – Zabrałam go do weterynarza. Lekarz przypuszczał, że został otruty, więc podał mu środki odtruwające i wzmacniające, ale to nie pomogło – opowiada pani Gabriela. W ciągu kilku najbliższych dni znalazła w okolicy jeszcze sześć martwych kotów, co raczej trudno uznać za przypadek.

Różowe mleko
Pani Gabriela podejrzewa, że ktoś wsypał do misek z mlekiem trutkę na szczury, która wcześniej pojawiła się w piwnicach bloku. – Koty umierały przez kilka dni w męczarniach. To zwykłe bestialstwo. Mleko było różowe, stąd moje przypuszczenia – mówi Gabriela Lulińska. Z tą sprawą wiąże kwestię zamurowania przez pracowników spółdzielni jednego z okienek, przez które zwierzaki wchodziły do piwnicy. W tym miejscu ogródek ma jedna z sąsiadek, która przyznaje, że interweniowała w administracji w sprawie okienka, bo nie chciała, by koty spacerowały przez jej rabatkę, ale zarzeka się, że z wytruciem nie ma nic wspólnego. Dodaje też, że od razu mówiła, by kotom otworzyć inne okienko. Pani Gabriela zakopała martwe koty i wszystkim policję. Jak powiedziała Aleksandra Nowara, rzeczniczka rybnickiej komendy, mundurowi wszczęli w tej sprawie postępowanie przygotowawcze. Zdania wśród mieszkańców bloku nr 8, jak zwykle bywa, są podzielone. Wielu koty nie przeszkadzają, inni skarżą się na nieprzyjemny zapach. – Wielu ludzi stąd mieszkało wcześniej na wsi, a teraz nagle przeszkadzają im wszystkie zwierzęta. Kiedyś zimą dokarmiałam gołębie. Któregoś dnia zapukała do mnie policja. Okazało się, że poskarżyli się na mnie sąsiedzi. Funkcjonariusze prosili bym, już więcej nie dokarmiała ptaków – opowiada jedna z sąsiadek pani Gabrieli.



Marek Gruszczyk, wiceprezes Rybnickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zauważa, że problem kotów i ich dokarmiania pojawia się co jakiś czas w różnych osiedlach. – Nie mamy tu wypracowanych ogólnych zasad, które obowiązywałyby w całej spółdzielni. Staramy się rozwiązywać takie kłopoty na poziomie konkretnych administracji. To zawsze są trudne kwestie, dlatego jeśli już coś robimy, to bierzemy pod uwagę opinię większości mieszkańców – mówi wiceprezes Gruszczyk. (WaT)

3
Baner reklamowy

Komentarze

  • cos ktos truje koty 11 czerwca 2008 23:08 tak to teraz bywa ze człowiekowi wszystko przeszkadza nie bedzie kota to niejednego myszy zjedza z nienawisci do zwierzat
  • tatasa trucie kotow 13 czerwca 2008 15:32 obecnie człowiekowi wszystko przeszkadza mimo ze pochodzi ze wsi a kiedy dostał sie do bloku to pan bo państwo mu mieszkanie wybudowało
  • tesciowa trucie kotow 15 czerwca 2008 12:37 no niestety dzis człowiekowi wszystko przeszkadza koty ptaki itd ale bez tego by nie było swiatu ciekawego

Dodaj komentarz