Pasażerowie powinni wsiadać tylko do dobrze oznakowanych taksówek
Pasażerowie powinni wsiadać tylko do dobrze oznakowanych taksówek


– Taksówkarze nas naciągają. Niektórzy za kurs każą sobie płacić kilka razy więcej, niż wynosi normalna cena. Z takimi praktykami powinno się coś zrobić – denerwuje się Wojciech Bochenek, który zgłosił się do naszej redakcji. Jak wyjaśnia, w tym roku za przejechanie takiej samej trasy raz żądano od niego 16 zł, ale innym razem 30 zł. Ostatnio, kiedy zapytał, ile płaci, usłyszał pięć dych i nie wytrzymał. Kiedy spojrzał na przód auta, okazało się, że taksówkarz nie miał licznika zamontowanego w panelu, ale trzymał go pod ręką. Na pytanie, czemu tak drogo, usłyszał, że to wcale niedrogo i płaci za drugą strefę.
Zabrakło papieru
Poza tym dowiedział się, że płaci się za wejście do samochodu, za startowe, za czekanie, za kilometry itd. – Kiedy powiedziałem, że tydzień wcześniej za taki sam kurs zapłaciłem o przeszło 30 zł mniej, usłyszałem, że mogłem pojechać inną taksówką. Zażądałem paragonu. I znowu pan taksówkarz miał wymówkę. Okazało się, że akurat skończył mu się papier. O to, czemu jechaliśmy okrężną drogą, nie miałem już siły zapytać. Zapłaciłem i wysiadłem – opowiada pan Wojciech. Jednak wkrótce znowu musiał skorzystać z usług taksówki, który przez całą drogę był bardzo miły i rozmowny.
– Ale jak podjechaliśmy na miejsce, to facet chciał 45 zł, choć na taksometrze było 16 zł. Powiedziałem, że tyle nie zapłacę. Zaczął się wydzierać, że kurs tyle kosztował, a licznik jest niesprawny i mam na niego nie patrzeć. Kłótnia trwała kilka minut. W końcu powiedziałem, że w takim razie dzwonię na policję. Facet spuścił wtedy z tonu. Usłyszałem: spokojnie, pan się nie denerwuje, jakoś się dogadamy, da pan trzy dychy i będzie zgoda. Nie dałem się jednak udobruchać, póki nie usłyszałem, że należy się 16 zł. Trwało to co najmniej 15 minut – relacjonuje Wojciech Bochenek.
Są artyści
Pan Wojciech rozmawiał ze znajomym taksówkarzem o swojej ostatniej przygodzie. Usłyszał, że niestety w Rybniku są artyści, którzy nie tylko kasują podwójnie, ale zamiast zawieźć klienta najkrótszą drogą, fundują mu wycieczki. Anita Włodarczyk też została oszukana. – Na taksometrze było 34 zł, a taksówkarz zażądał 50 zł. Chciałam fakturę, żeby rozliczyć jazdę w firmie. Nie dostałam, bo pan stwierdził, że właśnie zaczął pracę i zapomniał pieczątki, a musiałby po nią jechać na drugi koniec Rybnika. Machnęłam ręką i zapłaciłam, bo wystraszyłam się, ile by ta podróż mogła kosztować – mówi pani Anita.
Pan Wojciech zauważył, że kiedy wsiadał do taksówki, na liczniku nieraz były dwa albo i cztery kilometry. – Kiedyś przyjeżdżamy pod blok, patrzę na taksometr, a tu ciemno. Pytam, ile płacę, a pan rzuca cenę z sufitu i mówi, że zapomniał włączyć taksometr. Co miałem zrobić? Zapłaciłem – opowiada pan Wojciech. On i pani Anita są oburzeni takimi praktykami. – Paragon to teraz dostaje się nawet w ubikacji, tylko nie w taksówce. W zeszłym roku jechałem taksówką kilkadziesiąt razy. Zaledwie trzy razy szofer dał mi paragon sam od siebie. Znacznie częściej byłem oszukiwany – stwierdza Wojciech Bochenek.
Ile za kurs
W taksówkach obowiązuje zapłata za kurs zgodnie ze wskazaniem licznika. Jeśli kierowca zażąda więcej, trzeba wzywać policję. Jak wyjaśnia Alvin Piotr Gajadhur z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, opłata musi być zgodna ze wskazaniami taksometru, czyli liczba przejechanych kilometrów razy stawka za kilometr. – W taksówce muszą być zamontowany taksometr, kasa fiskalna, a samochód musi mieć na dachu koguta z napisem taxi – mówi Alvin Gajadhur. Przyznaje, że sposoby na oszukanie klienta są różne. Najpopularniejszym, szczególnie na tych, którzy nie znają dobrze danego miasta, jest przewiezienie ich dłuższą trasą.
– Inny sposób to podkręcenie licznika za pomocą zamontowanego przy taksometrze generatora impulsów. Dopalacz działa w ten sposób, że taksometr kręci się szybciej, a klient płaci więcej za kurs. W tym roku nie mieliśmy jeszcze tego rodzaju przypadków, jednak w ubiegłym wykryliśmy ich trzy – mówi Alvin Piotr Gajadhur. Do GITD wpływają różne skargi na nieuczciwych taksówkarzy. Najwięcej dotyczy pobierania zawyżonych opłat. Każda z nich jest sprawdzana. – Jeśli kontrola potwierdza oskarżenia klienta, dla nieuczciwego taksówkarza cała rzecz kończy się utratą licencji – wyjaśnia Alvin Gajadhur.

Tekst: MAŁGORZATA SARAPKIEWICZ
Zdjęcie: Wacław Troszka


Rybniccy taksówkarze przyznają, że w tym biznesie jest nieuczciwa konkurencja. Jedną stanowią dobrze uposażeni emeryci górniczy, dla których taksówka w większości jest sposobem na nudę. – Nieraz zresztą nie biorą za kurs według wskazań licznika, ale nawet połowę mniej – stwierdza pan Henryk. Są też tzw. dzicy taksówkarze, którzy pojawiają się na ulicach przeważnie wieczorami. Ich samochody nie mają bocznych numerów, tylko znaczek taxi na dachu. Nieraz nie mają taksometrów. Przyłapać jest ich jednak trudno, bo znaczki z napisem taxi można zdejmować. – Poza tym ci ludzie wiedzą, że w nocy nie zjawi się żaden urzędnik, żeby ich skontrolować. W ten sposób obrywamy wszyscy – dodaje pan Henryk. (MS)


Jerzy Kucbard ze Zrzeszenia Transportu Prywatnego Radio Taxi „Duet” w Rybniku: – W naszej korporacji, podobnie jak w pozostałych dwóch w Rybniku, wszystkie taksówki są dokładnie oznakowane. Nie mieliśmy skarg, że kierowcy zawyżają kwoty, mają wyłączone taksometry czy nie wydają paragonów. Niestety po mieście jeżdżą też dzicy taksówkarze. Staramy się ich pilnować, bo psują opinię naszemu środowisku. Kto chce skorzystać z taksówki, powinien wsiadać tylko do samochodów odpowiednio oznaczonych lub zadzwonić po taksówkę, ponieważ wszystkie korporacje mają sieć radiową. Wtedy klient wie, czym jedzie i gdzie ewentualnie może złożyć skargę. (MS)

4
Baner reklamowy

Komentarze

  • naciaganie w taksówce 26 czerwca 2008 09:01 na temat taksowkarzy mozna pisac wiele to temat rzeka
  • jakiśtam Wcale się nie dziwię 29 czerwca 2008 14:09że taksówkarze oszukują. W powyższym artykule widać wyraźnie jak klienci sobie na to pozwalają. Machają ręką, płacą zawyżone kwoty, nie wzywają policji etc. Gdyby mnie to spotkało to nie zapałaciłbym zawyżonej kwoty i bez paragony czy faktury. Ale naiwny klient płacze i płaci.
  • klijent 01 lipca 2008 22:16Pragnę poinformowac pana Jerzego że własnie w jego firmie zostałem naciągnięty za przejazd z Marklowic do Rybnika zapłaciłem 2 razy więcej co ptwierdziła pani dyspozytorka !!!!!!!!!! proszę sprawdzic
  • klient emeryci 24 stycznia 2009 22:17Nie zgadzam sie z opinią pana Henryka o emerytach jeżdzących taksówką,jeżeli go to boli to mógł iść robić na kopaline a nie głupa palić na postoju a teraz narzeka.pozdrawiam

Dodaj komentarz