post image
Otwarte włazy mogą okazać się niebezpieczne dla nieuważnych

Niedawno pisaliśmy o słabym zabezpieczeniu niedoszłego oddziału położniczego przy ulicy Jana Pawła II. Okazuje się, że jeszcze gorzej sprawy mają się z opuszczonym gmachem byłej porodówki przy ulicy Zdrojowej. Zaniedbanego obiektu nie pilnuje absolutnie nikt, zerwane ogrodzenie i wejście pozbawione drzwi zachęcają do zwiedzenia opuszczonego budynku. Co gorsza, na nieuważnych ciekawskich czekają pułapki. Na betonowym podeście znajdują się niezabezpieczone włazy, przez które można wpaść do piwnicy. – To piękny, stylowy budynek. Proszę popatrzeć na linię okien i balkoniki. Szkoda, że tak zaniedbany. Podobno miał być tu hotel, ale ponoć inwestor wycofał się z powodu bakterii – mówi pan Adam, który w pobliskim parku często spaceruje z psem. Na teren zdewastowanej porodówki jednak nie zagląda. Nie brakuje jednak takich, którzy zaglądają. Dowodzą tego śmieci, które zalegają wokół.
Budynek jest w rękach prywatnych, a właściciel, mieszkaniec Pawłowic, planuje w tym roku zacząć remont. Tyle, że na razie nie wiadomo, co z tych planów wyniknie. – Nie ulega wątpliwości, że budynek jest w złym stanie technicznym – komentuje Wojciech Długosz, p.o. powiatowego inspektora nadzoru budowlanego – Wezwaliśmy właściciela do przedstawienia ekspertyzy technicznej. Termin jej złożenia już minął. Teraz wyślemy do niego pismo ponaglające.
Kontrola nadzoru została przeprowadzona pod koniec kwietnia. Wtedy teren był doraźnie zabezpieczony, okna zabito deskami, a ogrodzenie zamykały kłódki. W tej chwili kłódka nadal zamyka bramę, ale po ogrodzeniu nie ma śladu. Zapewne znikło w wózkach złomiarzy. – Nie można nakazać właścicielowi postawić płotu. O zabezpieczenie powinien dbać cały czas. Dobrze byłoby chociażby zawiesić czerwono-białą taśmę ostrzegawczą – mówi Wojciech Długosz. Przy braku tablic ostrzegawczych, w razie nieszczęśliwego wypadku, wina spadnie na właściciela. – Nie mam sygnałów o dzikich lokatorach tego budynku. Nie zanotowaliśmy także interwencji w tym budynku – stwierdza Marek Basiura, dzielnicowy straży miejskiej.

Komentarze

Dodaj Komentarz