post image
Członkowie w trybie jawnym zdecydowali m.in. o wyborze przewodniczącego

Gorąca atmosfera zapanowała w sali kina Panorama podczas walnego zebrania Górniczej Spółdzielni Mieszkaniowej. W czwartek odbyła się trzecia, decydująca część, w której członkowie zadecydowali o składzie nowej rady nadzorczej.
Jeszcze przed prezentacją kandydatów burza rozpętała się wokół możliwości zabrania głosu przez członków spółdzielni. Prowadzący zebranie Wiktor Krywulko stwierdził, że przyjętego wcześniej porządku nie można już zmieniać. – To my, walne zgromadzenie, jesteśmy najwyższą władzą i możemy kształtować porządek obrad – padały głosy z sali. – Najwyższą władzą jest prawo obowiązujące w spółdzielni – padła odpowiedź. – Szkoda, że wykreślono ważny punkt walnego – zmiany w statucie. Zorganizowanie zebrania sporo kosztuje nas wszystkich. Można było to wykorzystać – mówił prezes Bogusław Swaczyj. Emocje wzbudziła sama prezentacja kandydatów. Najczęściej powtarzające się pytanie do nich brzmiało: – Czy widzi pan/i współpracę z obecnym zarządem? W większości kandydaci nie chcieli się ustosunkować do tej kwestii. Dla jednej z kandydatek, Lucyny Maryniak, skandaliczne było to, że przed wejściem na salę rozdawano karteczki z nazwiskami kandydatów tzw. grupy inicjatywnej. – Te karteczki były rozdawane z komentarzem, że na tych ludzi należy zagłosować. Czynili tak także niektórzy pracownicy spółdzielni, nawet przed zebraniem, w godzinach pracy. Uważam, że to posunięcie było nie fair. Tak jak w czasie czerwcowego walnego nie pozwolono członkom zabrać głosu. Szkoda, bo jest to jedyne forum, gdzie mogą oni zająć określone stanowisko. Wychodzi na to, że grupa inicjatywna po raz kolejny dopięła swego – tłumaczyła Lucyna Maryniak.
Inne zdanie na ten temat miał Witold Siciński, członek grupy, która zainicjowała odwołanie dotychczasowej rady. – Wykryliśmy niegospodarność zarządu. Nie zostały wykorzystane wpływy z pawilonów. Utracono w ten sposób 100 tys. zł, za które można by np. ułożyć wiele metrów kostki brukowej. Wobec szykan, jakie pojawiły się wobec nas, musieliśmy działać. Mamy poparcie wśród członków, co pokazuje zebrana bez trudu liczba tysiąca podpisów – warunek zwołania zebrania walnego. Co do karteczek – to przecież mamy demokrację. Takie działania są jak najbardziej słuszne i prawidłowe – dowodził Siciński.

Komentarze

Dodaj Komentarz