post image
Po jastrzębskich ulicach jeździ pełno elek

Na ulicach Jastrzębia często widzi się samochody nauki jazdy. Ruchliwe ulice co i rusz przemierzają auta z charakterystyczną literą L na dachach. Wystarczy spędzić kilka minut w pobliżu jakiegokolwiek skrzyżowania w centrum, aby zobaczyć co najmniej kilku przyszłych kierowców, którzy zmagają się ze sprzęgłem, hamulcem i kierunkowskazami. Nie wszystkim jest to w smak.
Niektórzy mają już dość przestojów i innych problemów, jakie czasem stwarzają kursanci. – To niedorzeczne – wybucha pan Andrzej, który codziennie jeździ po Jastrzębiu. – Tych aut jest zdecydowanie za dużo. Często zdarza się, że kilkanaście samochodów stoi na światłach za dwiema elkami, które tamują ruch. Chętnie ograniczyłbym ich liczbę, przynajmniej w godzinach szczytu – mówi kierowca. Nie ma się co dziwić, że nauczający i uczniowie szkół jazdy wybierają do trenowania teren przyszłego egzaminu. Każdy przecież wie, że ćwiczyć warto na tych drogach i skrzyżowaniach, na których później przyjdzie spotkać się z surowym egzaminatorem.

Dobre miejsce
Jednym z instruktorów w Jastrzębiu jest Zenon Wdowiak. Jak przyznaje, w czasie szesnastu lat praktyki wyszkolił około dziesięciu tysięcy kursantów. – Mam porównanie, bo prowadziłem już kursy zarówno w Wodzisławiu, jak i Rybniku. Jastrzębie jest dobrym miejscem do nauki. Miasto jest rozległe, spotyka się tutaj urozmaicone sytuacje drogowe. Można spotkać zarówno skrzyżowania ze światłami, ronda, ulice jednokierunkowe i dwujezdniowe. Oprócz tego ciekawe jest ukształtowanie terenu. Weźmy skrzyżowanie ul. Basenowej z Wodzisławską – nie dość, że dojazd jest pod górkę, to jeszcze dodatkowo mamy do czynienia ze słabą widocznością. To jedno z miejsc, które muszą poznać przyszli kierowcy, aby przygotować się do egzaminu – tłumaczy pan Zenon.
Czasem to przygotowanie, które tak denerwuje doświadczonych szoferów, trwa dłużej, niż powinno. Wszystko z powodu długiego czasu oczekiwania na egzamin. Ci, którzy w ciągu kilku miesięcy chcą jeszcze przypomnieć sobie ruszanie z ręcznego czy lewoskręt, wykupują dodatkowe jazdy. – Niestety, głównie młodych ludzi często na to nie stać. Myślę, że zdecydowanej większości, która oblewa egzamin, nie udaje się z powodu stresu. Na pewno potęgują go ci kierowcy, którzy trąbią, a czasem i wyzywają kursantów. Aby przeciwdziałać takim praktykom, moje samochody zaopatrzyłem w nalepki z napisami „nie trąb, ty też się uczyłeś”. Jak dotąd są skuteczne, bo notuję coraz mniej takich zachowań wobec moich uczniów – wyjaśnia instruktor.

Puszczają nerwy
Należy zaznaczyć, że większość kierowców jest wyrozumiałych, jednak w czasie szczytu niektórym puszczają nerwy. – Sygnał dźwiękowy nie służy do ponaglania innych kierowców – zastrzega inspektor Józef Mazur z jastrzębskiej drogówki. Jak dodaje, trudno określić jednoznacznie, czy samochodów nauki jazdy jest zbyt dużo. Na pewno jednak spotyka się je często. Na pewno też stanowią one utrudnienie w ruchu, na przykład wtedy, gdy kursanci mają kłopoty z ruszeniem sprzed sygnalizatora. Bywa, że mijają wtedy dwa cykle zmiany świateł, podczas których nawet kilkanaście samochodów tkwi za jedną elką. – Wtedy najczęściej kierowcy ulegają emocjom – mówi inspektor. Dochodzi też do stłuczek z udziałem przyszłych szoferów, jednak to nie oni są najczęściej ich sprawcami.



Inspektor Józef Mazur apeluje o to, żeby najmniej doświadczonych w ruchu drogowym nie wypuszczać od razu do centrum miasta w godzinach szczytu. – To powinno oszczędzić kłopotów i niepotrzebnych nerwów – dodaje policjant. – Nie mam takich zwyczajów. Na początku kursant musi opanować ruszanie, zachowanie toru jazdy. Do tej nauki wybieram spokojniejsze miejsca. Wiele zmieniło się przez te szesnaście lat. Ulice miast są bardziej niebezpieczne, auta znacznie szybsze i dynamiczniejsze – mówi Zenon Wdowiak. – Osobiście już nie mogę się doczekać, kiedy siądę za sterami własnej gabloty. Wtedy zobaczymy, kto na kogo będzie trąbił – śmieje się jeden z kursantów, puszczając porozumiewawczo oczko. (TZ)

Komentarze

  • ewka elka 14 sierpnia 2008 18:45Nikomu nie podobają się samochody szkoleniowe w mieście,ale jakoś każdy chciałby jeżdzic.Jak to pogodzic?Gdzie szkolic?Przecież kiedys każdy uczył się jezdzic.Ale teraz kiedy mamy po kilka lat prawko w kieszeni,to elki bardzo nam przeszkadzają.Trochę tolerancji dla uczniów i będzie ok.

Dodaj Komentarz