post image
PKM dysponuje obecnie nowoczesnym taborem

Przedsiębiorstwo Komunikacji Miejskiej w Jastrzębiu będzie sprzedane. Międzygminny Związek Komunikacyjny, który jest właścicielem, przekonał przedstawicieli 12 zrzeszonych samorządów do prywatyzacji.
Związkowi jeszcze niedawno groziło bankructwo, więc szuka oszczędności. Dziura budżetowa wynosi obecnie ponad 2 mln zł. W grudniu zarząd podjął uchwałę o sprzedaży PKM-u. – To nie jest jeszcze ostateczna decyzja, a jedynie wstępna zgoda na prywatyzację – mówi Benedykt Lanuszny, dyrektor biura związku. PKM zatrudnia 250 osób, a jego autobusy pokonują miesięcznie ponad 300 tysięcy km. W ubiegłym roku jeździły na benzynie, za którą nie płacono dostawcom. MZK z kolei nie płacił PKM-owi, w efekcie jest mu winien około 2,5 mln zł. Pytanie, czy po prywatyzacji będzie płacił mu w terminie, nie jest jedynym, które zadają jastrzębscy radni.
– Dlaczego związek chce oddać PKM w obce ręce, kiedy miasto każdego roku przekazuje mu 4,5 mln zł dotacji? – denerwuje się radny Zbigniew Rutkowski. W tym roku dotacja wyniosła prawie 6 mln zł. Radny Rutkowski nie może zrozumieć, że sprzedaje się firmę, która ma najnowocześniejsze autobusy w regionie. – Nie sprzeciwiamy się prywatyzacji. Niepokoi nas jedynie, że załoga nie jest o niczym informowana – mówi Damian Gałuszka, radny i pracownik PKM. Obawia się, że zakład może być sprzedawany po kawałku. W efekcie sprywatyzowane zostaną te jego części, które przynoszą największe zyski, a mniej dochodowe czeka likwidacja. – Te obawy są bezpodstawne. Póki co zapadła jedynie decyzja w sprawie prywatyzacji. W jaki sposób, kiedy i na jakich zasadach to się odbędzie, zadecyduje walne zgromadzenie związku – wyjaśnia dyrektor Lanuszny.

Komentarze

Dodaj Komentarz