20024108
20024108


W finale młodzieżówki podopieczni trenera Jana Grabowskiego wystąpili trzeci raz z rzędu. Dwa lata temu finał odbył się w Rybniku, więc startowali w roli jednego z faworytów. Nie udało się. Kandydatów do tytułu – RKM i juniorów z Zielonej Góry – pogodzili młodzieżowcy Włókniarza Częstochowa, m.in. Zbigniew Czerwiński. Gospodarze zdobyli srebro, ale niedosyt pozostał. Przed rokiem w Lesznie Szombierski, Chromik i spółka wywalczyli brąz, ustępując dwa pierwsze miejsca na podium zespołom Unii Leszno i Polonii Piła. Przed tegorocznym finałem, który rozegrano praktycznie w tej samej obsadzie, jako faworyta wskazywano zespół Polonii Piła, mający w swoim składzie Jarosława Hampela i całkiem doświadczonych już ekstraligowców Gapińskiego i Miśkowiaka. Trudno było też nie doceniać drużyny Unii Leszno, ale ta przyjechała do Bydgoszczy bez Łukasza Jankowskiego, który w czasie występu na jednym z brytyjskich torów nabawił się kontuzji.– Teraz już po wszystkim mogę powiedzieć: do trzech razy sztuka, ale muszę przyznać, że jechałem do Bydgoszczy pełen obaw – przyznaje trener Jan Grabowski.Dla Romana Chromika i Łukasza Szmida start w finale młodzieżówki był ostatnim w karierze występem w roli juniorów, w przyszłym sezonie będą już seniorami.– Brakowało mi tego złota... W finale młodzieżowych indywidualnych mistrzostw Polski w Lesznie do podium zabrakło mi jednego punktu. Niedosyt pozostał też po tegorocznym finale Srebrnego Kasku w Rybniku, kiedy to w dwóch pierwszych wyścigach zerwał mi się łańcuch. Ale teraz mam upragniony złoty medal – cieszył się Roman Chromik.Mistrzostwo Polski młodzieżowej drużyny to swoiste ukoronowanie czteroletniej pracy w rybnickim klubie trenera Jana Grabowskiego.– Naszym zawodnikom ten medal po prostu się należał. Po kiepskim początku potrafili się pozbierać, pokazali, że stać ich na wiele. Tych juniorów zazdrości nam wiele klubów. Oni sami muszą teraz zrozumieć, że warto być profesjonalistą, że trzeba wszystko postawić na żużel i samemu zadbać np. o sponsorów. Muszą się przyłożyć, nie mogą ciągle oglądać się na klub. Wciąż ich namawiam, by uczyli się anielskiego, bez znajomości języka trudno wyobrazić sobie starty za granicą, a bez nich trudno mówić o prawdziwej karierze – mówi trener.W Bydgoszczy, gdzie niedawno świętowano zwycięstwo w lidze i zdobycie tytułu mistrza Polski, nie było niestety atmosfery sportowego święta. Finał młodzieżówki oglądała przysłowiowa garstka widzów, w tym całkiem spora grupa kibiców z Rybnika. Szkoda, że drużyna RKM-u była tam jedyną ekipą, której nie towarzyszył żaden przedstawiciel ścisłego kierownictwa klubu. W tym roku juniorzy RKM-u wystąpili we wszystkich finałach rozgrywek młodzieżowych: w mistrzostwach par w Pile, w Lesznie w turnieju indywidualnym i teraz w finale drużynówki. Na żadnym z tych finałów nie zjawił się wiceprezes RKM-u ds. sportowych. Czyżby dla kierownictwa klubu sport kończył się na walce o awans do ekstraligi...?Wyniki: 1. RKM 36 Z. Czerwiński 11 (2,3,0,3,3), R. Szombierski 11 (0,3,3,3,2), R. Chromik 7 (3,0,2,2,0), Ł. Romanek 7 (1,-,3,0,3), Ł. Szmid 0 (0); 2. BGŻ Polonia Piła 30; 3. Point S Polonia Bydgoszcz 28; 4. Unia Leszno 26.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz