post image

Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami nie przeszkodził w organizacji koncertu Dody w Szymocicach w gminie Nędza. Piosenkarka, mimo apeli i sprzeciwów prezesa komitetu Ryszarda Nowaka, zaśpiewała w sobotę wieczorem. I było głośno, seksownie, a momentami upiornie. Zwłaszcza kiedy wokalistkę wyniesiono ze sceny w... trumnie.

Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami zaapelował do władz gminy Nędza o to, by nie wpuściły piosenkarki do Nędzy. "Obawiamy się, że bluźniercza Doda podczas koncertu będzie szydziła z Biblii oraz katolików, protestantów, wyznawców prawosławia i judaizmu" - pisał Ryszard Nowak. Przypominał wywiad z Dodą, w którym piosenkarka "szydziła z Biblii i jej twórców", którzy według niej byli "alkoholikami i narkomanami". Władze gminy nie zajęły stanowiska, bo to nie one organizowały koncert, tylko prywatny ośrodek Aqua-Brax. Apelu Nowaka nie chciał też komentować obóz Dody, a piosenkarka rozpoczęła koncert słowami "Pragnę zaprosić was do swojego królestwa, w którym jedyną zasadą jest brak zasad".

Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami próbuje blokować niemal każdy koncert Dody. Piosenkarka oskarża szefa komitetu o naruszenie dóbr osobistych i dobrego imienia.

Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz