Wrócili z medalami


Po dwóch wygranych we własnej hali jastrzębianie potrzebowali tylko jednego zwycięstwa w Sosnowcu. Odnieśli je już w sobotę, choć rozpoczęli grę bez swojego kapitana Przemysława Michalczyka. Jego miejsce w podstawowej szóstce, pod nieobecność kontuzjowanego Piotra Łuki, zajął Adam Gniecki. Michalczyk zasiadł na ławce rezerwowych, gdyż odczuwał jeszcze skutki pechowego zderzenia z Pavlem Chudikiem sprzed tygodnia. Brakowało go tylko w pierwszym secie, którego po emocjonującej końcówce wygrali gospodarze. Trener Jan Such, widząc, że gospodarze nie zamierzają tanio sprzedać skóry, zdecydował się wprowadzić reprezentanta kraju na boisko. Od razu przyniosło to pożądane efekty. Goście poprawili przyjęcie, nie popełniali już wielu błędów w ataku. Na swoim poziomie zagrał Petr Divis, nie ukrywający, że bardzo zależy mu na medalu mistrzostw Polski. W swoim dorobku siatkarz ma już brązowe krążki mistrzostw Francji oraz puchar CEV.W drugim secie wyrównana walka toczyła się jedynie do stanu 19:18 dla Ivettu. Później jastrzębianie zdobyli z rzędu trzy punkty blokiem i zawodnicy gospodarzy stracili wiarę w odrobienie tych strat. W następnej odsłonie prawie wcale nie podjęli walki. Niemal od początku seta prowadził zespół Ivettu. Z odpowiedniego rytmu gry nie wytrąciło ich nawet zamieszanie, do jakiego doszło w momencie, kiedy sędziowie zauważyli błędne ustawienie. Efektem tego ekipa Jastrzębia-Boryni pozbawiona została jednego punktu. Trener Polskiej Energii Andrzej Urbański, widząc, że jego zespół nie jest w stanie nawiązać równorzędnej walki z rywalami, próbował ratować sytuację częstymi zmianami. To nie przynosiło efektów. W czwartej odsłonie gospodarze pogodzili się z utratą medali. Kilkudziesięcioosobowa grupa kibiców Ivettu rozpoczęła świętowanie sukcesu swojego zespołu. Przy stanie 24:19 dla gości najwyższy na boisku Marcin Nowak posłał piłkę w aut i w hali w Sosnowcu kibice z Jastrzębia mogli otworzyć szampany.- Wprawdzie apetyty przed sezonem były większe, ale cieszymy się z trzeciego miejsca. Pokazaliśmy, że nie bez przyczyny należymy do czołowych drużyn w kraju. Jeszcze tym razem Galaxia okazała się lepsza. Jednak po przegranych półfinałach nie załamaliśmy się i spotkania o trzecie miejsce potraktowaliśmy bardzo poważnie. Teraz musimy usiąść z zarządem do rozmów. Nie wiadomo jeszcze, czy zostanę w Jastrzębiu na kolejny sezon - mówi trener Such.- Myślę, że na te medale ciężko zapracowaliśmy. Przez pewien czas wydawało nam się, że finał jest w zasięgu ręki. Niestety, raz jeszcze okazaliśmy się słabsi od Galaxii. Wyniki spotkań finałowych pokazują, że zespół z Częstochowy świetnie trafił z formą na końcówkę sezonu - mówi P. Michalczyk.- Przed dwoma laty, występując w Czarnych Radom, przegrałem z zespołem Jastrzębia-Boryni walkę o trzecie miejsce. Teraz, broniąc barw tego klubu, udało mi się zdobyć brązowy medal. To chyba mój największy sukces. Gram w lidze już kilka lat, ale jeszcze nigdy nie udało mi się wywalczyć medalu. Teraz, kiedy już go mam, odczuwam ogromną satysfakcję - cieszy się Piotr Gabrych.Kazimierz-Płomień Energia Polska Sosnowiec - Ivett Jastrzębie-Borynia 1:3 (33:31, 19:25, 19:25, 19:25)Ivett: Chudik, Gabrych, Nowak, Divis, Gniecki, Trocki, Wójcik (libero) - Michalczyk, Pawłowski, Szczygieł.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz