post image
20014406


Uroczystość Wszystkich Świętych wywodzi się z czci oddawanej męczennikom. W 610 roku papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza Fokasa wspaniałą świątynię pogańską Panteon, którą poświęcił na kościół katolicki pod wezwaniem Matki Boskiej Męczenników i kazał w nim złożyć liczne relikwie. Od tego czasu dniem poświęconym zmarłym męczennikom był 1 maja. Papież Grzegorz III w 731 roku przeniósł tę uroczystość na 1 listopada, a w 837 roku Grzegorz VI rozporządził, że będzie to dzień poświęcony wszystkim świętym Kościoła katolickiego.- Świętość należy wymodlić, wyprosić, wybłagać. Z tego faktu wynika szczególna rola, jaką przypisywano u nas żebrakom - opowiada Aleksandra Grabiec, powołując się na „Polskie tradycje świąteczne” opracowane przez Ewę Ferenc. Żebracy, czyli dziady proszalne, tłumnie zasiadali u cmentarnych bram. Za trud modlitwy za zmarłych płacono im chlebem specjalnie na tę okazję wypiekanym, obrzędowo przeznaczonym dla zmarłych. Chleby te miały podłużny kształt, były ozdobione krzyżem pośrodku i ornamentami na krawędziach. Chleb umarłych zanoszono też księdzu, który odmawiał nad nim modlitwę, a potem rozdawał go ubogim.Dzień Zaduszny poświęcony jest tym, którzy cierpią w czyśćcu. W tym dniu składa się ofiarę mszy św. w ich intencji. Św. Odylo, opat z Cluny, ustalił w 998 roku, że we wszystkich klasztorach benedyktyńskich Dniem Zadusznym ma być 1 listopada. Później datę tę ustalono na 2 listopada - termin obowiązujący do dziś. To w tym dniu obchodzono na wschodnich Kresach tzw. dziady, opisane przez Mickiewicza. Przynoszono na groby pieczywo, kaszę, miód, jajka i urządzano ucztę, w której brali udział krewni zmarłego. Resztki z niej pozostawiano żebrakom. Niekiedy uczta taka odbywała się w domu, po powrocie z cmentarza. Potem pogańskie wierzenia zastąpiono chrześcijańskimi czynnościami - rozdawaniem za zmarłych chleba, potem i pieniędzy, żebrakom siedzącym u bram cmentarza.Drugim, obok „karmienia dusz” akcentem tego święta było palenie ogni. Początkowo zapalano je na rozstajach dróg, by wskazywały kierunek wędrującym duszom. Od przełomu XVI i XVII wieku zaczęto palić ogniska na cmentarzach. Potem zastąpiły je świeczki i znicze.Na Śląsku, podobnie jak i innych regionach kraju, święta te poprzedzano pracami porządkowymi na cmentarzach. Przystrajano groby kwiatami, wieńcami, gałązkami choiny, zniczami i świeczkami. Święto rozpoczynano mszą poranną, potem składano wizytę na cmentarzu. Po południowych nieszporach w procesji szło się jeszcze raz na cmentarz, gdzie ksiądz kropił święconą wodą groby i wraz z wiernymi śpiewał pieśni i odmawiał stosowne modlitwy za dusze zmarłych. W pamięci Ślązaków utrwaliły się wierzenia, że dusze zmarłych dzieci towarzyszą procesji w postaci ptaków.Jak podaje Elżbieta Łabońska w książce „Śląska kucharka doskonała”, coroczne obchody Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego były na Śląsku okazją do spotkań rodzinnych. Spotykano się w domu najstarszego członka rodziny lub osoby zamieszkującej najbliżej cmentarza. Na gości czekały więc kołocze śląskie z serem lub posypką, kołocze z cukrem i cynamonem, babka piaskowa lub placek z marmoladą. Szykowano też tradycyjne potrawy: szałot śledziowy lub szałot kartoflany z boczkiem wędzonym i ogórkiem kiszonym, podawany konieczne z kotletem schabowym lub grzaną kiełbasą. Warzono też zupę z białego piwa z bułkami, zupę z białej rzepy lub zupę z soczewicy i wieprzowego ucha. Tak, by każdy mógł najeść się do syta. Gorącą herbatą i kawą rozgrzewano się po przemarznięciu na cmentarzu.- Zwyczaje te w dużej mierze przetrwały do

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.