post image
20014408


Z mikołowskiego gospodarstwa uratowano tylko jedno drzewo, ale za to jakie! 200-letni miłorząb japoński ostał się dzięki wielkiej wrzawie jaką podnieśli obrońcy przyrody.Państwo Helena i Ronald Winklerowie kochają rośliny, są hodowcami i dostawcami wielu rzadkich i cennych sadzonek drzew i krzewów. Mają też ogród, który nazywają skromnym arboretum, a w nim niezwykle rzadkie i cenne okazy zdobywane za granicą, po znajomości, dzięki wymianom ze znanymi sławami w tej dziedzinie, własnoręcznie pielęgnowane i przez długie lata pieczołowicie doglądane. Rosną tu m.in. metasekwoja chińska i cedr himalajski. Metasekwoja odchowana od kilkunastocentymetrowego pędu, jest młodsza tylko o 8 lat od najstarszych metasekwoi w Polsce. Pierwsze bowiem nasiona tego drzewa przywieziono do Polski w 1950 roku. Wyhodowano z nich 5 siewek- jedną otrzymało arboretum w Kórniku, po dwie -ogrody botaniczne w Krakowie i Warszawie. Metasekwoja Winklerów pochodzi z 1960 roku i ma obecnie 126 cm w obwodzie. Cedr himalajski przywieziony jako 5-letnia sadzonka z największej plantacji tego gatunku w Szwajcarii ma 10 metrów wysokości i 75 cm w obwodzie.Zachodziła obawa, czy po wielu latach starań i osiągnięciu tak wspaniałych wyników, przez ogród państwa Winklerów ktoś nie zaplanuje przebiegu autostrady, wybudowania stacji benzynowej i kilku budek z fast-foodem czy czegoś w tym stylu. Dlatego w styczniu 200 roku Winklerowie napisali list do Rady Gminy z prośbą o objęcie ochroną 2 drzew z ich prywatnego ogrodu- owej metasekwoi i cedru ,które są rzadkimi okazami w regionie.Sprawa przeciągnęła się nieco, bowiem specjaliści powołując się na przepis o wielkości obwodów drzew pomnikowych uznali za takie tylko metasekwoję. Wymagane jest by poddane ochronie drzewo aklimatyzowane, szczególnie u nas rzadkie , miało od 100 do 150 cm obwodu. Metasekwoja ze swoimi 126 cm spełniała warunki , cedr (75cm)-nie. Pan Winkler przekonał jednak spacjalistów iż 10-metrowego cedru himalajskiego na pewno nie ma na Śląsku, a kto wie czy jest w Polsce. W tej sytuacji postanowiono przyznać obydwu drzewom status pomników przyrody. Rada Gminy uczyniła to podczas sesji 11października.W ten sposób Ornontowice skorzystały z prawa , jakie od niedawna ma samorząd lokalny. Decentralizując kompetencje i uprawnienia do nadawania statusu pomników przekazano je samorządom. Tak -po 20 miesiącach oczekiwania na werdykt -w prywatnym ogrodzie stoją zatem dwa pomniki , chronione prawem, a pan Winkler i jego potomkowie śpią spokojni o los swojego ogrodu z rzadkimi i cennymi okazami, których hodowla jest celem i sensem ich życia.

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.