post image
Komisariat plebiscytowy w Rydułtowach / Archiwum

 

20 marca mija 94. rocznica plebiscytu na Górnym Śląsku. W związku z tym przypominamy mało znaną sprawę emigrantów biorących udział w pamiętnym głosowaniu, zwłaszcza że ci ludzie mieli niemały wpływ na jego wynik.

 

 

Po pierwszym (sierpień 1919) i drugim (sierpień 1920) powstaniu śląskim o losach Górnego Śląska zadecydować miał plebiscyt, który państwa koalicyjne (Francja, Anglia i Włochy) wyznaczyły na 20 marca 1921 roku (była to Niedziela Palmowa). Zgodnie z regulaminem mogły w nim brać udział osoby, które po 1 stycznia 1920 roku ukończyły co najmniej 20 lat i zamieszkiwały na spornym obszarze. Do głosowania dopuszczono też tzw. emigrantów, czyli osoby, które z różnych powodów opuściły na stałe lub czasowo teren plebiscytowy. W lokalach wyborczych każdy uprawniony do głosowania otrzymał dwie białe kartki z dwujęzycznym wydrukiem nazw obu państw: "Polska – Polen"; "Deutschland – Niemcy", z których do urny mógł wrzucić tylko jedną.

 

Przekonać emigranta

 

W powiecie rybnickim za Polską oddano 52 332 głosy, a za Niemcami 27 924, jednak po podliczenia wszystkich głosów na całym obszarze plebiscytowym wynik okazał się niekorzystny dla Polski. Opowiedziało się za nią bowiem 40,4 procent (479 359 osób), zaś za Niemcami 59,6 procent (707 605 osób) uprawnionych do głosowania. W dużym stopniu na taki wynik wpływ miały głosy emigrantów spoza obszaru plebiscytowego. Pomysł ich wykorzystania wyszedł od eksperta polskiej delegacji pokojowej na Konferencji Wersalskiej, prof. Eugeniusza Mikołaja Romera (1871-1954), który liczył na głosy emigrantów zarobkowych pochodzących z obszaru plebiscytowego. Szybko jednak polscy delegaci zorientowali się, że dużo więcej emigrantów zagłosuje za pozostawieniem tego obszaru w granicach Niemiec, dlatego próbowali swój niefortunny wniosek wycofać, ale się już nie udało.

Zgodnie więc z propozycjami prof. Romera w styczniu 1921 roku podpisano polsko-niemiecką umowę o emigrantach, co zapoczątkowało szeroko zakrojoną akcję mobilizacji osób spełniających ustalone kryteria uprawniające do udziału w plebiscycie. Początkowo liczbę emigrantów szacowano na 300 tysięcy, jednak w ostatecznym rozrachunku przybyło tu około 180 tysięcy Górnoślązaków z terenu Niemiec i około 10 tysięcy z terenu Polski. Emigrantom z terenu Niemiec władze tego kraju zapewniały bezpłatną podróż, zakwaterowanie i wyżywienie. Dodatkowo każdy zatrudniony mógł uzyskać odszkodowanie za utracony czas pracy, jeśli po powrocie okazał przywiezioną z sobą kartkę "Polska – Polen", co potwierdzało zagłosowanie za pozostawieniem obszaru plebiscytowego w granicach Niemiec.

 

Na nic protesty

 

W odpowiedzi na ten fortel jeszcze przed głosowaniem polscy działacze rozprowadzali po cichu dodatkowe kartki "Polska – Polen" z nadzieją, że jedną emigrant umieści w urnie, drugą zabierze w celu otrzymania odszkodowania, a kartkę "Deutschland – Niemcy" zniszczy. Nic to nie dało. Tymczasem na całym obszarze plebiscytowym rozpętała się wielka akcja protestacyjna prowadzona przez stronę polską i skierowana przeciw "bandom niemieckich emigrantów". Środowiska polskie oburzały się na zarządzenia władz koalicyjnych o obowiązku udostępniania emigrantom gmachów użyteczności publicznej i urządzaniu w nich przytulisk. Na licznych wiecach protestacyjnych domagano się wykluczenia emigrantów z głosowania i wzywano ludność polską, aby odmawiała im udzielenia schronienia i żywności.

Klamka już jednak zapadła i protesty na nic się zdały. Tak np. kontroler powiatowy Raciborza, powołując się na wydane 5 marca 1921 roku rozporządzenie zakazujące wszelkich demonstracji za lub przeciw emigrantom, przypomniał wszystkim sołtysom i naczelnikom obszarów dworskich o ich statutowych obowiązkach przestrzegania wydawanych rozporządzeń władz koalicyjnych. W związku z tym zobligowani oni byli wystarać się o odpowiednie kwaterunki dla emigrantów i ułatwienie im kilkudniowego pobytu na czas plebiscytu. Kontroler przypominał też, że o ile nie starczy kwaterunków prywatnych, powinno się emigrantów umieszczać w szkołach albo salach restauracyjnych i jednocześnie ostrzegał, że kto by występował przeciwko przepisom dotyczącym głosowania plebiscytowego lub je zaniedbał, naraża się na dotkliwe kary.

 

Pociągi pod nadzorem

 

Do przewiezienia na Górny Śląsk uprawnionych do głosowania emigrantów przygotowano 230 pociągów, w tym 215 niemieckich i 15 polskich. Składy te wyposażone były w czteroosiowe ogrzewane wagony trzeciej klasy, dodatkowo dla osób starszych i niepełnosprawnych każdy pociąg posiadał 20 przedziałów drugiej klasy o podwyższonym standardzie. Jednym takim składem na teren plebiscytowy przybywało około 850 pasażerów. Z Niemiec pociągi wyruszały ze Szczecina, Lubeki, Hamburga, Essen, Monachium, Frankfurtu nad Menem i Stuttgartu, natomiast pociągi z emigrantami z Austrii wyjeżdżały z Wiednia i po drodze zabierały pasażerów w Monachium i Saksonii. Pociągi z Polski mogły przekraczać granicę tylko na dworcach w Dziedzicach, Sosnowcu, Herbach i Kępnie.

Zgodnie z ustaleniami wszystkie transporty z emigrantami mogły wjeżdżać na obszar plebiscytowy tylko za dnia przez wytypowane stacje graniczne, które były przygotowane do kompleksowej kontroli pasażerów i pociągów. Na każdej z tych stacji pasażerowie musieli wyjść z wagonów, za wyjątkiem ludzi niezdolnych do samodzielnego opuszczenia przedziału. Następnie kierowano podróżnych do punktów rewizyjnych, gdzie sprawdzano bagaże i przeprowadzano kontrolę osobistą, po czym każdy okazywał urzędnikom przepustkę uprawniającą do głosowania w celu stwierdzenia tożsamości oraz otrzymania kartek żywnościowych. W tym samym czasie oddział rewizorów przeczesywał pociąg oraz kontrolował osoby pozostałe w przedziałach. Po zakończeniu tych czynności podróżni tym samym pociągiem wyruszali do oznaczonej na bilecie stacji docelowej lub pośredniej.

 

Kwatery i żywność

 

Czas na kontrolę pasażerów i zrewidowanie całego składu przewidziany był na 40-60 minut. Podobnym procedurom poddawano emigrantów podróżujących innymi środkami transportu, np. drogowymi lub wodnymi. Punktem docelowym większości pociągów był dworzec w Katowicach. Według ustalonego rozkładu jazdy pierwszych 16 pociągów z emigrantami przybyło na Górny Śląsk 10 marca 1921 roku. Był to czwartek. W kolejnych dniach liczba transportów odpowiednio wzrastała zgodnie z harmonogramem. Ostatnich 26 transportów dojechało na Górny Śląsk w sobotę przed Niedzielą Palmową, czyli w wigilię głosowania.

Aby ruch pociągów z emigrantami nie kolidował z przewozami osobowymi i towarowymi na przeciążonych górnośląskich liniach kolejowych, pociągi te zatrzymywały się jedynie na większych dworcach i mogły poruszać się z prędkością maksimum 60 km na godzinę. Po przybyciu na miejsce przeznaczenia tak wielkie rzesze ludzi potrzebowały bezpiecznych kwater i żywności, co na obszarze plebiscytowym niełatwo było zapewnić. Do Rybnika na przykład przybyło 1080 emigrantów, których zakwaterowano w sąsiedztwie dworca kolejowego w naprędce zbudowanych barakach wyposażonych w łóżka, sienniki, kołdry i inny niezbędny ekwipunek.

 

Akty dywersji

 

Jeszcze przed przybyciem emigrantów kwaterunki te stały się celem aktów dywersji i nocami były ostrzeliwane, zaś w nocy 8 marca 1921 roku, pomimo patroli policji plebiscytowej, obrzucone zostały granatami ręcznymi przez nieznanych sprawców. Kilka dni przed tym incydentem podobne ekscesy miały miejsce w niedalekiej Czerwionce, gdzie całkowicie spłonęły niedawno postawione baraki kwaterunkowe dla emigrantów. Również i w tym przypadku pożar wzniecili niezidentyfikowani sprawcy pod osłoną nocy. Po plebiscycie i wyjeździe emigrantów z Rybnika całe wyposażenie baraków zostało natychmiast rozkradzione. Szabrownicy wywozili furmankami elementy wyposażenia, a nawet dzieci i młodzież szkolna roznosiły po mieście rzeczy pochodzące z baraków, próbując je sprzedać.

Zaraz po głosowaniu według ściśle opracowanych list rozpoczęła się operacja powrotu emigrantów do miejsc zamieszkania, która trwała blisko dwa tygodnie, ponieważ zakończyła się 1 kwietnia 1921 roku, akurat był to piątek. Na oficjalny wynik głosowania i będące jego konsekwencją decyzje o podziale Górnego Śląska obie strony oczekiwały w wielkim napięciu. Wreszcie w ostatnich dniach kwietnia 1921 roku rządy zachodnie przyjęły propozycje angielsko-włoskie, na mocy których do Polski postanowiono włączyć jedynie powiaty pszczyński, rybnicki oraz część katowickiego.

 

Trzecie powstanie

 

W tej sytuacji polski komisarz plebiscytowy Wojciech Korfanty (1873-1939) podjął decyzję o rozpoczęciu trzeciego powstania śląskiego (wybuchło nocą z 2 na 3 maja, trwało do 5 lipca 1921), w celu siłowego opanowania żądanej części obszaru plebiscytowego i tym samym wymuszenia decyzji o przyłączeniu tego terytorium do Polski. Dodajmy, że zbrojną opcję na wypadek zwycięstwa zwolenników pozostawienia Śląska w Granicach Niemiec planowano na długo przed plebiscytem, dokładnie takie same zamiary miały zresztą Niemcy. Powstanie wpłynęło na zmianę postanowień Rady Ambasadorów o podziale Górnego Śląska. W wyniku ich rewizji Polska otrzymała ok. 30 procent obszaru plebiscytowego z Katowicami włącznie.

Komentarze

  • Stanik z Rybnika Historia 03 kwietnia 2015 20:07Bardzo dobra lekcja prawdy Historycznej Naszego Śląska i Rybnika ,dla wszystkich co nas uczyli sfałszowanej przez Polaków Histori Rybnika i Śląska. Brawo dla Autora.

Dodaj komentarz