post image
Przemarsz powstańcw na front / Archiwum

 

Jeszcze nim przebrzmiały echa trzeciego powstania, doszło do pierwszego wybuchu, na dworcu w Rybniku. A potem nastąpiła seria podobnych i tragicznych zdarzeń w innych miejscach. Do dziś nie ma pewności, kto za nimi stał!

 

Trzecie powstanie śląskie miało się ku schyłkowi, kiedy zaczął się kolejny dramat. W dodatku zakończenie walk wcale nie oznaczało jego kresu. Ostatecznie w ciągu kilku miesięcy, jakie minęły do przejęcia przez Polskę przydzielonego jej części terytorium Górnego Śląska, w okolicach Rybnika i Gliwic doszło do serii tajemniczych i tragicznych w skutkach eksplozji. W potężnym wybuchu na dworcu kolejowym w Rybniku, dwóch wielkich wybuchach w fabryce Lignose w Krywałdzie, wielkim wybuchu w fabryce Lignose w Pniowcu oraz na cmentarzu pod Gliwicami w sumie życie straciło 47 osób. Echa tych głośnych detonacji rozniosły się po całej Europie.

 

Fala z dworca

 

22 czerwca 1921 roku (była to środa) około godziny 6.15 wieczorem mieszkańców Rybnika i okolic przeraziła potężna detonacja. Od strony dworca kolejowego z wielką prędkością rozlała się gorąca fala uderzeniowa, ziemia zadrżała z nadzwyczajną siłą, mieszkania zapełniły się pyłem wepchniętym przez okna, z który wypadły szyby, zrywane dachy fruwały w powietrzu, rozpadały się budynki, pękały kominy fabryk i domów, w śródmieściu wypadły szyby w ponad stu sklepowych oknach wystawowych. Spadające części dachów, murów i stłuczonych szyb zraniły wielu przechodniów, niejednokrotnie bardzo ciężko.

W zasięgu gwałtownej mocy eksplozji znalazł się gmach rybnickiego gimnazjum przy ulicy Kościuszki, gdzie zerwany został dach, runął murowany parkan, uszkodzeniu uległa hala sportowa, od strony północnej i wschodniej z okien powypadały szyby. Powstałe szkody usunięto dopiero w pierwszych dniach września 1922 roku, dlatego przez rok gimnazjaliści uczyli się w budynku szkoły podstawowej w sąsiedztwie kościoła pw. Matki Boskiej Bolesnej. W odległym kościele pw. św. Antoniego popękały mury, jedna z wież znacznie się przechyliła, uszkodzeniu uległ dach i okna z cennymi witrażami, siła eksplozji częściowo zerwała miedzianą blachę pokrywającą dachy obu wież.

 

Wielkie straty

 

W równie oddalonym kościele ewangelickim podmuch wybuchu spowodował zniszczenie pięknych szklanych mozaik, uszkodzony też został stojący obok dom parafialny. W hucie Silesia i Ligocie powylatywały szyby z okien zabudowań. Najwięcej ucierpiał sam dworzec kolejowy, który dosłownie został spustoszony. Siła gwałtownego wybuchu powyrywała części torów, odrzuciła lub powywracała przeszło 30 wagonów towarowych i zdruzgotała kilka parowozów. Ciężkie elementy wagonów i pogięte odcinki szyn eksplozja wyrzuciła na odległość nawet 600 metrów. Dom dla urzędników stojący w pobliżu dworca legł w gruzach, a jego elementy zatarasowały ulicę.

Przyczyną tak straszliwego kataklizmu była eksplozja ośmiu ton materiałów wybuchowych, które załadowane były w czterech wagonach stojących na bocznicy rybnickiego dworca kolejowego. Na godzinę przed eksplozją przyczepiono je do pociągu towarowego, który niebawem miał ruszyć w dalszą drogę. Władze powstańcze twierdziły, że w wagonach tych przewożono materiały wybuchowe dla kopalń, natomiast niemieckie gazety donosiły o transporcie amunicji dla oddziałów powstańczych. Spod gruzowiska wydobyto szczątki czterech ofiar, w tym dwóch powstańców pilnujących niebezpiecznego ładunku, rannych zostało dwanaście osób.

 

Szybkie śledztwo

 

W krótkim czasie na miejscu nieszczęścia znaleźli się przedstawiciele Komisji Międzysojuszniczej, przedstawiciele polskich władz powstańczych, polscy i francuscy lekarze oraz personel sanitarny. Obecny tam lekarz dentysta Conrad i pani Bator z Czerwonego Krzyża z poświęceniem zbierali ciała ofiar, które porozrywane leżały w promieniu kilkunastu metrów. Po rozeznaniu miejsca katastrofy i powstałych strat natychmiast aresztowano wszystkich pracowników stacji kolejowej Rybnik, od najwyższego rangą przełożonego do najmłodszego pracownika. Przybyły oddział żandarmerii wojsk koalicyjnych z trudem rozpraszał gęstniejący tłum ciekawskich, którzy zablokowali wszystkie dojazdowe ulice.

W naprędce przeprowadzonym przez władze powstańcze śledztwie ustalono, że dzień wcześniej odbyło się wspólne tajne posiedzenie kolejarzy i bojówek niemieckich, po którym przepadło bez wieści siedmiu niemieckich urzędników kolejowych ze stacji Rybnik i Paruszowiec. Krótko przed wybuchem przetoczono skład z wagonami wypełnionymi materiałem wybuchowym z toru nr 22 na tor nr 19, który według śledczych był podminowany. Wskazywać miał na to wykopany dół pod torami oraz znalezione w tym miejscu resztki cienkich przewodów elektrycznych (inne źródła podają, że były to pozostałości lontu strzelniczego).

 

Akt dywersji?

 

Dziwnym też trafem nikt z niemieckich kolejarzy i robotników nie został poszkodowany, co miało wskazywać, że personel niemiecki musiał wiedzieć o mającej nastąpić eksplozji. Pewności tym dochodzeniowym analizom dodawał donos jednego z urzędników kolejowych, który pół godziny przed eksplozją podsłuchał rozmowę dwóch nieznajomych, że "niedługo będzie już po wszystkim". Według władz powstańczych wszystkie te przesłanki wskazywały na zamach zorganizowany przez Niemców. Władze powstańcze w myśl naprędce uchwalonego rozporządzenia wydanego jeszcze w dniu katastrofy obciążyły materialnie kupców Rybnika za wszelkie zaistniałe szkody, które wstępnie oszacowano na 17 milionów marek niemieckich.

Uważani powszechnie za zwolenników opcji niemieckiej kupcy, w większości miejscowi Żydzi, stali się kozłami ofiarnymi obwinianymi o katastrofę i powstałe straty materialne. W wystosowanym ultimatum powstańcy zażądali od nich kaucji w wysokości zaistniałych szkód, którą już nazajutrz do godziny 6 wieczorem mieli zapłacić. Poręczeniem złożenia narzuconego "odszkodowania" w wyznaczonym terminie było zatrzymanie jako zakładników pięciu znanych rybnickich kupców. Władze powstańcze "do głębi wstrząśnięte tak niebywałym aktem dywersji" publicznie oznajmiły, że nie cofną się przed zastosowaniem najsurowszych środków w razie niepłacenia na czas owych 17 milionów marek.

 

Na swój sposób

 

Po kilku dniach powstałe szkody materialne zostały zweryfikowane i ostatecznie oszacowane na 80 milionów marek, z tego na samym dworcu kolejowym ich wartość wyceniono na 50 milionów marek. Społeczeństwo Rybnika niezależnie od poczucia narodowościowego ostro potępiło to, co się stało w ich mieście, chociaż powody tego nieszczęścia interpretowano w różnoraki sposób i nie zawsze zgodnie z oficjalną wersją. W liście otwartym propolscy rybniczanie napisali m.in., że "w ten sposób Niemcy chcą zniszczyć wszystko, żeby Ślązacy jako nędzarze weszli do Polski.

"Uliczka i Hoefer są inicjatorami wszystkich takich zbrodni. Lud polski znajduje się pomimo przyrzeczeń Komisji Koalicyjnej w wielkim niebezpieczeństwie. Władzom polskim ciągle jeszcze wiąże się ręce. Wobec tego, lud polski, w trosce o swoje dobra, przypomina ponownie Komisji Koalicyjnej, że nie kompromisy, ani żadne względy na barbarzyńców pruskich przyniosą nam uspokojenie, jedynie energiczne, szybkie rozstrzygniecie sprawy górnośląskiej. Straszne zdarzenie w Rybniku niech będzie przestrogą dla całego Górnego Śląska i pobudzi wszystkich Polaków do większej jeszcze czujności. Na szańce, Rodacy! Wróg zgotować nam chce zgubę!" – napisali propolscy rybniczanie.

 

Pogrzeb ofiar

 

Pogrzeb ofiar odbył się 26 lipca 1921 roku, mszę żałobną odprawiono w kościele pw. Matki Boskiej Bolesnej w Rybniku. Uroczystości żałobne stały się wielką manifestacją zorganizowaną przez dowództwo grupy południowej wojsk powstańczych oraz Delegaturę Polskiego Czerwonego Krzyża w Rybniku. W uroczystej mszy żałobnej i kondukcie pogrzebowym udział brali przedstawiciele duchowieństwa, wielu różnych korporacji, stowarzyszeń oraz niezliczone tłumy, którzy z połączonymi orkiestrami na czele towarzyszyli ofiarom wybuchu w ostatniej drodze na nowy cmentarz przy ulicy Rudzkiej.

 

PS W następnym odcinku naszego powstańczego cyklu o kolejnych wybuchach, do których dochodziło jeszcze przez kilka miesięcy

 

 

Kulisy końca trzeciego powstania
Jeszcze w czasie trzeciego powstania wszyscy dowódcy oddziałów frontowych zażądali od Wojciecha Korfantego proklamacji suwerennego państwa śląskiego, a jeden z nich, Franciszek Merik, wkrótce po zakończeniu walk utworzył Związek Dawniejszych Powstańców na rzecz Górnośląskiej Niepodległości. 3 czerwca zbuntowana przeciwko Korfantemu grupa oficerów grupy Wschód ogłosiła kapitana Karola Grzesika głównodowodzącym wojsk powstańczych. Korfanty uciekł do wiernych sobie oddziałów, obawiając się o swoje życie. Dzień później śląscy marynarze z oddziału porucznika marynarza Oszka aresztowali buntowników. W ich grupie znaleźli się m.in. Karol Grzesik, Michał Grażyński, Wiktor Przedpełski i Mikołaj Witczak, starszy syn doktora Mikołaja Witczaka z Jastrzębia.
Po zawarciu rozejmu rząd polski oficjalnie odciął się od odpowiedzialności za powstanie, a 12 sierpnia Rada Najwyższa obradowała w sprawie Górnego Śląska. Ostateczna decyzja Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej w sprawie podziału spornego obszaru zapadła 12 października 1921 i była korzystniejsza dla Polski, przyznawała jej bowiem do około 1/3 spornego terytorium, 50 procent hut i 76 procent kopalń węgla. 20 października 1921 roku Rada Ambasadorów zaakceptowała tę decyzję. Miało to ogromne znaczenie dla gospodarczego bytu II Rzeczpospolitej, która przydzielony jej teren przejęła w czerwcu i lipcu następnego roku. Cel powstania został w dużej mierze osiągnięty.
Dodajmy, że w części Górnego Śląska włączonej do Polski 66 procent mieszkańców deklarowało się jako polskojęzyczni, a za Polską oddano 55,8 procent głosów oddano za Polską.

 

 

Komentarze

  • Stanik z Rybnika Wybuchy Historia przekazana. 12 czerwca 2015 16:49Tak to jest prawda tak pisały Polskie miejscowe gazety,i wszystko zwalali na Żydów bo Żydzi byli za Niemcami , a na kolei nie pracował juz ani jeden Niemiec byli wyświetlenia albo wyjechali pod presją Powstańców i ne mogli zginąć , a dziura po wybuchu miała być 60×60m i 3 m głęboka , ciekawe gdzie Powstańcy eksperci i w dodatku pijani znaleźli drut strzelniczy i otwór pod szyną do opalania dynamitu , gdyż kawałki szyn i koła wagonu znaleźli przy Szpitalu JULIUSZ z opowiadań to wybuch powstał przy przeładunku dunamitu na furmanki w jakim celu ????? nie wiadomo .Tylko ci ludzie nie mieli pojęcia o dynamicie przy przeładunku( Powstańcy) .Bo przy wysadzaniu Wiaduktu też było nieszczęście i zginęło kilka niewinnych z powodu Polaków i też wagony i szyny furgaly nad Rybnikiem.
  • Stanik z Rybnika Wybuchy Historia przekazana. 12 czerwca 2015 16:50Tak to jest prawda tak pisały Polskie miejscowe gazety,i wszystko zwalali na Żydów bo Żydzi byli za Niemcami , a na kolei nie pracował juz ani jeden Niemiec byli wyświetlenia albo wyjechali pod presją Powstańców i ne mogli zginąć , a dziura po wybuchu miała być 60×60m i 3 m głęboka , ciekawe gdzie Powstańcy eksperci i w dodatku pijani znaleźli drut strzelniczy i otwór pod szyną do opalania dynamitu , gdyż kawałki szyn i koła wagonu znaleźli przy Szpitalu JULIUSZ z opowiadań to wybuch powstał przy przeładunku dunamitu na furmanki w jakim celu ????? nie wiadomo .Tylko ci ludzie nie mieli pojęcia o dynamicie przy przeładunku( Powstańcy) .Bo przy wysadzaniu Wiaduktu też było nieszczęście i zginęło kilka niewinnych z powodu Polaków i też wagony i szyny furgaly nad Rybnikiem.
  • ziga Ciekawe.. 12 czerwca 2015 23:25Ciekawe kto i kiedy napisze wreszcie PRAWDZIWĄ historię Śląska i Ślązaków..
  • Stanik z Rybnika Do Zigi 13 czerwca 2015 20:48Ziga Pan Kolarczyk elegancko opisuje Historię jaką pisały Polskie gazety na Śląsku i w archiwach i to dobrze , a ta reszta opisuje z przekazów Rodzinnych i Sąsiadów , albo i z własnego przeżycia na naszym Śląsku.
  • ziga Stanik.. 14 czerwca 2015 09:04Som jeszcze archiwa niemieckie,tam tysz szrajbujom o Wojnie Domowyj 1919-21 na Oberschlesien.A ludzie tysz pamiyntajom i dużo młodym godali jak było ,niy zawsze jak we polskich cajtongach stoło.
  • Wnuk powstańców.. Fajnie piszesz ale... 15 czerwca 2015 13:23Te Stanik wbij se do zakutego łaba że Rybnik jest Polski, choćpowinien być Śląski. To znaczy ani Nimiecki , ani Polski
  • Johan z Niemiec Do wnuk powstancow 16 czerwca 2015 12:06Gorole sam napewno nimajom nic do godki czy polski czy ni my som z tond i my bydymy nad tym decydowac i dej chlopu spokoj jak sie nie znosz na historii bos je za mlody abo znosz yno ta komunistyczno historia a prawdziwej naszej nie chcesz zaakceptowac tak jak te Pisowce.
  • Stanik z Rybnika Do powstanca 17 czerwca 2015 20:18Chocpowinien być Śląski , a ty zrobiłeś go Polski a teraz zrób żeby był Śląski na zawsze.
  • Stanik z Rybnika Do Zigi 17 czerwca 2015 20:20Ziga Pan Kolarczyk elegancko opisuje Historię jaką pisały Polskie gazety na Śląsku i w archiwach i to dobrze , a ta reszta opisuje z przekazów Rodzinnych i Sąsiadów , albo i z własnego przeżycia na naszym Śląsku.

Dodaj komentarz