post image
20014705


Józef Sowada, artysta plastyk z Gorzyc miał zaledwie 41 lat, gdy pożegnaliśmy go w 1997 r. Był absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych we Wrocławiu, na wydziale ceramiki i szkła. Dyplom otrzymał w 1981 roku. Zajmował się przede wszystkim rysunkiem, malarstwem i projektowaniem graficznym. Lubił muzykę, wędrówki górskie. Zaczytywał się w literaturze i poezji, pisał eseje o sztuce i wiersze. Czy przeczuwał śmierć?W zbiorach Muzeum w Rybniku znajduje się obraz o wymownym tytule - „Epitafium”.- Przedstawia jakby epitafium dla przyrody - życia. Z lewej strony obrazu zakomponowana została czarna gałąź bez liści, otoczona ze wszystkich stron fioletową poświatą. Z prawej Józef umieścił dwa prostokąty. Od tego, który znajduje się w lewym, dolnym boku, cienką, czerwoną kreską narysowane są pnące się w górę obrazu schody - opowiada Maria Budny-Malczewska. Obraz, podarowany Muzeum przez Marię Kuczę z Rybnika, powstał między 1993 a 1995 rokiem.Motyw schodów Józef Sowada powtórzył w kolejnym, podarowanym przez Barbarę Glenc rybnickiemu Muzeum, obrazie, zatytułowanym „Schody III”. Nad rozchodzącymi się na lewą i prawą stronę obrazu stopniami umieścił zawieszoną w przestrzeni złotą kulę, a nad nią pryzmat szklany zamknięty w kole. Tymi prostymi środkami poszukiwał symboliki życia. Obraz powstał w 1997 roku.Z tego samego okresu pochodzi podarowany przez Marię Sowadę, trzeci w tej kolekcji obraz olejny, pt. „Budujemy”.- Obraz ma kształt wydłużonego trapezu. Przedstawia trzystopniową ściętą piramidę. Z jednej strony oklejoną wycinkami z gazet z napisami „Budujemy”. Od góry kompozycją zamyka miniaturowy trapez, umieszczony, nad szczytem piramidy, otoczony błękitną poświatą - opowiada Maria Budny-Malczewska. I prosi, by zwrócić uwagę na wiersz - manifest artysty, zatytułowany „Milcząc”. Józef Sowada napisał: „Nie doceniamy wagi milczenia./ W powodzi słów, natłoku informacji gubimy się coraz bardziej/ tracąc z pola widzenia to co istotne. (...)”.Józefa Sowady już nie ma wśród nas. Zamilkł. Jednak jego obrazy przemawiają silniej niż słowa. Kiedy zmarł, Maria Budny-Malczewska poświęciła mu swój cykl pięciu rysunków zatytułowanych „Epitafium dla Józefa”. Jeden z nich podarowała Muzeum. Przedstawia on młodego, klęczącego mężczyznę, podpierającego się na wyprostowanych ramionach. Jego sylwetka, przypominająca gotowego do skoku kota, wbija się w czarną płaszczyznę, symbolizującą - jak mówi artystka - ciężar życia. Lekkość postaci namalowanej jednolitą cienką kreską kontrastuje z ciężarem czarnej płaszczyzny. Ciemność zdaje się przytłaczać kruchość życia.

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.