post image

Niedawno zespół Dżem otrzymał złotego Fryderyka za całokształt twórczości artystycznej. Późno, bardzo późno, bo to już ponad 35 lat na scenie, ale zawsze lepiej późno niż wcale. Mój pierwszy kontakt z Dżemem pamiętam bardzo dobrze, przejeżdżałem z rodzicami przez Ustroń w 1993 roku podczas "Gaude Fest". Wszędzie pełno fanów, gitary i ta śmieszna nazwa, która kojarzyła mi się jeszcze wtedy tylko ze słoikiem czegoś słodkiego. Miałem 11 lat, niestety zbyt mało żeby zrozumieć ten fenomen. Rok później zmarł Ryszard Riedel, legendarny wokalista, dla wielu polski Jim Morrison. W 1997 roku wracaliśmy z wakacji, wjeżdżaliśmy do kompletnie zalanych Chałupek i w radio usłyszałem "Whisky" po raz pierwszy. Duże wrażenie. Hymn o samotności pośród powodzi tysiąclecia.

Na pierwszy koncert Dżemu trafiłem w Radlinie rok później i od tego czasu zostałem fanem tego śląskiego zespołu. Założyłem nieoficjalną stronę – starydzem.prv.pl, która już co prawda nie istnieje, ale skupiała swego czasu bardzo wielu ludzi słuchających Riedla i spółki. Mogę się nawet pochwalić, że dzięki "Księdze gości" na tej stronie pewien fan Dżemu znalazł tą właściwą fankę i dzisiaj są szczęśliwym małżeństwem. Napisali mi o tym niedawno, co bardzo mnie ucieszyło i wzruszyło.

Koncerty, festiwale, stowarzyszenie "Skazani na bluesa", tak zaczęła się moja przygoda z działalnością publiczną, to był świetny czas i dobra nauka. Dość szybko poznałem członków zespołu i Golę Riedel, żonę Ryśka, z którą miałem okazję przeprowadzić wywiad - w Tychach, w pokoju męża, kompletnie niezmienionym od jego śmierci: z legendarnym kapeluszem, kowbojskimi butami i dziesiątkami płyt i kaset. Ogromne przeżycie dla fana.

A muzyka i teksty po latach bronią się same, nie ma chyba drugiego takiego zespołu w Polsce, który przeżył tyle zakrętów, bocznych wiatrów, mającego jednocześnie tylu fanów w całym kraju i będącego tak długo pomijanym przez ogólnopolskie radiostacje i telewizje. Najbliższy koncert Dżemu w okolicy odbędzie się 10 czerwca w Jastrzębiu z okazji "Dni Jastrzębia", dzień później wystąpi Michał Szpak. Myślę, że warto tam być.

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.