post image
Choinkowe szaleństwo trwa do samej niedzieli / Dominik Gajda

Zakup choinki. Cóż bardziej przyjemnego. Okazuje się jednak, że w tym roku nie jest to takie oczywiste. W punktach Nadleśnictwa Rybnik oferujących drzewka tworzą się kolejki. Najdłuższe w popularnej Zagrodzie Leśnika przy ulicy Wielopolskiej. Ludzie nie szczędzą gorzkich słów pod adresem Bogu ducha winnych sprzedawców.

Kolejki spowodowało wypisywanie asygnat każdemu klientowi, który kupuje choinkę. Trzeba podać imię i nazwisko oraz adres zamieszkania, co znacznie wydłuża czas prostej skądinąd transakcji.

- Te przepisy nie są nowe. W poprzednich latach także wypisywaliśmy asygnaty, choć w ograniczonym zakresie. Druk zawiera część osobową, którą należy wypełnić. Chodzi po pierwsze o pełne wykorzystanie systemu informatycznego, a po drugie o identyfikację osoby, w jaki sposób nabyła choinkę – mówi Paweł Hajduk, zastępca szefa Nadleśnictwa Rybnik.

Powodem jest również fakt, że sprzedaje się bardzo dużo drzewek. - Jesteśmy jednym z nielicznych nadleśnictw, gdzie przed świętami w ciągu kilkunastu dni rozchodzi się aż 3,5 tysiąca choinek! Mamy bowiem atrakcyjne ceny i wysokiej jakości asortyment – zaznacza zastępca nadleśniczego.

Jak dodaje, w związku z dużą liczba kupujących do sprzedaży drzewek w Zagrodzie Leśnika skierowano więcej pracowników. - O ile wcześniej asygnaty wypisywała jedna – dwie osoby, to teraz cztery. To powinno rozładować kolejkę – twierdzi Paweł Hajduk.


Leśnictwo Baranowice w Żorach sprzedaje w okolicach Bożego Narodzenia około 100-150 choinek. - Asygnaty wypisywaliśmy już w zeszłym roku, ale nie imienne. Teraz mamy więcej pracy i rzeczywiście tworzą się kolejki Ludzie się denerwują – przyznaje Adam Ługowy, leśniczy w Baranowicach.

Krzysztof Trębski, pełniący obowiązki rzecznika prasowego Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, mówi, że przepisy się nie zmieniły ani nie zostały zaostrzone. - Imienne asygnaty są wystawiane od lat w całej Polsce. Stanowią dowód legalności zakupu drzewka. Lege artis musi być jednolite – tłumaczy rzecznik.

- Z tego co wiem, w poprzednich latach w Nadleśnictwie Rybnik wystawiano asygnaty z opóźnieniem. Dokument wydawano dopiero po kontroli u klienta, który musiał rozliczyć się z legalności zakupu choinki – dopowiada.

Przepisy miałyby ukrócić proceder kradzieży drzewek z lasów. Trudno jednak dziś mówić o szarej strefie w handlu choinkami. - Notujemy pojedyncze przypadki kradzieży z lasów, skoro można się u nas zaopatrzyć w ładne drzewko już za 25 zł. W ostatnich latach nie mieliśmy ani jednej masowej nielegalnej wycinki. Za kradzież choinki grozi mandat do 500 zł, a wycinka na większą skalę jest już przestępstwem – informuje Paweł Hajduk

W Polsce największy problem z kradzieżami drzewek ma regionalna dyrekcja w Radomiu. - W skali kraju jest on jednak marginalny. Notujemy tendencję spadkową. W zeszłym roku nielegalnie wycięto ok. 2,5 tys. m sześc. drzewa, w tym... 44 przypadki dotyczą świerków, sosen czy jodeł, ujawnionych podczas akcji "Choinka" - wylicza rzecznik GDLP w Warszawie.

Przyznaje, że taki proceder trudno namierzyć, ale znacząco wzrosła jego wykrywalność.

Ireneusz Stajer

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.