post image
Protest mieszkańców przed Urzędem Miasta w Żorach / Ireneusz Stajer

Ireneusz Stajer

Kilkadziesiąt osób protestowało w poniedziałek przed urzędem miasta przy alei Wojska Polskiego. Były wśród nich małe dzieci. Przyszli z transparentami i złożyli petycję. Zgromadzenie zorganizowano pod hasłem „Marsz dla środowiska”.

Ludzie domagają się zaprzestania emisji trujących substancji przez firmę Nifco. Skarżą się na smród i dolegliwości zdrowotne. Spółka produkuje w dzielnicy Zachód elementy do samochodów. W pomieszczeniach działają linie lakiernicze. Za pomocą kurtyn wodnych wyłapywane są resztki farb unoszących się w powietrzu, co w postaci ścieku trafia do zbiorników. Zdaniem mieszkańców, to stamtąd głównie wychodzą nieprzyjemne zapachy.

Sęk w tym, że wykonane od 9 do 11 września przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska badania nie wykazały przekroczenia norm. Zdaniem pikietujących tylko dlatego, że prezydent Żor zgodził się na podwyższenie ilości emisji.
Następnie protestujący na czele z Dariuszem Kosem, przedstawicielem Grupy Działamy, przeszli ulicami do ratusza (drugiej siedziby magistratu) na rynku, gdzie obraduje rada miasta i komisje.

- W styczniu, na zebraniu w Świetlicy w Rowniu, prezydent obiecał mieszkańcom Żor, że zrobi wszystko, by firma Nifco przestała nas truć. Nie dotrzymał słowa. Mamy coraz większe problemy zdrowotne. Walczymy już trzy lata, bez efektu – mówiła Maria Żelazo.

- Żądamy od prezydenta, żeby wreszcie coś z tym zrobił. Mamy już dość. Nasze dzieci chorują. Mój dwuletni syn co chwilę ma zapalenie oskrzeli. Otrzymuje podwójne dawki sterydów. Wychodzimy na dwór i po 10 – 15 minutach dziecko zaczyna się dusić – oznajmiła Alicja Szołtysek. Jak dodała, mieszkańcy zamówili opinię toksykologiczną biegłego sądowego, którą złożono w biurze podawczym magistratu razem z petycją. - Wynika z niej, że wypuszczane do powietrza przez Nifco substancje podrażniają układ oddechowy, działają na wzrok oraz koncentrację i pamięć, zwłaszcza dzieci. Trują nas octan etylu i octan butylu. Ksyleny atakują ośrodkowy układ nerwowy – wymieniła żorzanka. Najbliższy dom stoi jakieś 30 metrów od fabryki.

- Problem zgłaszaliśmy wielokrotnie władzom Żor oraz WIOŚ, z marnym skutkiem. Pierwsze jednak kontrole z lat 2015 – 2016 wykazały, że zakład emituje więcej substancji niż zawierało pozwolenie. Ponadto działały w nim trzy linie lakiernicze, a mogły tylko dwie. Badania przeprowadzone w maju tego roku stwierdziły przekroczenie norm. Co zrobił prezydent? We wrześniu zgodził się na większą emisję – podkreśliła Alina Drzęźla.

Protestujący mówili dziennikarzom, że oni są najbardziej narażeni, bo żyją najbliżej. - Ale wdychają to wszyscy żorzanie. Emisja była niejednokrotnie wyczuwalna na rynku, a nawet osiedlu Pawlikowskiego – twierdzą.

Żądają, by zakład zobowiązano do ciągłych pomiarów podpiętych do bazy WIOŚ, co należy wpisać do pozwolenia. Chcą przyspieszenia budowy w fabryce nowoczesnych dopalaczy termicznych RTO. Nifco miało ponadto częściej wymieniać filtry. Według mieszkańców, dalej robi to raz na rok, a to jest za mało, czego dowiedzieli się od pracownika zakładu. - Na spotkaniu w świetlicy była mowa, że fabryka powinna zastępować stare filtry nowymi w razie potrzeby, czyli nawet co miesiąc – przypomnieli protestujący. W przypadku niezrealizowania swoich żądań, będą domagali się zamknięcia zakładu w Żorach.

Protestujący zaczęli nawoływać, by wyszedł do nich prezydent. Delegacja udała się do urzędu. Waldemar Socha przyjmował akurat strony. Odpowiedział delegatom, że wyjdzie za 10 minut, gdy zakończy rozmowę z mieszkańcem, który przyszedł ze swoją sprawą. Na korytarzu oczekiwały kolejne osoby. Prezydent wyszedł do pikietujących, którzy puścili mu nagranie ze spotkania w zeszłym roku. Włodarz obiecał na nim działania zmierzające do rozwiązania problemu z Nifco. Zdaniem mieszkańców, nie dotrzymał słowa.

- Podtrzymuję wszystko, co powiedziałem, w świetlicy. Jednoznacznie stwierdzam, że zdrowie mieszkańców jest na pierwszym miejscu. Zakład będzie albo bezpieczny dla środowiska albo nie będzie mógł działać. Szkoda, że zawiadomienie o pikiecie złożone tydzień temu jest takie enigmatyczne. Gdybyśmy dokładnie wiedzieli czego dotyczył będzie protest, przygotowalibyśmy dla Państwa wszystkie dokumenty – podkreślił Waldemar Socha. Dodał, że sytuacja się poprawiła. Firma zrezygnowała z gorszej jakości preparatów koreańskich na rzecz lepszych niemieckich.

- Muszę Państwu powiedzieć, że firma przygotowuje rozwiązania, które są najbardziej zaawansowaną technologią. Współpracuje przy tym z urzędem miasta. Trwa właśnie postępowanie środowiskowe, żeby to wdrożyć jak najszybciej. To zakończy problem – zapewnia Waldemar Socha.

- Jedna z pań, podczas spotkania z prezydentem zaapelowała, "...aby przyspieszyć budowę dopalaczy termicznych RTO". Otóż ta instalacja nie zostanie wykonana przez Nifco. Obecnie procedowany jest wniosek firmy, w sprawie wydania decyzji środowiskowej, dotyczącej budowy instalacji CRTO. To najnowocześniejsza obecnie instalacja dopalaczy. Szef koncernu obiecał prezesowi żorskiego Nifco sfinansowanie realizacji takiej instalacji – dopowiada Bronisław Jacek Pruchnicki, pełnomocnik prezydenta ds. infrastruktury.

Do tematu wrócimy w środowych "Nowinach".

Galeria

Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt

Komentarze

  • Gusstaw Żorska ciepłownia będzie spalać odpadyTo wszystko to pestka w porównaniu co szykuje nam miasto wydając zgodę na spalanie odpadów w ciepłowni w Żorach.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.