post image
Żołnierze formacji Waffen-SS ze Śląska / Arc Marian Kulik


Ireneusz Stajer

Przez lata był to temat tabu. Polacy także służyli w niemieckich oddziałach Waffen-SS, dotyczy to głównie Ślązaków i Pomorzan. Są na to dokumenty i wspomnienia uczestników walk. Do 21 osób z naszego regionu dotarł Marian Kulik z Dębieńska, ich przeżycia opisał w książce „Gott Mit Uns! - ostatni żołnierze”. Dwóch z tych ludzi było w Waffen-SS.

Jeden, były mieszkaniec powiatu pszczyńskiego, walczył w szeregach 36 Dywizji Grenadierów SS-Dirlewanger, tłumiąc powstanie warszawskie. - Przemieszczając się przez dzielnice, z których już zostali wyparci powstańcy, obserwowałem, co wojna robi z miastem. Całe kwartały były wypalone lub zburzone, tylko środkiem biegł wolny od gruzu szlak – relacjonował.

- Polacy mieli przewagę nad nami, szybko i sprawnie zmieniając swoje stanowiska. Ale z kolei byli bezradni wobec naszej przewagi ogniowej, która potrafiła każdą umocnioną pozycję wroga zamienić w hałdę gruzu – zaznaczył. Między poległymi dwoma młodymi chłopakami leżała bardzo ładna dziewczyna. - Była doprawdy wyjątkowa, zjawiskowa. Nawet nasz dowódca, człowiek zahartowany i twardy jak żelazny odlew, chwilę postał nad nią, w zadumie gniotąc w palcach niewypalonego papierosa.

Biała flaga

Wspominał: - Kilkanaście dni posuwaliśmy się naprzód bez większych strat, likwidując kolejne punkty oporu. Powstańcy mieli dobrze przygotowane pozycje, i kąsali nas jak osy ze swoich dziupli, zadając nam niemałe straty. Pod koniec dnia ziemia była zasłana trupami i rannymi. Od strony powstańców ukazała się biała flaga. Przez jakąś godzinę obydwie strony zbierały swoich zabitych i rannych, udzielając sobie nawet wzajemnie pomocy. Do naszych stanowisk przyniesiono chłopca, któremu nasz lekarz zoperował ślepą kiszkę.

W relacji nie ma nic o zbrodniach, których dopuściła się w Warszawie jednostka SS-Oberführera dr. Oskara Dirlewangera. Po wojnie wrócił na Śląsk, za służbę w SS siedział w więzieniu. W czasach Gierka wyjechał do Niemiec.

- Ślązacy trafiali do Waffen-SS różnymi drogami. Trzeba było na to wyrazić zgodę. Nikogo nie wcielano siłą. Należy rozróżnić SS-manów z obozów koncentracyjnych od jednostek frontowych SS, które były wojskiem – mówi Marian Kulik. Mężczyzna, który „tłumił powstanie warszawskie”, najpierw jako młody chłopak, za kłusowanie w pszczyńskich lasach trafił do obozu koncentracyjnego.

Pewnego dnia wezwano go do komendantury. - Biegłem tam z duszą na ramieniu. Rzadko delikwent wracał o własnych siłach. Czasem nie wracał wcale. SS-man zapytał: „chcesz zamienić pobyt w obozie na służbę w wojsku?” - „Tak jest” – ryknąłem. Pobyt w obozie chciałem zamienić na wszystko.

Medal za odwagę

Z powiatu tarnogórskiego do Waffen-SS zgłosiło się ok. 50 osób. Młodziutki Józef Vogelbrach na zebraniu o służbie wojskowej, późną wiosną 1944 roku, jako jedyny napisał, że chce służyć w Waffen-SS. - To było najpiękniejsze wojsko, ten szyk, idealny mundur. No i waleczność, z której słynęli. Po prostu elita! - zachwycał się. Kiedy wrócił do domu i opowiedział ojcu, kombatantowi Wielkiej Wojny co zrobił, dostał srogie lanie. Stary Vogelbrach próbował anulować zgłoszenie syna, ale było już za późno.

Chłopak trafił do 12 Dywizji Pancernej SS-Hitlerjugend. Walczył na Węgrzech. Dostał nawet medal za odwagę. - SS-Hitlerjugend biła się do końca wojny. Finał nastąpił na styku Austrii i Węgier, kiedy podjechał do nas sowiecki jeep i przekazał komunikat o kapitulacji III Rzeszy – mówił autorowi. Dwa lata spędził w radzieckiej niewoli w Karagandzie, prawie całe dorosłe życie w PRL-u, a jeszcze przed upadkiem komuny wyjechał do Niemiec.

Sporządzony 4 sierpnia 1944 roku przez oficera polskiej 1 Dywizji Pancernej komunikat informuje, że "Dywizje SS mają pewien procent Ukraińców, Czechów i Polaków”. Nigdy jednak nie powstała jednostka Waffen-SS złożona wyłącznie z Polaków, czym możemy się chlubić na tle innych krajów. Takie formacje mieli m.in. Belgowie, Chorwaci, Brytyjczycy, Francuzi, Norwedzy czy Rosjanie.

Cały artykuł przeczytacie w środowych „Nowinach”.

Galeria

Image alt Image alt Image alt

Komentarze

  • Ślązak NiekawePrzykre ale autor artykułu nie odróżnia Polaków od Ślązaków. To nie Polacy byli w wafen SS
  • Peter Polacy w Wafen SSlLudzie ze Slaska i Pomorza szli do Wafen SS jako obywatele niemieccy i wetna sie ze zodyn z nich niy czul sie Polokiym Troch zes pan przesadzil z tym tytulym
  • Jorguś Ślązacy w Waffen SSW Waffen SS nie było Polaków za to byli około 1000 Ślązaków ochotników którzy podpisali Niemiecką listę Narodowościową. Ci Ślązacy walczyli dzielnie za co potem mieli kłopoty. Bardzo dobrze że ktoś pisze w tym temacie bo dotychczas był.on przemilczany czy ewentualnie manipulowany nieprawdziwymi hasłami żeby się dostosować do panujących wymogów politycznych wg których Ślązacy-autochtoni powinni być Polakami A że tak niej jest i nie było pokazują życiorysy tych chłopców .
  • Jorguś Ślązacy w Waffen SSCiekawy tekst
  • Humberto 1937 Polacy w Waffen SSPrzede wszystkim należy rozróżnić Ślązaków. Ślązakami byli i Niemcy jak i Polacy w zależności na jakiej str.zamieszkiwali. Do Waffen SS kwalifikowano czystych arianskich Niemców ! A pod koniec wojny obowiązkowo zaciągano Ślązaków str.niemieckiej jak i polskiej. Ale i nadgorliwców nie brakowało.
  • Orzeszanin manipulacjaCiekawy jestem jak te rodziny Vogelbrachów itp "polaków" zachowywały się w trakcie Powstań Sląskich? No jak? Ha! Biedny dziennikarz nie ma odwagi napisać? Nie zapłacą? Zwolnią? Czyżby te "nowiny" to też polskojęzyczne gazety? W Warszawie w trakcie okupacji też były takie gazety polskojęzyczne - każdy wiedział jaki punkt widzenia prezentują.
  • Lukas ŚlązacyŚlązak to nie Polak. Jo jest niemickiy hanys i te synki tuż niy byli poloki. Niy wmawiajcie nom, że nosz Heimat to je Polska
  • Paweł KŁAMSTO REDAKTORA !!!niestety z punktu widzenia prawnego to nie byli Polacy. Mieszkający na Śląsku Volksdeutsche utożsamiali się z narodem Niemiecki, a niekiedy obywatelstwo polskie posiadali z przymusu, obok dokumentów niemieckich stwierdzających narodowość niemiecką. Jakkolwiek wszyscy Ci, o który wspominasz deklarowali się, że są Niemcami, a papiery polskie trzymali jedynie dla wygody. Rozważamy przede wszystkim narodowość, a nie papierek, więc Twoje stwierdzenie z punktu historycznego jest nieprawdziwe. Ponadto badania przeprowadzone przez Amerykanów w obozach, gdzie przetrzymywali jeńców z Waffen SS dowodzą, że nie było ani jednego przypadku, że jeniec zadeklarował obywatelstwo lub narodowość polską. Polaków nie było w Waffen SS, ale za to z tymi jednostkami walczyli Polacy, gdy inne europejskie narody z tchórzostwa wstępowali do jednostki dobrowolnie . Największymi zdrajcami byli Holendrzy, Belgowi i Francuzi ...
  • Paweł Prawdziwa historia Waffen SS, kontra kłamstwa redaktora !POLACY – ci źli Europejczycy. Waffen SS to była prawdziwie europejska armia. Zabrakło tam tylko jednego narodu… Romuald Szeremietiew opublikował ważny wpis na Facebooku. Pisze tam: w 2005 r. ukazała się w Polsce książka Chrisa Bishopa „Zagraniczne formacje SS”. Autor w skondensowanej formie przedstawił skład narodowościowy kilkusettysięcznej armii Waffen SS – służyli w niej OCHOTNICY. Formacja ta walczyła na froncie, ale jej jednostki dokonywały też pacyfikacji, zwalczały partyzantów i dopuściły się także ogromnej ilości zbrodni. Warte podkreślenie, że oddziały wartownicze w obozach koncentracyjnych też należały do Waffen-SS. Nic więc dziwnego, że formacja ta została uznana za związek przestępczy. Jednostkami SS przysięgającymi wierność osobiście Hitlerowi dowodzili Niemcy. Ale w szeregach Waffen SS było wiele jednostek wojskowych złożonych z obcokrajowców. Bishop podaje, że były dwie holenderskie dywizje SS i dwie belgijskie. Francuzi, to osławiona dywizja Charlemagne i brygada szturmowa SS. Byli Duńczycy, ponad 10 tyś. w dwu dywizjach Wiking i Nordland. W dywizji Wiking znalazło się też kilka tysięcy ochotników z Norwegii – Den Norske Legion. W SS był pułk i batalion Finów – 3000 ludzi. A także 2 tyś. esesmanów z Luksemburga. 1000 ochotników z Hiszpanii w ochotniczej dywizji SS Walonien. Nawet po 300 ochotników z krajów neutralnych – Szwecja, Szwajcaria. Była ponurej sławy ukraińska SS-Schutzen Division Galitzien oraz jedna dywizja białoruska SS, dwie rosyjskie dywizje grenadierów Waffen SS i kozacki korpus kawalerii SS. Były „legiony” Waffen SS Ormiański, Azerski, Gruziński, Północnokaukaski, Turkmeńsko – Muzułmański, Tatarski. Litwini nie utworzyli jednostek SS, ale ponad 50 tys. litewskich ochotników trafiło do Polizei-Bataillonen Schumas, które uczestniczyły w zbrodniach popełnianych przez esesmanów. W wileńskiej AK zasadnie uważano, że litewska bezpieka Sauguma była gorsza od niemieckiego Gestapo. Łotwa dostarczyła ponad 80 tyś. ochotników do dwu dywizji SS. Byli w Waffen SS Estończycy – jedna dywizja, Rumuni – dywizja kawalerii SS, Węgrzy, dywizje Hunyadi i Hungaria, Chorwaci – dywizje Handschar i Kama, Serbowie – Serbisches Freiwilligen Korps, Albańczycy dywizja górska SS Skanderbeg. Nawet Bułgarzy wystawili pułk grenadierów SS. Prezentację narodów, które miały „swoich” esesmanów kończą Polacy. Bishop napisał: POLSKA Liczba ochotników: 0 Główne jednostki, SS, w tym ochotnicze: Żadne. Biorąc pod uwagę skład narodowościowy Waffen SS można uznać, że była to prawdziwie europejska armia. Była w niej cała Europa, „od Atlantyku po Ural” -jak mawiał gen. De Gaulle. Tylko Polaków w tej „europejskiej” armii zabrakło. Członkowie i wolontariusze Waffen-SS: - Ukraina - 25 000 - Belgia - 40 000 - Francja - 20 000 - Holandia - 50 000 - Rosja - 10 000 - Estonia- 20 000 - Finlandia - 1 200 - Łotwa - 39 000 - Litwa - 11 000 (żołnierzy w LVR) - Serbia - 15 000 - Norwegia - 6 000 - Dania - 6 000 - Włochy - 20 000 - Węgry - 15 000 - Indie - 2 000 - Chorwacja - 30 000 - Szwajcaria - 3 000 - Luksemburg - 3 000 - Rumunia - 3 000 - Białoruś - 12 000 - Hiszpania - 1 000 - Bułgaria - 1 000 - Albania - 3 000 - Anglia - 54 - POLSKA - 0 ❗ ?? ?? ??
  • Jan Co za bełkotCi którzy zostali zwerbowani do Waffen-SS, formalnie musieli mieć obywatelstwo niemieckie, bądź oficjalnie je deklarować. Nie było ani jednego potwierdzonego przypadku Polaka, deklarującego narodowość polską, będącego jednocześnie członkiem Waffen-SS w przeciwieństwie do innych nacji europejskich. Autor słyszał, że gdzieś dzwonią, choć nie wiedział do końca gdzie. Jednak bardziej prawdopodobny wariant jest taki, że autor realizuje jedynie słuszną narrację gazety krajów o proweniencji postnazistowskiej.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.