post image
Wywożenie do utylizacji pojemników typu mauzerów z toksycznymi substancjami / Archiwum


Ireneusz Stajer

Trwa dramat mieszkańców Kleszczowa i Rudziczki. Kiedy z placu spółki Z0 Eurobau przy ulicy Sosnowej znikną wreszcie naczepy z mauzerami wypełnionymi niebezpiecznymi chemikaliami? - pytają mieszkańcy. Batalia o ich usunięcie trwa już ponad rok. Część ładunku decyzją miasta firma wywiozła i zutylizowała na własny koszt. - Ostatnie transporty wyjechały w sierpniu i jeden na jesień zeszłego roku. Od tamtej pory nic się nie dzieje. Żyjemy tu jak na tykającej bombie – mówi Agnieszka Osińska, sąsiadka placu z naczepami. Sprawdzamy. Okazuje się, że 14 listopada z nielegalnego składowiska wywieziono 24 pojemniki mauzer, czyli jak dotąd ok. 20 ton toksycznych substancji. Od tamtej pory nic. Dlaczego?

Czeka na proces

Zdzisław O., przedstawiciel szefowej spółki, podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, jakiś czas temu zadzwonił do reportera „Nowin”, prosząc o spotkanie. Chciał przedstawić szczegóły sprawy ze swojego punktu widzenia, bo czuje się niewinny. Najpierw zgodził się na podanie w artykule swojego pełnego nazwiska, a nawet pokazanie wizerunku. Potem zmienił zdanie.

Zdzisław O. spędził osiem miesięcy w areszcie śledczym, wyszedł późną jesienią ubiegłego roku, na proces czeka w domu. Za kratki trafił również Krzysztof M., który przywiózł rzeczone naczepy z trefną zawartością. W areszcie tymczasowym siedział o miesiąc dłużej. Dodajmy, że panowie podpisali umowę najmu części placu na początku lutego 2019 roku. Dość szybko wyszło na jaw, co znajduje się pod plandekami. Na parceli przy Sosnowej pojawiają się wozy strażackie i policyjne radiowozy. Są też dziennikarze. Wybucha afera z nielegalnie składowanymi chemikaliami.

Zgniłe jajo

Mieszkańcy protestują, słusznie chcą natychmiastowego usunięcia podrzuconego w pobliżu ich domów „zgniłego jaja”, co szeroko relacjonowały m.in. „Nowiny”.

Sprawę przejmuje Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. 27 marca zeszłego roku Zdzisław O. zostaje zatrzymany przez żorską policję i trafia na trzy miesiące do aresztu śledczego w Tarnowskich Górach, środek zapobiegawczy sukcesywnie był przedłużany. Dzień wcześniej mundurowi zatrzymują Krzysztofa M.

Usunąć i utylizować

Miasto nakazuje firmie usunięcie i utylizację niebezpiecznych chemikaliów. Eurobau zaczyna wywozić na swój koszt naczepy z mauzerami. Mieszkańcy alarmują, że dzieje się to za wolno, więc wzywają przedstawicieli miasta, Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska oraz innych instytucji. Protestują i pikietują, o szkodliwości substancji z mauzerów wypowiadają się eksperci. Ludzie mówią, że chemikalia wyciekają z pojemników, skarżą się na dolegliwości, biorą zwolnienia lekarskie. Jedna ze starszych kobiet trafia do szpitala. Panikę wzmaga gorące lato, mauzery się nagrzewają (obawa przed samozapłonem). Mieszkańców przeraża jeszcze coś, że ktoś podpali naczepy, tak jak działo się z wieloma składowiskami odpadów w całej Polsce, choć nikt nikogo nie złapał za rękę, o czym mówią dziennikarzom.

Nie dochowane terminy

„To pogranicze Żor i Rudziczki w gminie Suszec. Przerażeni mieszkańcy domagają się natychmiastowego usunięcia wszystkich naczep, w których znajdują się toksyczne substancje. W ciągu pięciu miesięcy wywieziono ich – jak mówią - zaledwie około 20 procent spośród 750 metrów sześciennych zalegających na placu spółki. Dodajmy, że okolica jest przepiękna. Wiele osób wybudowało się w sąsiedztwie kompleksu leśnego, miejscu cichym i bezpiecznym, jak się okazało do czasu, co pokazuje skalę ich dramatu” - napisały „Nowiny”.

Padają kolejne terminy ostatecznej wywózki naczep, m.in. koniec sierpnia 2019 roku. Żadnego nie udaje się dochować. Mija rok, a większość naczep dalej stoi przy Sosnowej - w pobliżu kościół, szkoła podstawowa... Bomba ekologiczna tyka... Sąsiedzi nie szczędzą gorzkich słów tym, którzy zgotowali im taki los.

Dlaczego tak długo

Zdzisław O. mówi, że Eurobau wyłożył na utylizację już około 1 mln zł. Zaprzestał finansowania tych działań, bo pojawiły się nowe fakty. - Ruszyło nowe postępowanie, ponieważ stare zakwestionowało Samorządowe Kolegium Odwoławcze, m.in. ze względów proceduralnych – wyjaśnia Bronisław Jacek Pruchnicki, pełnomocnik prezydenta Żor ds. infrastruktury. Chodzi o to, że precyzyjnie nie ustalono właściciela naczep z toksycznym wkładem. Jest nim ktoś inny niż Zdzisław O, choć nieruchomość, na której stoją naczepy jest własnością Eurobau. - W momencie rozpatrywania skargi firmy z ulicy Sosnowej zmieniły się przepisy. Na razie analizujemy decyzję SKO. Procedurę wydłużył koronawirus – tłumaczy Pruchnicki.

Joanna Smorczewska, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, podkreśla, że postępowanie dotyczące nielegalnego gospodarowania głównie niebezpiecznymi odpadami nie zostało zakończone.

- Jest w toku, wykonywane są czynności procesowe. Wobec Krzysztofa M. i Zdzisława O. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, wobec pierwszego z podejrzanych od 21 marca do 17 grudnia, a wobec drugiego od 22 marca do 28 listopada.
Obecnie stosowane są wobec nich środki o charakterze wolnościowym. Za czyny te grozi do 8 lat pozbawienia wolności – wskazuje rzeczniczka gliwickiej „okręgówki”. Sprawa jest rozwojowa.

 

Do tematu wrócimy w środowych "Nowinach".

Komentarze

  • Barbara OszustA biedny pan Zdzisiu pomyka sobie nowym EKOLOGICZNYM mercedesem i wszystko w d...e ma. Przez całe życie przekręty robił i ludziom śmieje się w twarz.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.