Co tam, panie, z autostradą?


Po przesunięciu przez poprzedniego ministra transportu Jerzego Widzyka realizacji tej inwestycji na rok 2013, jest to dobra wiadomość dla mieszkańców subregionu południowo-zachodniego. Nie ma też oczywiście mowy o budowie autostrady jednonitkowej na trasie Gorzyczki - Sośnica. Z koncepcji Widzyka więc nie pozostało nic.12 grudnia lider zespołu działającego na rzecz przyspieszenia budowy A1 prof. Antoni Motyczka wraz z grupą samorządowców i projektantów spotkał się w Warszawie z podsekretarzem stanu w Ministerstwie Infrastruktury Mieczysławem Muszyńskim. Ustalili, że budowa A1 po stronie polskiej rozpocznie się od Gorzyczek przez Mszanę i Świerklany do Rownia. Ten liczący 22,5 km długości odcinek zaczęto by budować w 2005 roku. Strona rządowa gwarantuje całkowite zabezpieczenie finansowe tej niezwykle kapitałochłonnej inwestycji.Według tej koncepcji odcinek A1 na trasie Gorzyczki - Rowień będzie dwujezdniowy. Pomiędzy obiema nitkami ruchu pozostawiony zostanie dodatkowy, rezerwowy wewnętrzny pas jezdni. W przyszłości będzie mógł być wykorzystany do ewentualnego poszerzenia autostrady. Taki wariant pozwala na poczynienie oszczędności z równoczesnym uwzględnieniem perspektywy rozwoju tego odcinka A1.O budowie autostrady w tym rejonie już wcześniej rozmawiały poprzednie rządy Polski i Czech. Ustalenia dotyczące tego problemu wyszły na jaw w trakcie listopadowej konferencji w Pradze. Nasza delegacja dowiedziała się o tym od Czechów. Nie wiadomo więc skąd pomysł byłego ministra Jerzego Widzyka o przesunięciu budowy granicznego odcinka A1 na rok 2013 i ograniczeniu szerokości tej ważnej nitki komunikacyjne do wymiaru jednopasmówki. Wszystko wskazuje na to, że zgodnie z zasadą "koszula bliższa ciału" chodziło wyłącznie o partykularne interesy odchodzącego ministra, który w ostatniej chwili plany budowy autostrady południowej skierował w stronę rodzinnej Żywiecczyzny.- Decyzja nowego rządu jest ukoronowaniem naszych usilnych starań o autostradę dla subregionu południowo - zachodniego - mówi prof. Antoni Motyczka. - Jeżeli ten zakątek Śląska ma być po zakończeniu procesu restrukturyzacji górnictwa uratowany przed degradacją społeczno - gospodarczą, to musi mieć otwarte wrota do Europy. Pomysł poprzedniego ministra transportu od razu wydawał mi się niedorzeczny. Dobrze się stało, że to wszystko wydarzyło się na koniec rządów tamtej ekipy. Teraz raczej jesteśmy już pewni, że nie dojdzie do żadnych niekorzystnych dla nas zmian czy negatywnego nastawienia.Projekt A1 przewiduje 8 zjazdów i wyjazdów. W trakcie budowy trzeba będzie przerzucić 700 mln m sześć. ziemi, a dodatkowe 400 mln m sześć. przywieźć. Konieczność ta wynika z występujących w rzeźbie terenu licznych pofałdowań. Na odcinku 54,3 km autostrady (Gorzyczki - Sośnica) trzeba będzie wybudować 83 mosty. Przy budowie odcinka Gorzyczki - Rowień zatrudnionych zostanie około 15 - 20 tys. ludzi. Rozpoczęcie prac przewidywane jest na 2005, a zakończenie na 2008 lub najdalej 2009 rok.- Ta część Śląska w pełni zasługuje na tę inwestycję - mówi senator Adam Graczyński. - Wiadomo, że restrukturyzacja górnictwa pociąga za sobą określone negatywne konsekwencja społeczno-ekonomiczne. Jest też rzeczą oczywistą, że autostrada może stanowić rodzaj koła zamachowego dla gospodarczego rozruszania tego regionu. Przecież ludzie pracujący w tutejszych kopalniach wydobywają węgiel dla całej Polski, a nie tylko dla siebie. Będziemy w parlamencie pilnować, żeby się tej nowej koncepcji przyspieszenia budowy A1 od Gorzyczek do Sośnicy po drodze nic złego nie stało.W tej chwili do najpilniejszych zadań należy wykupienie gruntów. 85 procent należy do Skarbu Państwa, 15 - do osób prywatnych. Bez uprzedniego rozwiązania tej kwestii nie można przystąpić do budowy autostrady.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz