post image
Piotr Masłowski

To będzie krótka wycieczka od efektu szminki, po efekt choinki zakończona tradycyjnymi proroctwami na Nowy Rok. 

Efekt szminki jest zjawiskiem ekonomicznym. Chodzi o to, że kiedy nadchodzi kryzys i nie stać nas na nowy samochód lub drogie wakacje, to wynagradzamy to sobie kupując luksusowe produkty o mniejszej wartości. Dlatego w trakcie kryzysów wzrasta sprzedaż markowych kosmetyków, w tym szminki. Zjawisko to zostało nazwane w ten sposób przez szefa koncernu kosmetycznego Leonarda Laudera w 2001 roku. Co ciekawe, kiedy próbowałem opisać mechanizm mojemu tacie, doskonale uzupełniła mnie mama. O zjawisku nigdy nie czytała, ale sam efekt psychologiczny wydał się jej czymś oczywistym. 

 

W 2020 roku mieliśmy kryzys na wielu polach, ale efektu szminki nie było. Trudno o wzrost sprzedaży szminki, kiedy niemal cała światowa populacja zaczęła chodzić po ulicach zamaskowana. Dane gospodarcze pokazują, że wśród kosmetyków wzrosła sprzedaż mydła, kupujemy też więcej świec zapachowych. Drogie kosmetyki poszły jednak w odstawkę. 

 

W grudniu pojawiło się nowe zjawisko. Jeszcze nie nadeszły Mikołajki, a niektórzy mieli już w domach choinki. W mediach słyszałem nawoływania do tego, żeby wynagrodzić sobie trudny rok i przedłużyć okres świąteczny, wynagrodzić sobie szpetny rok poprzez nostalgiczne, domowe ciepło kojarzone z Bożym Narodzeniem. Chris Rea ruszył w drogę ze dwa tygodnie wcześniej niż zwykle. A przynajmniej jego piosenka "Driving Home for Christmas" ("Jadę do domu na Święta") atakowała mnie z radia w czasie, kiedy myślałem tylko o budżecie miasta i zastanawiałem się, o czym on śpiewa. I jak to każdy chojrak uległem damskiej większości w domu i kupiliśmy choinkę tydzień wcześniej niż zwykle. Co gorsza był problem ze znalezieniem satysfakcjonującego drzewka, dlatego po raz pierwszy w moim domu stanęło drzewko cięte, a nie doniczkowe. Zresztą już wylądowało na śmietniku (to odpad bio!). Święta minęły, czar prysł, gałązki opadły i nie ma już świątecznego piękna. "Do hasioka" - taki efekt uboczny.

Mój pierwszy ubiegłoroczny felieton był o niepokoju, jaki wiązałem z 2020 rokiem. Nie przewidziałem oczywiście pandemii. Obawiałem się o zdrowie bliskich i sytuację zawodową. To nie są żadne czary, lokalne władze wiedzą o nadchodzących problemach od lat. W tym roku troszkę inaczej chciałbym do Was zaapelować o troskę dla innych. Jesteśmy ludkiem, który dba przede wszystkim o siebie. A pandemiczny rok nasilił problemy rodzinne jak nigdy: poprzez izolację, nałogi i problemy finansowe. Prawnicy styczeń nazywają miesiącem rozwodów. Ten będzie wyjątkowo trudny. Wesprzyjmy tych, którzy to przechodzą, dobrym słowem, mądrą radą, a czasem dachem nad głową. Nie zapominajmy, że to wyjątkowo trudny okres dla dzieci. Tak Was czołobitnie proszę na ten Nowy Rok. 

Piotr Masłowski, zastępca prezydenta miasta Rybnika

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.