post image
KMP Jastrzębie Według śledczych, oprawca dziewczyny działał z wyjątkowo niskiej pobudki – zemsty

Zadawał ciosy nożem, jakby w jakimś amoku. Wcześniej wszystko szczegółowo zaplanował,a potem zrealizował w okrutny sposób. 41-latkowi grozi dożywocie.

16 grudnia zeszłego roku w Sądzie Okręgowym w Rybniku rozpoczął się proces Tomasza J., kilka razy przesuwany z powodu pandemii. Jednakże wskutek kwestii formalnych nie odczytano nawet aktu oskarżenia. Pewnie uda się to na drugiej rozprawie, którą wyznaczono na 1 marca. 

- Akt oskarżenia skierowaliśmy do sądu 10 czerwca zeszłego roku. Podejrzanemu zarzucono zbrodnię zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, z uwagi na okoliczności zasługującym na wyjątkowe potępienie – mówi Jacek Rzeszowski, prokurator rejonowy w Jastrzębiu. 

Mocne dowody

Tragedia wydarzyła się 29 września 2019 roku, w ustronnym miejscu w rejonie działek Nowalijka przy ulicy Pileckiego w Jastrzębiu-Zdroju. Oskarżony i ofiara znali się.

- Tomasz J. był kiedyś w związku z matką dziewczyny. Jako motyw jego działania śledczy przyjęli zemstę – informuje prokurator.

Mężczyzna odmówił składania wyjaśnień i nie przyznał się do zbrodni. To samo, gdy był ponownie przesłuchiwany – znowu nie wziął winy na siebie.

- Dowody są jednak mocne. Zresztą cały czas trwa postępowanie w tym zakresie. Mamy zeznania policjantów, którzy zatrzymali oskarżonego na miejscu zabójstwa. Na jego ubraniu zabezpieczono krew 24-latki. Znaleziono odręcznie zapiski Tomasza J. sporządzone przed zdarzeniem, wyłuszczające motywy przyszłego działania – wylicza Jacek Rzeszowski.

Wszystko kwestie będą rozpatrywane przed sądem. 

Nożem w serce    

Przypomnijmy, że feralnego wieczora 24-letnia Wiktoria nie wróciła z niedzielnego spaceru. Wyszła na chwilę z psem do pobliskiego zagajnika. Niedaleko domu spotkała swojego oprawcę. Została wielokrotnie ugodzona nożem w klatkę piersiową. Ostrze utkwiło w sercu. Można powiedzieć, że 40-letni podejrzany Tomasz J. zasztyletował młodą kobietę.

Oficer dyżurny policji otrzymał dramatyczne zgłoszenie, że mężczyzna chce popełnić samobójstwo, ponieważ kogoś zabił.

- Na komendę zadzwonił adwokat podejrzanego z Wodzisławia Śląskiego. Parę chwil wcześniej mecenas odebrał telefon od swojego klienta, który powiedział mu o zbrodni – powiedział „Nowinom” po zdarzeniu Arkadiusz Kwapiński, zastępca prokuratora rejonowego.

Na miejsce natychmiast wysłano patrole, by odnalazły 40-letniego wówczas mężczyznę. W trakcie przeszukiwania terenu, w zaroślach, mundurowi dostrzegli jastrzębianina, który wskazał miejsce tragedii. Kobieta leżała cała we krwi, na drodze obok ogródków.

- Policjanci do czasu przybycia karetki pogotowia ratunkowego udzielali 24-latce pierwszej pomocy. Niestety służby medyczne stwierdziły zgon – informowała aspirant Halina Semik, oficer prasowa jastrzębskiej policji.

Nie stawiał oporu

- 40-latek nie stawiał oporu. Wyszedł z tych krzaków do policjantów. Kontakt z nim był utrudniony. Mówił, że kogoś zabił. Ale nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć swojego zachowania. Nie określiłbym, że było to przyznanie się do winy. Ze względu na swój stan został przewieziony do szpitala psychiatrycznego w Rybniku – zaznacza Arkadiusz Kwapiński.

Zamordowana Wiktoria była córką byłej konkubiny podejrzanego.

- Mężczyzna był już karany, siedział w więzieniu. Miał kilka spraw. Został skazany między innymi za agresję i groźby wobec matki 24-letniej ofiary – mówił Jacek Rzeszowski.

Posiedzenie aresztowe jastrzębskiego sądu odbyło się w szpitalu psychiatrycznym w Rybniku, gdzie został przewieziony podejrzany. Następnie został przewieziony do aresztu śledczego z oddziałem psychiatrycznym we Wrocławiu. 

Tomasz J. pracował ostatnio w Holandii.

- Po powrocie do kraju nie był nigdzie zatrudniony. Utrzymywała go matka – dodał wiceszef prokuratury. 

Do tematu wrócimy w jutrzejszych "Nowinach".

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.