post image
Dominik Gajda.

Chodzi o planowane podwyżki czynszów dla mieszkańców lokali komunalnych i socjalnych w Wodzisławiu Śląskim. Podwyżki miałyby obowiązywać od marca tego roku i wynosiłyby 50 groszy za metr kwadratowy. Dla budżetu miasta to kilkaset tysięcy złotych dodatkowych środków w rocznym budżecie.

Dla wielu mieszkańców kwota podwyżek jest zbyt wysoka i nieadekwatna do obecnego stanu technicznego budynków. Stworzono więc petycję.

- Pomysł o proteście zrodził się od mieszkańca, który już od 6 lat stara się o wykup mieszkania - podkreśla Grzegorz Grabowski, jeden z inicjatorów petycji i akcji protestacyjnej.

Jak dotąd, pod petycją podpisało się ponad 200 osób. Jak podejrzewa Grzegorz Grabowski, docelowo pod dokumentem powinno złożyć podpisy około 400-500 osób. W petycji mieszkańcy zaznaczają, że nie zgadzają się z planowanymi podwyżkami.

- Na dzień dzisiejszy, dla niektórych mieszkańców kwota podwyżki jest zdecydowanie za wysoka, ponieważ wszystko drożeje i 50 groszy w sklepie może poratować choćby w zakupie przysłowiowego chleba - dodaje Grzegorz Grabowski.

Urzędnicy wskazują jednak, że jest to pierwsza podwyżka od 2011 roku. W międzyczasie była także waloryzacja w 2020 roku, która wynosiła 11 groszy za metr kwadratowy. 

- Miasto tłumaczy to tym, że jest to dopiero druga podwyżka. Mieszkańcy się z tym nie zgadzają, bo te podwyżki są po prostu inaczej nazywane. Nie mamy żadnego wpływu na to jak ta podwyżka będzie wyglądała i jak te podwyżki wyglądały do tej pory. Dostajemy tylko pisma, które musimy podpisać - podkreśla inicjator petycji.

Próbowali rozmawiać. 

29 grudnia ubiegłego roku, mieszkańcy spotkali się z pierwszą Zastępcą Prezydenta Miasta Izabelą Kalinowską.

- Pani prezydent Kalinowska przedstawiła nam jak to wszystko działa, za co jesteśmy jej wdzięczni. Mimo to na dzień dzisiejszy tego porozumienia nie ma - wskazuje nasz rozmówca.

Dlatego też dziś, mieszkańcy chcieli się spotkać z prezydentem Mieczysławem Kiecą. Z powodu innego spotkania, prezydent Wodzisławia Śląskiego nie wyszedł jednak do zgromadzonych osób. W jego zastępstwie, w spotkaniu uczestniczyła Izabela Kalinowska, która przyjęła petycję od mieszkańców i odpowiedziała na ich pytania.

Nie czas na podwyżki. 

Podczas dzisiejszego spotkania mieszkańcy podkreślali, że obecnie to nie jest dobry czas na podwyżki. Jak wskazywali, z powodu trwającej pandemii wiele osób straciło pracę i zastanawia się jak przeżyć z miesiąca na miesiąc. Dodatkowe, nawet kilkunastozłotowe podwyżki opłat to dla nich spore utrudnienie w planowaniu budżetu domowego. Dla niektórych to wybór - albo jedzenie, albo rachunki.

- Chodzi nam o to, że to nie jest dobry czas na podwyżki. Ze względu na trwającą pandemię, ludzie nie mają pieniędzy. Wiele osób coraz bardziej się zadłuża, bo nie ma pieniędzy na życie. Nie będzie ich stać na jeszcze wyższe czynsze - wskazał Grzegorz Grabowski.

- Jeżeli skończy się czas pandemii i ludzie po malutku wyjdą na swoje, to wtenczas będziemy mogli rozmawiać o podwyżkach - dodał.

Nie chodzi tylko o 50 groszy.

Mieszkańcy, którzy podpisali się pod petycją, zarzucają także złe zarządzanie budynkami przez zarządcę nieruchomości, firmę Domaro. 

- Jest bardzo wiele skarg mieszkańców na firmę Domaro, którzy skarżą się, że spółka nie świadczy usług w taki sposób, w jaki powinna. Bardzo prosimy o to, by władze miasta pochyliły się nad tym zarządcą. Na 10 pism wysyłanych do spółki Domaro, odpowiedź jest z reguły tylko na jedno - mówił jeden z mieszkańców.

Zdaniem mieszkańców, stan budynków nie jest adekwatny do wysokości miesięcznych opłat.

- Poziom czynszów dobił do takiego punktu, który w ocenie mieszkańców zupełnie nie odpowiada standardom lokali i budynków. My liczymy jako mieszkańcy, że zarządca mieszkań komunalnych będzie zarządzać tymi mieszkaniami w taki sposób, by nie trzeba było co chwilę sięgać do kieszeni obywateli - wskazał jeden z mieszkańców.

Wyjaśnienie w sprawie podwyżek przedstawiła prezydent Izabela Kalinowska. Wskazała, że tylko część z opłat zawartych w czynszu jest zależna od urzędników. W jej ocenie miasto nie może pozwolić sobie na odłożenie podwyżek w czasie, gdyż mniej wpływów z czynszów, oznacza brak remontów, o których wspominają mieszkańcy.

- Czynsz, o którym mówią mieszkańcy składa się z kilku czynników. Tylko około 30% stanowi sam czynsz, natomiast reszta to opłaty niezależne od miasta. Ze strony prezydenta nie ma żadnej złej woli. Tu nie chodzi o to by sięgać do kieszeni mieszkańców. Chodzi o to byśmy byli w stanie zapewnić przynajmniej ten poziom mieszkań komunalnych jaki mamy teraz. Niestety wszystko drożeje. Jeżeli mamy mniej pieniędzy to remontów niestety będziemy robili mniej lub nie będziemy mogli ich robić w ogóle - informowała podczas spotkania prezydent Kalinowska.

Prezydent wskazała, że miasto wstrzymało się z podwyżkami czynszów w ubiegłym roku. Decyzję o tegorocznych podwyżkach, rozważano już pod koniec 2020 roku, kiedy wydawało się, że pandemia jest w odwrocie.

Prezydent podkreśliła także, że podczas najbliższej sesji rady miasta, zostanie omówiona kwestia podwyżek. Zaprosiła również wszystkich mieszkańców do obejrzenia sesji online, na której mieszkańcy dowiedzą się więcej o tym, dlaczego podwyżki są konieczne.

Jak po spotkaniu wskazał Grzegorz Grabowski, mieszkańcy nie złożą broni i zapowiadają kolejne protesty.

Do sprawy wrócimy w środowym wydaniu gazety Tygodnik Regionalny Nowiny.

Galeria

Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.