post image
Archiwum Funkcjonariusze straży miejskiej dbają o porządek w mieście

Lista zarzutów zawiera dziewięć pozycji. Większość z nich jest bardzo poważna. Pod korespondencją brak jednak podpisów byłych i obecnych strażników miejskich, którzy mają być autorami mejla. To anonim.

Według autorów, w jednostce dochodzi do poniżania podwładnych. Strażnicy płacą z własnej kieszeni i są pozbawiani premii w większości przypadków, gdy zostanie uszkodzony samochód służbowy. „Istnieje lista osób, którym nie można wystawić mandatu - wystawienie go kończy się rozmową u komendanta” - twierdzą autorzy. 

Pracownicy mają być karani naganą za podanie dłoni koledze na komendzie w czasie pandemii. Mowa jest też o rzekomym zatajaniu zachorowań na covid-19 i braku dezynfekcji komendy po wyjściu na jaw przypadków koronawirusa. Podczas pierwszej fali choroby pracownik miał otrzymywać tylko dwie maseczki na 12 godzin. Przez dłuższy czas miasto ponoć patrolowało tylko czterech strażników z uprawnieniami.

„I to nie wszystko... Boli nas, gdy widzimy co się dzieje i jak jesteśmy oraz byliśmy traktowani. Mamy nadzieję, że sprawa nie zostanie zamieciona pod dywan” - czytamy w mejlu. Skutkiem ma być duża rotacja pracowników, którzy nie chcą tu pracować.

Dawid Błatoń, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Rybniku, odpowiada, że przedstawione w anonimie są one całkowicie bezpodstawne. 

- Sprawę zgłosiliśmy do prokuratury, jako naruszenie artykułu 212 Kodeksu karnego. Mail ten godzi w dobre imię naszej jednostki i pracujących w niej strażników – podkreśla Dawid Błatoń, 

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.