post image
Pixabay

50 proc. konsumentów nie narzeka na swój poziom edukacji finansowej, chociaż przyznaje, że brakuje im kompetencji, by rozumieć bardziej złożone kwestie. Należy wziąć pod rozwagę te deklaracje, bo jak mówi przysłowie: „czego Jaś się nie nauczył, tego Jan nie będzie umiał”. Dlatego z okazji Dnia Dziecka warto podarować swoim pociechom coś więcej niż kolejną zabawkę czy gadżet. Wprowadźmy je świat finansów osobistych – tym bardziej, że coraz mniej możemy liczyć w tym przypadku na szkołę – i nauczmy odpowiedzialnego podejścia do pieniędzy. 

Taka wiedza w przyszłości z pewnością zaprocentuje i pozwoli ustrzec nasze już dorosłe dzieci przed błędami finansowymi, a w konsekwencji przed popadnięciem w długi. Problem jest realny. Długi młodych Polaków sięgają już 5,8 mld zł. Co 4. osoba zadłużona widniejąca w rejestrze KRD ma mniej niż 36 lat. Osoby w wieku 18-25 lat i młodsze oraz część pokolenia Y, czyli tzw. Millennialsów (26-35 lat) ma problemy finansowe już na starcie w dorosłość. W dużej mierze odpowiada za nie brak odpowiedniej edukacji finansowej.

Czym skorupka za młodu...

Jak wynika z danych zebranych przez Intrum, wiedzę na temat spraw związanych z pieniędzmi czerpiemy obecnie głównie z Internetu. To wygodne i pomocne narzędzie, ale edukacji finansowej dziecka nie warto pozostawiać sieci. Znajdziemy w niej tyle samo przekłamań i mylnych wskazówek, co sprawdzonych porad. W jaki sposób więc rozpocząć edukację finansową naszej pociechy? Poprzez przykład! Dzieci uczą się najwięcej i najszybciej poprzez obserwowanie zachowań dorosłych – swoich rodziców. Jeżeli sami jesteśmy odpowiedzialnymi konsumentami, prawdopodobne jest to, że nasze dzieci w dorosłym życiu będą postępować w taki sam sposób.

– Jeżeli na co dzień rozmawiamy otwarcie o finansach, dyskutujemy o tym, co i dlaczego planujemy kupić, o kosztach życia, nasze dzieci po pierwsze, zrozumieją, że są to tematy ważne, które powinny być omawiane w rodzinie, a po drugie, pokażemy, że kwestie związane z pieniędzmi nie są dla nas tematem tabu. To właśnie z odwrotnego podejścia bardzo często biorą się problemy finansowe wielu osób. Nie chodzi oczywiście o to, żeby wtajemniczać dzieci w to, ile zarabiamy, sprawiać, by przejmowały się wydatkami, czy żeby miały udział w podejmowaniu najważniejszych decyzji związanych z domową kasą. Chodzi po prostu o pokazanie, że pieniądze nie rosną na drzewie, a pojawiają się w naszym życiu w wyniku pracy i wysiłku, dlatego powinniśmy poważnie podchodzić do planowania wydatków, a każde „otwarcie portfela” powinno być przemyślaną decyzją – przekonuje Piotr Szymański, ekspert Intrum.

Prowadzenie domowego budżetu, zestawienia naszych dochodów i wydatków będzie dla dziecka najlepszym wprowadzeniem w świat finansów osobistych. – Nauka, że nie powinniśmy wydawać więcej pieniędzy niż zarabiamy, jest jedną z ważniejszych lekcji, jakie może otrzymać od nas dziecko – dodaje Piotr Szymański. 

Z drugiej strony, nasza pociecha powinna np. wiedzieć, że pożyczka czy kredyt są rozwiązaniami, po które możemy sięgnąć, kiedy planujemy większy zakup, kiedy nie mamy wystarczających środków na koncie i nie powinny się ich obawiać, ale pożyczanie pieniędzy wiąże się z odpowiedzialnością, a brak terminowej spłaty niesie ze sobą konsekwencje. Otwarte mówienie o skutkach podejmowania nierozsądnych decyzji finansowych i wpadania w długi jest tak samo ważne, jak przekazywanie pozytywnych porad dotyczących zarządzania budżetem. Pamiętajmy, że w żadnym wypadku nie chodzi o straszenie naszej pociechy. I kolejna kluczowa kwestia – edukacja finansowa dziecka zawsze powinna być dopasowana do jego wieku. 

Przykładowo – siedmiolatek nie zrozumie złożonych kwestii oprocentowania lokaty bankowej, ale bez problemu pojmie sam sens oszczędzania. Wraz z tym, jak rośnie nasze dziecko, warto je wprowadzać w kolejne „tajniki” związane ze światem finansów.

Kieszonkowe – tak czy nie? Oto jest pytanie!

Jednym z pytań, które zadają sobie rodzice chcący nauczyć swoje pociechy znaczenia pieniądza i odpowiedzialnego podejścia do wydawania, jest to, czy dawać dziecku kieszonkowe czy też nie. Nie brakuje zwolenników obu podejść. Ci, którzy są skłonni dawać kieszonkowe, z kolei dzielą się na tych rodziców, którzy uważają, że pociecha musi na nie „zapracować”, np. wykonując proste sprawunki w domu oraz na tych, którzy są zdania, że kieszonkowe dziecku się po prostu należy, bo oni także otrzymywali je od swoich rodziców.

To czy dawać dziecku kieszonkowe i jakie sumy przekazywać, to bardzo indywidualna kwestia i każdy rodzic powinien podjąć tę decyzję zgodnie z własnym sumieniem. Prawda jest jednak taka, że jeżeli pociecha nie będzie miała do dyspozycji swoich pieniędzy, nawet drobnych kwot, nie nauczy się nimi właściwie zarządzać w młodym wieku. – Nie będzie również wiedzieć, jak oszczędzać, co jest bardzo ważną umiejętnością dorosłego człowieka, ponieważ posiadanie oszczędności jest przepisem na uniknięcie długów, kiedy zaskakują nas nieplanowane wydatki lub nagle z jakiegoś powodów tracimy część dochodów lub chwilowo w ogóle zostajemy bez pracy – komentuje Piotr Szymański, ekspert Intrum.

Świnka-skarbonka, czyli dobry nawyk oszczędzania

Czy świnka-skarbonka to przestarzały pomysł na prezent (nie tylko) na Dzień Dziecka? Absolutnie nie! Oprócz stopniowego wprowadzania pociechy w świat finansów osobistych i tłumaczenia, dlaczego ważne jest odpowiedzialne podejście do zarządzania pieniędzmi, równie istotne jest wyrabianie odpowiednich nawyków u dziecka. Zdecydowanie takim pożądanym nawykiem jest oszczędzanie. 

Uczmy dzieci oszczędzania, bo jesteśmy w tym dobrzy. Jak pokazuje raport Intrum – lepiej radzimy sobie z regularnym odkładaniem gotówki niż mieszkańcy innych krajów Europy. Aż 80% badanych z Polski przyznało, że jest w stanie oszczędzać każdego miesiąca, a oszczędzanie na niespodziewane wydatki stanowi główny powód budowania poduszki finansowej (70%).

– Trzeba jednak przyznać, że jeszcze nie wszyscy w naszym kraju są przekonani do odkładania gotówki. Osoby, które nie oszczędzają, najczęściej mylnie łączą ten fakt z wyrzeczeniami i odmawianiem sobie zakupów i innych przyjemności na każdym kroku. Jednak tak wcale nie musi być. Od tego, ile realnie oszczędzamy, ważniejsze na początku jest, by w ogóle podjąć decyzję o gromadzeniu środków na tzw. czarną godzinę lub realizację planów. W tym przypadku najważniejsza jest systematyczność – odkładanie co miesiąc nawet drobniejszych sum, które po pewnym czasie dają wymierne oszczędności. I taką „mądrość” powinnyśmy przekazywać naszym dzieciom – podpowiada Piotr Szymański, ekspert Intrum.  

Nasza pociecha z oczywistych względów nie musi budować poduszki finansowej, ale może oszczędzać środki na wybrany cel. Wybierzmy go razem z dzieckiem – może być to np. zakup zabawki. Pokażmy mu, że cierpliwość i konsekwencja w postaci regularnego dokładania do skarbonki drobnych kwot przez wspólnie ustalony okres zostaje nagrodzona. To nauka zarządzania finansami osobistymi od małego.

Komentarze

  • M Belka Zlodzieje i Drukarze robią nas za ciul...Po co --przecież Polska złotówka to szmata!--to tylko bilet Narodowego Banku Polskiego!.. ...Kto wywołuje inflacje ,drukuje ,aby rozdawać bezpodstawne tantiemy kupując głosy wyborców, jest złodziejem okradającym najciężej i najdłużej styranych pracą obywateli. Czy to byli Komuniści czy POmyleńcy którzy kradli wiek emerytalny bez względu na staż pracy albo obecni PiSowcy lub PSLowcy ,nie ma znaczenia . Druk i puszczanie pustego pieniądza w celu przekupstwa ludzi z "pod budki z piwem" a którzy mają teraz rzekomo niskie emerytury to jest szczególnie szkodliwy (jak fałszowanie banknotów) czyn nazywany przestępstwem o szczególnym zagrożeniu dla Państwa Polskiego. " Wielu Polakom właśnie przez to obniżono pensje i ukradziono oszczędności w tym na emeryturę.. Tak działa inflacja. "Ma realny wpływ na życie, pożera oszczędności."

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.