post image
Zdjęcie: Dominik Gajda/Oliwier z mamą

Te marzenia są całkiem realne. Bo Oliwier ma świadectwo z czerwonym paskiem i z historii jest naprawdę dobry, a komputery również nie sprawiają mu żadnych kłopotów. Uczy się w szkole podstawowej nr 34 na Smolnej, której dyrektorka jest historyczką. - Śmieje się, że chce ją w przyszłości zastąpić - mówi Joanna Lach-Grabiec, mama Oliwiera.

Drugie marzenie, te związane z metalowymi sercami, też jest na dobrej drodze do realizacji. Na portalu zrzutka.pl jest już 2163 złotych z potrzebnych 6000 zł. Chłopca do wczoraj wsparło 35 osób, tyle samo dni zostało do końca. Damy radę!

- Dlaczego chcemy mieć "własne" metalowe serca? Ponieważ te ustawione na terenie Rybnika wspierają przede wszystkim warsztaty terapii zajęciowej, trafiają do wielu potrzebujących dzieci. To oczywiście bardzo szlachetne, ale chcielibyśmy spróbować zebrać nakrętki dla Oliwiera - mówi mama nastolatka.

Już wie, gdzie staną metalowe serca. Jedno przy przedszkolu w Niedobczycach - przy kościele, drugie przy Biedronce, trzecie prawdopodobnie przy szkole ma Smolnej.

Oliwier urodził się jako wcześniak w 32. tygodniu ciąży z wagą 2100 g. W dziesiątej godzinie swojego życia został przetransportowany do Kliniki intensywnej Terapii i Patologii Noworodka w Zabrzu w stanie ciężkim. Przez pierwsze dwa tygodnie Oli walczył z zapaleniem płuc, dopiero w trzecim tygodniu swojego życia zaczął oddychać, ale przy wsparciu tlenoterapią. Dopiero w piątym tygodniu zaczął przyjmować pokarm przez smoczek. W szóstym tygodniu włączono rehabilitację, która trwa do dziś.

U dziecka stwierdzono mnogie wady wrodzone, m.in. brak odcinka kości krzyżowej. - Dziś wiem, że nie będę nigdy chodził, dlatego rehabilitacja w moim przypadku jest bardzo ważna. Teraz, kiedy zaczynam rosnąć, kości bolą jeszcze bardziej, ulgę przynosi masaż. Mam tez napięcie mięśniowe w rękach, przez co jest mi trudniej pokonywać dłuższe trasy. Czasem mam problem, by pokonać stromy podjazd. Moje napięcie mięśniowe nie pozwala mi samodzielnie pisać, w szkole robi to nauczyciel wspomagający, w domu pomaga mi w tym komputer - opisuje chłopiec.

Mama Oliwiera jest mamą na 1,5 etatu. Ojciec pracuje w kopalni w Gliwicach, nie ma go często nawet po 12 godzin w domu. - Moi rodzice to aniołowie, mama jeździ ze mną wszędzie, na każdą rehabilitację. Ostatnio znalazła zabiegi, które poprawiają krążenie krwi w nogach, co w moim przypadku jest bardzo ważne, gdyż poprzez siedzenie strasznie marzną mi nogi - opowiada chłopiec.

- Gdy zakończymy akcję serduszkową, będziemy chcieli rozpocząć zbierania funduszy na sprzęt, który pomoże mu poruszać się samodzielnie na dłuższe odległości oraz na terenie szkoły. To specjalne koło smart drive, montowane z tyłu wózka. Ono napędza Oliwiera i wtedy jest mniejsza siła potrzebna do poruszania się wózkiem. Niestety koszt takiego koła przekracza nasze oczekiwania, bo dostaliśmy kosztorys na 22 tys. złotych - mówi mama chłopca.

Chcesz wesprzeć chłopca? Wejdź na stronę zbiórki: https://zrzutka.pl/wvxath

Galeria

Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt Image alt

Komentarze

Dodaj Komentarz