Pixabay.com
Pixabay.com

Wiceminister Zdrowia Waldemar Kraska mówił w piątek w radiu RMF FM i w RMF24.pl o pracach nad projektem przepisów umożliwiających pracodawcom sprawdzenie, który z pracowników jest zaszczepiony przeciwko COVID-19.

- Projekt jest w ministerstwie przygotowany. Chcemy, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu ten projekt znalazł się w agendzie rozpatrywanych projektów. Chcemy, aby pracodawcy taką możliwość uzyskali – mówił.

Kraska powiedział, że wszyscy pracodawcy powinni dostać taką możliwość. Przyznał, że będzie to projekt poselski, aby krótsza była jego ścieżka legislacyjna.

Pytany o to, w jaki sposób pracodawca będzie mógł sprawdzić, czy podwładny jest zaszczepiony, powiedział, że będzie dostępna dla niego lista. Przyznał, że będzie ona dostępna w systemie informatycznym.

- W tej chwili wiemy, że wielu pracodawców chciałoby mieć taki dostęp, wiele związków i organizacji pracodawców zgłasza się także do nas z takim apelem, abyśmy jednak taką możliwość im udostępnili, ponieważ wiedzą, że każda absencja w zakładach pracy powoduje jakieś zawirowania gospodarcze. Tego też chcemy uniknąć – dodał.

Kraska mówił też o tym, w jaki sposób pracodawca będzie mógł wykorzystać taką wiedzę. Odnosząc się do tego, czy np. będzie on mógł zwolnić pracownika, powiedział: "Nie, tak daleko nie powinniśmy pójść".

Wskazał, że pracodawca będzie mógł np. umiejscowić osoby niezaszczepione w takie miejsca, gdzie nie ma dużego kontaktu z innymi osobami. W jego ocenie osoby niezaszczepione nie powinny mieć obniżonej pensji.

"Tak daleko bym nie szedł, ale tutaj pracodawca będzie decydował o pensji tego pracownika" – powiedział. (PAP)

Komentarze

  • SzaryMieszkaniec76 13 sierpnia 2021 21:19Dalszy ciąg segregacji... "tutaj pracodawca będzie decydował o pensji tego pracownika" - czyli będzie mógł obniżyć pensję (a po szczepieniu jej nie podnieść), premię, a nawet zwolnić (bp jak zacznie chorować po szczepionce - po co płacić na jego leczenie) - i zatrudnić nieszczepionego ukraińca (bo jest dużo tańszy...). Testy WARUNKOWO dopuszczonych szczepionek mają zakończyć się ok 2023 roku. Dopuszczenie jakiegokolwiek preparatu medycznego poprzedzają kilkunastoletnie badania, testy - najpierw na zwierzętach i na bardzo ograniczonej ilości ludzi. Później wchodzi faza beta - maksymalnie 10000 ludzi i czas trwania nawet 10-15 lat (!) - wyłapanie skutków ubocznych (również długofalowych) i dopiero potem produkcja na masową skalę. W przypadku szczepionki na covid ograniczono fazę alfa, CAŁKOWICIE pominięto fazę beta. Do szczepionkowców i rządzących - dlaczego zmuszacie ludzi do szczepień NIESPRAWDZONYM preparatem, równie dobrze możecie podawać dopalacze - nieznane skutki uboczne (również długofalowe).
  • SzaryMieszkaniec76 13 sierpnia 2021 21:21Dodam, że informacja o stanie zdrowia jest ważna w przypadku pewnych zawodów - patrz ostatni przypadek kierowcy autobusu w Katowicach.

Dodaj komentarz