post image
Pixabay Ujek Ignac to był „chłop do rany przyłóż”, ale często chodził do karczmy

Karczmarzowa służąca, Maryjka nierzadko musiała go silą wypychać za drzwi. Do domu Ignac miał spory kawałek drogi biegnącej na granicy pola i lasu. Miejsce to było szczególnie niebezpieczne nocą, bo jak opowiadano, pojawiały się tam jaroszki. 

Kim były te stwory i jak wyglądały? Jaroszki były to demony polne, choć niektórzy uważali ich za mniej znaczącą odmianę diabła. Wzrostem dorównywały kilkuletniemu dziecku. Miały ziemistą cerę i skórę pokrytą ciemnym lekko kędzierzawym włosem, a co potrafiły nabroić, to lepiej nie pytać, najczęściej atakowały pijaków wracających z karczmy i zagubionych podróżnych wodząc ich po polu i lesie, wpływały też na orientację takiego delikwenta w terenie. Nagabywany przez nie człowiek sam ładował się w tarapaty, jakby był ślepy i głuchy! A gdy upadł skakały po nim i trwało to tak długo, dopóki nie wzeszło słońce. Wtedy znikały jak za podmuchem wiatru. Mówiono też, że jaroszki można było udomowić, ale o tym napiszę innym razem.

„Ujek” Ignac nie wierzył jednak w ich istnienie, bo wracał tamtędy już wiele razy, ale żadnego z nich nigdy nie spotkał. Tym razem było jednak inaczej. Kiedy minął pierwszy zagajnik, to jakby spod ziemi wyrosła przed nim mała ciemna postać i wyciągnęła do niego swoje, chude i długie łapska.

- Z drogi najduchu! – krzyknął „ujek” i popchnął małego stwora, ale ten się nawet nie poruszył, tylko sapnął : Jo ni ma najduch, yno jaroszek,tela byś mioł wiedzieć!

- Kamrata se znod, widzieli żeście ludzie!- odgryzł się Ignac. – Uciekej, łeboniu, bo cie mamulka niy pozno ! – I zamachnął się na straszka.

A wtedy nagle wśród wysokiej trawy pojawiły się nowe jaroszki , a było ich tyle, że Ignac nie potrafił ich zliczyć, więc strach go obleciał. Ale nawet nie zdążył się zastanowić, co zrobić, kiedy przybyli wzięli go w obroty. Skakali po nim, łaskotali i turlali po ziemi, a „ujek” nagle zaczął tracić siły i nie potrafił im się wyrwać. W końcu chyba zemdlał. Ocknął się dopiero, kiedy jaroszki oddały na niego mocz! Znaczyło to, że to już koniec ich nocnej zabawy i za chwilę wzejdzie słońce, więc Ignac nie będzie już podlegał ich mocy! Dopiero jak doszedł trochę do siebie, uświadomił sobie, co go spotkało!

Z przerażenia  nawet się nie poruszył, dopóki nie zobaczył słońca wychylającego się zza horyzontu. Wtedy odważył się spojrzeć na swoje nogi, które „pojszczały” jaroszki. Prawa była w porządku, natomiast lewą nie potrafił nawet poruszyć! Dopadła go zemsta jaroszków! Mówiono, że posikana przez nich część ciała ich ofiary „usycha” czyli pozostaje niewładna. Po tym zdarzeniu „ujek” Ignac długo chorował, a potem utykał na lewą nogę do końca życia. Ze swojej przygody wyciągnął jednak pewne wnioski: nigdy więcej nie zajrzał do karczmy, ani nie pił alkoholu. Wyszło na to, że gdzie nie skutkowały prośby jego „mamulki”, tam pomogła interwencja jaroszków (niby takie złe, a potrafiły zrobić coś dobrego, choć zapewne nie taki był ich zamiar?!)

Elżbieta Grymel

Słowniczek:

ujek – wujek lub znajomy, starszy mężczyzna (śl.),
pojszczać – oddać mocz, zmoczyć (śl.),
mamulka – mama (śl.).

Komentarze

Dodaj komentarz