Materiały prasowe / Andrzej Michał Derwisz Pisarz Science Fiction
Materiały prasowe / Andrzej Michał Derwisz Pisarz Science Fiction

Wiosenna aura zachęca do przebywania na świeżym powietrzu również w towarzystwie najlepszego przyjaciela człowieka, czyli psa. Jednak zabierając go z sobą, powinniśmy pamiętać o przepisach określających warunki, w jakich może się poruszać wśród ludzi.

Posiadacze psów chętnie wychodzą z nimi w różne miejsca, nie wyłączając lasów. Ale niestety większość spuszcza je tam ze smyczy. Jest to poważny błąd, dlatego, że w lasach państwowych panuje obowiązek prowadzenia psów na uwięzi, a puszczanie ich wolno jest wykroczeniem zagrożonym grzywną do 5000 zł.   

Dużo zastrzeżeń budzi też zachowanie niektórych opiekunów, co wywodzę z własnych obserwacji. Są „panie” i „panowie”, którzy nie dość, że nie panują nad czworonogami, biegającymi po lesie, to wręcz udają, że nie są ich właścicielami. Kiedy przechodzi się obok nich, odwracają głowy, a smycze starają się nieudolnie chować. Uważam, że takim postępowaniem zdradzają swoich podopiecznych, bo nie wierzę, że nie mają świadomości o naturze psa. Powiedzenie o wilku, którego ciągnie do lasu, można też odnieść do czworonogów. Zwierzęta zamknięte na co dzień w ciasnych mieszkaniach szaleją, kiedy wokół jest tyle nowego i takie „zapachy”. Psy posiadają wspaniały węch, i fakt, że my nie dostrzegamy w pobliżu sarny, czy innego leśnego stworzenia nie oznacza, że nie czuje go pies. Byłem niedawno świadkiem, jak wilczur ganiał za wystraszoną małą sarenką, która nie potrafiła przed nim uciec. Kiedy zwróciłem uwagę nastoletniemu właścicielowi psa, aby go przywołał, bo może dojść do nieszczęścia, z rozbrajającą szczerością przyznał, że się starał, ale pies go nie słucha. Niedoświadczonemu można wybaczyć, lecz niestety w większości identycznie zachowują się osoby bardzo dorosłe. Brak wyobraźni, czy zwykła głupota? Być może niektórzy posiadacze psów nic sobie nie robią z tego, że są one zdolne zrobić krzywdę innemu zwierzęciu, ale nie rozumiem, dlaczego dopuszczają, aby ich pupile doznały uszczerbku. W lesie czyha wiele niebezpieczeństw, chociażby wnyki, a dzikie zwierzęta broniące swe młode mogą poturbować psa. Natomiast kanapowce nieznające otoczenia często tracą orientację i już nie wracają. Ileż razy słyszałem ludzi nawołujących swych czworonogów, a później widywałem rozwieszone na drzewach plakaty, z których biły błagalne tony proszące o pomoc w odnalezieniu zagubionego Azorka.

Pamiętajmy, że psiaki zachowują się w lesie odmiennie niż w domowym środowisku. Czują zew natury i odpowiadają spontanicznie. To zaś bywa niebezpieczne dla małych dzieci spacerujących z rodzicami. Nie dlatego że czworonogi są agresywne, ale mogą dziecko przewrócić, powodując obrażenia. Gdy do tego dojdzie, słychać: „to nic, Reksio tylko chciał się bawić” lub: „on tak nigdy się nie zachowywał”. No, właśnie, nigdy w znanym otoczeniu...

Jako psiarz, któremu dobro czworonożnych braci leży na sercu, opowiadam się za przestrzeganiem reguł, a nade wszystko stosowaniem rozumu...

Komentarze

Dodaj komentarz