Materiały prasowe / Andrzej Michał Derwisz Pisarz Science Fiction
Materiały prasowe / Andrzej Michał Derwisz Pisarz Science Fiction

Wiele wskazuje na to, że odpowiedź na zadane w tytule pytanie powinna być twierdząca, chociaż nie dotyczy całego społeczeństwa. W Europie spożywamy najwięcej witamin, ale nie gardzimy wszelkimi innymi suplementami. Polska wiedzie też prym w zażywaniu leków przeciwbólowych, a antybiotyków stosujemy o 40 procent więcej niż Brytyjczycy. Generalnie plasujemy się w zdecydowanej europejskiej czołówce, jeśli chodzi o spożycie farmaceutyków. Jednak z drugiej strony dane wskazują, że ponad 50 procent rodaków w ogóle nie chodzi do lekarzy, więc nie podlega diagnostyce. Paradoksalnie te dwie informacje się wykluczają, bo skoro nie korzystamy z lekarskich porad, to skąd wiemy jakie specyfiki używać? Które nam pomogą, a które zaszkodzą? Wniosek jest prosty: leczymy się sami, podpatrując wszechobecne w mediach reklamy medyczne. A te potrafią być bardziej nachalne, niż promocje piwa i w dodatku nie podlegają ograniczeniom czasowym transmisji, więc epatują odbiorców od rana do późnej nocy. Z ekranów telewizorów, komputerów, czy telefonów wdzięczą się do nas spece wszelkiej maści, zachęcając do kupowania lansowanego leku, bo oczywiście jest najlepszy, a w zasadzie dobry na wszystko! Szczerzą zęby pomocne sąsiadki, wypróbowani koledzy, wreszcie „nasza” ukochana rodzina. Ale najniebezpieczniejsi, z punktu widzenia oddziaływania na widzów byli statyści udający lekarzy specjalistów o światowej renomie, dentyści, którzy niejednego nieuleczalnego zęba już uratowali i tym podobni medyczni guru. Napisałem „byli” lekarze, ponieważ od zeszłego roku wprowadzono zakaz wykorzystywania w reklamach wizerunku osób wykonujących zawody medyczne lub podających się za nie, a także przedstawiania osób prezentujących wyroby w sposób sugerujący, że wykonują taki zawód.

Media bogacą się na producentach leków, ale koncerny farmaceutyczne dzięki zgrabnym, przemyślanym promocjom zarabiają na konsumentach jeszcze większe pieniądze. Tylko na zakup suplementów wydajemy rocznie osiem miliardów złotych!

Niestety mało kto dopuszcza do siebie myśl, że nadmierne spożywanie witamin i suplementów nie jest zdrowe, może przynieść więcej szkód niż pożytku. Dlatego warto najpierw zasięgnąć opinii doktora, który biorąc pod uwagę nasze schorzenia, wskaże, jakie medykamenty, prócz wymaganych leczeniem brać, a które odłożyć. I nie dajmy się nabrać reklamom. Co prawda nie występują już w nich niby lekarze, ale wciąż są: sąsiadki, babcie z dziadkami, kumple, piękne dziewczyny i przystojni panowie...

A co do diagnostyki. Zamiast do apteki, proponuję na badania! Przypomnę, że do końca czerwca każda osoba powyżej czterdziestego roku życia jest uprawniona do wykonania bezpłatnego pakietu badań w programie profilaktyka 40 plus. Można z niego skorzystać po raz drugi, jeśli od poprzedniego minęło 12 miesięcy.

Komentarze

Dodaj komentarz