20021206
20021206


- Nigdy nie myślałem, że znajdę w tym zajęciu takie ukojenie – mówi Jan Lataocha. – Czasem mi się wydaje, że malowanie daje mi ten rodzaj wolności, który dany jest pilotowi samolotu odrzutowego. Lecisz, i wydaje ci się, jakby było w tym coś z ucieczki. Sztaluga, pędzel, zapach farb. Jakby się wchodziło do labiryntu, z którego nikt nie zna wyjścia.Jan Latocha zaczął malować trzy lata temu. Wcześniej nigdy nie wpadło mu to do głowy. Pewnego dnia dostał w prezencie obraz i postanowił go skopiować. Kupił akwarele i spróbował. Przy kolejnej wersji żona powiedziała mu, że to ładne. Odtąd maluje systematycznie. W tym celu w nowo wybudowanym domu stworzył obszerną pracownie malarską.W odzisławskim Muzeum wystawił kilkadziesiąt prac ukazujących krajobrazy w pastelach. Taki tytuł nosi zresztą sama ekspozycja. O ile większość prac Jana Latochy naznaczona jest niezwykłym zamiłowaniem do portretowania natury, o tyle krajobrazy w pastelach ukazują silną skłonność autora do sakralizacji tego tematu. Tu drzewa mają w sobie coś z posągów, leśne ścieżki prowadzą wprost do świata baśni, a znad zasypanego śniegiem pola słychać świst wiatru.Wystawa krajobrazów Jana Latochy czynna będzie do połowy kwietnia.
Baner reklamowy

Komentarze

Dodaj komentarz