20021505
20021505


- To był moment - wspomina Piotr Stasiowski - a już mogliśmy tylko z podwórka patrzeć, jak płonie nasze mieszkanie. - Staliśmy boso i w piżamach. Nic nie dało się uratować, trzeba było brać dzieci na ręce i uciekać przed śmiercią.Czteroosobowa rodzina przeniosła się do rodziców w nadziei, że może miasto przyjdzie z pomocą. Sami nie mają szansy na kupienie własnego mieszkania. Renata Stasiowska ma wprawdzie kwalifikacje kucharki, ale o pracę trudno, a poza tym wychowuje dwóch małoletnich synów, z czego jeden jest niepełnosprawny. Piotr Stasiowski był magazynierem-sprzedawcą w hurtowni. Potrafi fakturować i pracować z komputerem. Ostatnią pracę stracił dwa i pół roku temu, gdy upadła zatrudniająca go hurtownia. Rodzina skromnie żyje ze wsparcia ośrodka pomocy społecznej i najbliższych.- Myślałam, że teraz już koniec z nami - mówi Renata Stasiowska - bo kto może pomóc takim biedakom, którym na dodatek ogień zabrał resztki i tak podniszczonych już sprzętów i rzeczy. Gdy patrzyłam na dzieci, serce pękało mi z bólu. Co my teraz poczniemy, kto nam pomoże - myślałam od rana do nocy.Z pomocą przyszła gmina. Wprawdzie Rydułtowy też nie mają nadmiaru wolnych mieszkań komunalnych, ale akurat znalazło się jedno dość mocno zdewastowane. Trzeba było wymienić nie tylko instalacje i tynki, ale nawet i stropy, bo budynek przy ul. Plebiscytowej jest stary, a poprzedni najemcy lokalu doprowadzili go do stanu kompletnej ruiny. Po remoncie mieszkanie ma wszelkie wygody z centralnym ogrzewaniem i łazienką włącznie.- Nie mogliśmy tych ludzi zostawić na łasce losu - mówi wiceburmistrz Henryk Niesporek - gdyż i tak sporo wycierpieli, nie mając pracy i tracąc mieszkanie w pożarze. Nadal im musimy pomagać, bo oni nic nie mają. Na szczęście znalazły się też dobre dusze i siostry służebniczki, do przedszkola których uczęszcza ich młodszy syn. Gołe ściany do życia nie wystarczą.Mieszkanie ma tylko 42 m. kwadratowe, ale jego powierzchnia jest doskonale rozplanowana. W najmniejszym pokoiku zmieści się sypialnia, średni dostaną chłopcy, a największy będzie pełnił funkcję dziennego. Kuchnia jest na tyle duża, że jeśli dobrze poustawiać sprzęty, to nawet cała rodzina będzie w niej mogła spożywać posiłki. W małej łazience zmieścił się tylko brodzik z prysznicem. Ze względu na centralne ogrzewanie, mieszkanie obarczone jest dość wysokim czynszem. Gmina obiecała jednak pomoc w jego opłaceniu.W ostatnim czasie Rydułtowy nawiedziła seria nieszczęśliwych zdarzeń i wypadków. Na początku marca doszło do zamachu bombowego w okolicach agencji towarzyskiej przy ul. Krzyżkowickiej. Wprawdzie nikt nie zginął, ale rannych zostało kilka osób, w tym dwie poważnie. Przed Wielkanocą w wyniku zapłonu metanu na poziomie tysiąca metrów pod ziemią w kopalni Rydułtowy dziesięciu górników zostało poparzonych, z czego pięciu w ciężkim stanie przewieziono do siemianowickiego Centrum Leczenia Oparzeń. Tuż przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia wybuchł pożar w budynku mieszkalnym na rynku. Wtedy też jedna rodzina straciła mieszkanie wraz z wyposażeniem. W tym przypadku również miasto przyszło pogorzelcom z pomocą.Oby na tych klęskach się skończyło. Bo liczba przypisywana zasadzie „do trzech razy sztuka” w tym 20-tysięcznym miasteczku już została przekroczona.

Komentarze

Dodaj komentarz