W sortowni palą tylko drewno
W sortowni palą tylko drewno

Zdaniem lokatorów nad osiedlem unosi się fetor z powodu spalania śmieci w sortowni, która mieści się na terenie byłej kopalni Moszczenica. Raz po raz do magistratu wpływają skargi z tego powodu. Póki co jednak nikt jeszcze nie przedstawił dowodów na to, że śmieci są spalane. Sortownię, którą prowadzi firma EkoMar, odwiedzili przedstawiciele Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, a 16 września pracownicy magistrackiego wydziału ochrony środowiska i rolnictwa.

Co stwierdzili
Kontrolerzy stwierdzili, że przyjmowane tu zmieszane odpady komunalne oraz segregowane są na bieżąco odsiewane i sortowane, a szkło, papier i tworzywa sztuczne przekazywane do podmiotów posiadających zezwolenia na ich dalszy odzysk i recykling. To, co nie przyda się już do niczego, trafia na wysypisko przy ul. Dębina. Kiedy odbywała się kontrola, na terenie sortowni leżały odpady przygotowane do odbioru. W kotłowni palono drewnem odpadowym, na co EkoMar posiada zezwolenie. Instalacja, jaka znajduje się w sortowni, zgodnie z obowiązującymi przepisami nie wymaga pozwolenia na emisję.
Ze względu na swoje parametry nie musi być też zgłoszona do wykonywania pomiarów wielkości emisji. Wbrew zarzutom mieszkańców, którzy twierdzą, że do spalania odpadów dochodzić ma w nocy, kontrolerzy ustalili, że sortownia kończy pracę o godz. 22. Wszystko wskazuje też na to, że mieszkańcy wkrótce odetchną. Obecnie sortownia działa na dzierżawionej działce, którą niedawno zakupiła firma Inter Papier. Właściciele EkoMaru postanowili więc przenieść zakład w inne miejsce. Obecnie są na etapie uzyskiwania pozwoleń na nową lokalizację.

Przenoszą się
Firma wykupiła już działkę i uzyskała decyzję o tzw. środowiskowych uwarunkowaniach budowy zakładu gospodarki odpadami. Wcześniej, bo już jesienią ubiegłego roku, wystąpiła do miasta o wydanie jej zgody na inwestycję. W wymaganym terminie nikt nie złożył wniosku ani uwag do treści decyzji. Teraz EkoMar czeka jeszcze na pozwolenie wodno-prawne oraz pozwolenie na budowę. Pierwszy dokument wydaje urząd marszałkowski, drugi urząd miasta. Budowa nowego zakładu ma ruszyć jeszcze w tym roku.



Wraz z przeniesieniem sortowni w inne miejsce znikną podejrzenia o nielegalne spalanie odpadów. Wśród mieszkańców osiedla przy ul. Marusarzówny są też jednak tacy, którzy twierdzą, że smród wcale nie pochodzi z sortowni. Winni mają być właściciele pobliskich prywatnych domów, którzy rzekomo palą w piecach czym popadnie. Ale tego nikt nie udowodni. (AK)

1

Komentarze

  • Hubert 02 października 2008 20:59Napewno palą w prywatnych domach czym popadnie łącznie z plastykami.

Dodaj komentarz