post image




O początkach jego zawodniczej kariery opowiada trener Andrzej Zygmunt.Wypatrzyłem go na wiosnę 1997 roku podczas wojewódzkich zawodów szkół podstawowych, które rozegrano w Szkole Podstawowej nr 5 w Rybniku. Marcin reprezentował szkołę z Raciborza i grał w drużynie razem ze swoim bratem Mikołajem (ur. 1984). Uzyskałem od braci numer telefonu do rodziców i zaproponowałem treningi chłopców w naszym klubie. Od samego początku Marcin wykazywał dużą smykałkę do koszykówki. Jednak ze względu na daleki dojazd trenował bardzo niesystematycznie. W lecie 1997 nie pojechaliśmy na obóz, bowiem powódź zniszczyła naszą bazę w internacie w Nysie. Cały sezon 1997/98 Marcin w zasadzie nie trenował. Pokazał się w czerwcu i w tym miesiącu zanotowałem w dzienniku: „Uzdolniony, lecz trudny”. Pojechał z nami w sierpniu 1998 na obóz do Cieszyna, gdzie solidnie pracował i zrobił znaczne postępy. W czasie obozu rozegraliśmy towarzyskie spotkanie z zespołem z Cieszyna. Zanotowałem sobie przy jego nazwisku: „Dobrze biega do szybkiego ataku, zbyt wolny w obronie, słabe zastawianie po rzucie”. Chciałbym podkreślić olbrzymią rolę, jaką w jego karierze odegrała matka, pani Elżbieta, która zawsze jak lwica występowała w interesie syna. Zrobiła bardzo dużo dla tej kariery. On sam zawsze był chłopcem dobrze zorganizowanym, wiedzącym, czego chce i do czego dąży. Był i jest bardzo pracowity. Po skończeniu wieku młodzików znalazł się w grupie prowadzonej przez Ksawerego Fojcika, gdzie poczynił duże postępy, czego dowodem może być zdobyty na ogólnopolskiej olimpiadzie młodzieży tytuł króla strzelców. Jako klub nie mogliśmy niestety zapewnić mu internatu i szkoły. Marcin otrzymał propozycję ze Śląska Wrocław. Wraz z prezesem Piotrem Majzą nie stawialiśmy żadnych przeszkód, umożliwiając mu rozwijanie kariery na zasadzie wypożyczenia z naszego klubu bez żadnej finansowej rekompensaty. Trzeba przyznać, że w jego szkoleniu główne koszty ponosili jego rodzice. Miałem z matką Marcina niepisaną, dżentelmeńską umowę, że będzie on bez przeszkód wypożyczany do klubów, które zagwarantują mu dalszy rozwój. W Śląsku Wrocław był dwa lata, potem rok w Pruszkowie, poprzedni sezon spędził w Unii Tarnów, a aktualnie jest graczem Polpharmy Starogard Gdański, gdzie został zatwierdzony na podstawie skandalicznego przepisu Polskiego Związku Koszykówki, wprowadzonego ostatnio i mającego działać wstecz, a mówiącego o tym, że zawodnik wypożyczony do innego klubu na okres co najmniej dwóch lat nie jest już wychowankiem danego klubu. Z naszych pozostałych wychowanków, grających obecnie w innych klubach, dobrze spisuje się Przemek Szymański w Tytanie Częstochowa, który pierwsze kroki stawiał w GUKS Gwarek Pawłowice u kolegi Adama Stychnego, Wojtek Kukuczka przeniósł się do Wałbrzycha. W Częstochowie gra również nasz wychowanek Artur Mrówczyński. Jego też objął ten nieszczęsny przepis PZKosz. Wyciągnięty przeze mnie z amatorskiej ligi (Hawajskie Koszule Żory) Maciek Kret gra obecnie w drugoligowym AZS-ie Opole. W Treflu Sopot z kolei trenuje nasz siedemnastoletni wychowanek Piotr Konsek (207 cm wzrostu) z Roju.Zanotował: (gk)Przebieg kariery Iwo Kitzingera (ur. 26.04.1985 r., wzrost 183 cm, waga 86 kg, pozycja: obrońca):2000/02: MKKS Rybnik (zespoły młodzieżowe)2002/03: Śląsk II Wrocław (2 liga)2003/04: Znicz Pruszków (3 liga)2004/05: Znicz Pruszków (2 Liga)2005/06: DGP Azoty Unia Tarnów (ekstraliga)2006/07 Polpharma Starogard Gdański (ekstraliga)Podpis pod zdj.Iwo Kitzinger jeszcze w barwach Unii Tarnów blokuje Dante Swansona

Zdjęcie: e-basket.pl

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.