Andrzej Zygmunt: Dwadzieścia lat później...

 

A więc spójrzmy jak wygląda porównanie grantów w roku 1997 i 2018 w sześciu wybranych dyscyplinach sportu:

 

Żużel: 186 000 zł / 2 200 000 zł

Piłka nożna: 74 000 zł / 1 740 000 zł

Koszykówka żeńska: 64 300 zł / 60 000 zł

Siatkówka męska: 44 300 zł / 405 000 zł

Szermierka: 44 300 zł / 405 000 zł

Lekka atletyka: 44 300 zł / 140 000 zł

Dżudo: 38 000 zł / 400 000 zł

Całość sumy przeznaczonej na sport: 770 650 zł / 6 342 000 zł

 

 

Z powyższego zestawienia wynika, że w ostatnich 20 latach nakłady miasta na sport wzrosły niemal dziewięciokrotnie! Czy wszystkie dyscypliny sportu wykorzystały szansę jaką dało im dofinansowanie ze strony samorządu? W Rybniku od wielu lat dyscypliną sportu numer jeden również pod względem nakładów finansowych jest żużel. W ostatnich 20 latach ta dyscyplina miała swoje wzloty i upadki. Częste zmiany prezesów doprowadziły tę dyscyplinę niemal na skraj upadku, brak stabilizacji w szkoleniu młodzieży spowodował, że trzeba było korzystać z usług armii zaciężnej. Moim zdaniem jeden rodzynek, jakim jest Kacper Woryna, to zbyt mało na tyle lat szkolenia. Dobrze, że prezes Krzysztof Mrozek zdaje sobie z tego sprawę i doprowadził do współpracy z klubem miniżużlowym Rybki Rybnik.

 

Z dyscyplin indywidualnych dobrze radzą sobie dżudocy, szachiści i szermierze, wnosząc bardzo dużo do rozwoju rybnickiego sportu. W szczególności dżudo, które "usportawia" kilka setek dzieci i młodzieży. Upadły natomiast dyscypliny, które niemal w całości swój rozwój oparły o pozyskiwanie zawodników z zewnątrz. Mam tu na myśli koszykarki i kolarzy górskich. Na szczęście w tej pierwszej dyscyplinie sportu udało się częściowo odbudować szkolenie i zespół dobrze spisuje się dziś w drugoligowych rozgrywkach.

 

Dużą metamorfozę przeszła rybnicka piłka nożna, która dawniej bazowała głównie za zawodnikach z zewnątrz. Obecnie setki dzieciaków w różnym wieku grają w Rybniku na coraz lepszych boiskach i trenerzy nie muszą się martwić o nabór uzdolnionych dzieci. Ponadto sprawdziło się szkolenie w SMS-ie, gdzie dyrektor Paweł Kaszyca zmontował dobrą kadrę szkoleniową. Dzięki temu coraz więcej wychowanków zasila grający w drugiej lidze zespół. Tak trzymać!

 

Jednakże największy progres zanotowała siatkówka męska, która walczy w tym roku o awans do pierwszej ligi. Bardzo dobra kadra szkoleniowa, baza i doskonały dyrektor sportowy Lech Kowalski są gwarantem, że ta dyscyplina przyniesie nam wiele emocji i radości. Cały czas wysoki poziom utrzymują żeglarze, których atutem jest, oprócz szkolenia wyczynowego, bardzo szeroka działalność rekreacyjna.

 

Rybnicka lekka atletyka, po oddaniu nowego stadionu, ma coraz lepsze warunki do rozwoju. Ja cały czas zachęcam do połączenia obu grup szkoleniowych. Pamiętajmy, że ZGODA BUDUJE! Mam też nadzieję, że lekkoatleci doczekają kiedyś wybudowania hali z prawdziwego zdarzenia, albo chociaż porządnego zaplecza.

 

Nie chciałbym jednak być na miejscu prezydenta Rybnika, bowiem dzielenie środków na rozwój sportu to zadanie bardzo trudne. Dobrze, że pomocą służą mu Wydział Polityki Społecznej i Rada Sportu, ale wiadomo że "jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził". Trzeba sobie zdawać sprawę, że aż 25 procent środków przeznaczonych na żużel to stworzenie wielu tysiącom kibiców możliwości oglądania wspaniałego widowiska. Po przeciwnej stronie są m.in. piłka nożna, dżudo, koszykówka, LA czy szermierka, które poprzez szerokie szkolenie umożliwiają dzieciom uprawianie ulubionych dyscyplin sportu. Dobre widowiska tworzą obecnie siatkówka, piłka nożna, czy koszykówka. Jednakże im wyższa klasa rozgrywkowa, tym większe pieniądze są potrzebne. A w kasie miasta nigdy nie jest ich za wiele, a możliwości przekazywania ich na sport też są ograniczone...

 

Pisząc o rybnickim sporcie, nie można zapomnieć działalności Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji z Rafałem Tymuszem na czele. Organizacja imprez o charakterze rekreacyjnym oraz dbałość o dobry stan bazy sportowej to tylko wycinek działalności MOSiR-u.

 

W tym pozytywnym w sumie obrazie rybnickiego sportu brakuje mi jednak wyróżnienia osób, których poziom sportowy predysponuje ich do występów na Igrzyskach Olimpijskich. Taką osobą był dawniej siatkarz plażowy Mariusz Prudel. Kto będzie następny? Może dżudocy Piotr Kuczera, czy Julia Kowalczyk będą walczyć o udział w igrzyskach w 2020 roku? Byłoby bardzo dobrze, gdyby Rybnik doczekał się kolejnych olimpijczyków!

 

Andrzej Zygmunt, ceniony trener nazywany "ojcem rybnickiej koszykówki", felietonista Tygodnika Regionalnego Nowiny

 

2

Komentarze

  • z łuku do anty 22 lutego 2018 14:32W rybnickim żużlu podstawowym problemem byli ludzie prowadzacy klub. Szołtysek wypalił się po dwóch latach, a to co robił duet MoPa nadawało się podręcznika pod tytułem "Jak NIE prowadzić klubu sportowego". Lata ich rządów doprowadziły do totalnego upadku żużla w Rybniku i powstania wielkiej dziury pokoleniowej w szkoleniu. Mrozka można lubić lub nie, ale jakoś poukładał ten klub
  • anty panie Zygmunt.. 22 lutego 2018 12:29albo pan udaje, albo takie jest polityczne zapotrzebowanie!!! wyszko0lono wielu żużlowców w tym czasie, ale.....

Dodaj komentarz