post image
Piotr Masłowski

W mediach coraz częściej pojawia się termin sprawiedliwa transformacja (po angielsku to "just transition"). Polega ona na stworzeniu alternatywnych gałęzi gospodarki i zapewnieniu miejsc pracy osobom, które je stracą w wyniku stopniowego zamykania przedsiębiorstw, takich jak kopalnie czy elektrownie (za www.sprawiedliwa-transformacja.pl). 

 

Z jednej strony polityka UE spowoduje, że poprawi się u nas skandalicznej jakości powietrze. Szkody górnicze będą zjawiskiem coraz rzadszym, a zdewastowane przez górnictwo tereny z czasem przestaną przypominać krajobraz z fantastycznych filmów. Bardzo często nie dostrzegamy ani problemów z powietrzem, ani tym bardziej ze skutkami eksploatacji górniczej. Jesteśmy jak dzieci alkoholika, które nie dostrzegają wpływu uzależnienia ojca na całą rodzinę i jej wybory życiowe.

 

Z drugiej strony transformacja to ogromne wyzwanie dla gospodarki, spraw społecznych, ale też kultywowanego od lat stylu życia rodzin górniczych. UE wspiera ten proces dedykowanym funduszem. Do naszego województwa trafi jeszcze większa pula unijnego wsparcia niż dotychczas. Pieniądze jednak nie wystarczą, a zmiana wymaga czegoś znacznie więcej. Potrzebna nam wola polityczna i pomysł na siebie. Nie jest najlepiej ani z jednym, ani z drugim. 

 

Duże pieniądze europejskie skończą się około 2027 roku. Nasze kopalnie mają funkcjonować dłużej, a to usypia naszą czujność i jest doskonałym pretekstem do skierowania środków gdzie indziej. Obszar działania PGG ROW może stać się skansenem, w który nikt nie będzie chciał inwestować. Tereny pogórnicze wymagają więcej środków i czasu, biznes nie będzie dopłacać. Smog odstrasza od nas menedżerów. W subregionie mieszka ponad 600 tys. ludzi, ale brak nam silnego ośrodka intelektualnego. Są oczywiście ciekawe inicjatywy, szczególnie doceniam aktywność burmistrza M. Połomskiego, który jak mało kto dostrzega zagrożenie. Niestety nasi działacze PiS w zdecydowanej większości nie mają kluczowego znaczenia w strukturach partii. Łatwo wykazać ich grzechy, które odbierają wewnątrzpartyjne argumenty. Uwaga skupia się na Katowicach i tamtym okręgu wyborczym, okręgu M. Morawieckiego. Tam jest potencjał do rozwoju i inwestowania w transformację.

 

Ślązacy z aglomeracji nazywali nas, tych z Rybnika i okolic, pamponie. Pampoń to rolnik, ale też wieśniak. Jeśli nie chcemy, żeby tak zostało, czas o tym głośno mówić i poprzeć wszystkich walczących o rozwiązania dla nas, bez względu na partyjny szyld. Ludu roboczy, czas się zabrać do polityki! Inaczej biedni kuzyni pozostaną jeszcze bardziej biedni.

Piotr Masłowski, zastępca prezydenta miasta Rybnika

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.