post image
Na tym remoncie nie koniec, w planach mamy jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Nie spoczniemy na laurach – mówi Weronika Lach-Witych, dyrektorka szpitala

Remont placówki rozpoczął się w 2002 roku. Wówczas podjęto decyzję o wymianie starej kotłowni na nową, ekologiczną. Dzięki temu rokrocznie udaje się zaoszczędzić około 200 ton węgla. – Ponadto teraz przy obsłudze kotłowni pracuje tylko jedna osoba, zatrudniona na pół etatu. Podczas gdy wcześniej istniała konieczność zatrudnienia dwóch palaczy – mówi Andrzej Hendel, kierownik administracyjno-gospodarczy szpitala. Kolejne działania to remont kuchni wraz z zainstalowaniem nowych pieców oraz wymiana pokrycia dachowego oraz stolarki okiennej. – To było spore przedsięwzięcie, zwłaszcza że do każdego okna trzeba było wykonać odpowiedni rysunek warsztatowy, bo każde z nich było inne. Chętnych do realizacji nie było za wielu. Na piętnaście firm, które pobrały specyfikację, tylko jedna przystąpiła do przetargu – dodaje szefowa lecznicy. Wraz z termomodernizacją budynku równocześnie prowadzono remont sanitariatów, tak by odpowiadały wymogom epidemiologiczno-sanitarnym i były przystosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Prowadzone prace nie spowodowały wyłączenia szpitala z jego funkcji. – Przez cały czas przyjmowaliśmy chorych na leczenie. Staraliśmy się, żeby pacjenci w jak najmniejszym stopniu odczuli niedogodności związane z remontem. Przenosiliśmy chorych do innych skrzydeł budynku, wyłączaliśmy pojedyncze sale – mówi dyrektorka szpitala. Udało się także uporządkować gospodarkę wodno-ściekową w lecznicy. – Aż dziw bierze, że przez 115 lat, do 2002 roku, szpital czerpał wodę tylko z jednego ujęcia, źródła, które znajduje się w pobliskim lesie. Nie miał żadnej alternatywy na wypadek jakiejś awarii. Wybudowaliśmy nowy wodociąg, który zasila placówkę w wodę z miejskiej sieci – wyjaśnia kierownik. Wybudowano także kolektor, dzięki któremu szpitalne ścieki odprowadzane są na oczyszczalnię Karkoszka. Ponad 5 milionów zł, jakie na te inwestycje wydała placówka, pochodzą z budżetu szpitala, pożyczek lub dotacji z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Środowiska i Urzędu Marszałkowskiego. Niestety, mimo że budynek jest wpisany na listę zabytków, Ministerstwo Kultury odrzuciło wniosek o dofinansowanie. Dyrekcja szpitala snuje plany na kolejne prace modernizacyjne. Konieczny jest remont przychodni, wykonanie półkilometrowego ogrodzenia, adaptacja kolejnych pomieszczeń dla pracowników, bo zaczyna brakować miejsca. Przydałaby się także centralna tlenownia. Dyrektorce szpitala marzy się też uporządkowanie i renowacja zabytkowego parku otaczającego budynek. – Wbrew pozorom to bardzo kosztowne zadanie. Nasz park podzieliliśmy na sektory, uporządkowanie jednego kosztuje około 70 tys. zł. Potrzebna jest nie tylko zgoda konserwatora zabytków, ale i wynajęcie specjalistycznej firmy, która zajmuje się drzewostanem w takich miejscach. Ale mamy już mały sukces. Udało nam się uporządkować dwa sektory. Wszystko ma się ku dobremu – zapewnia szefowa lecznicy. Jak mówi, choć w poprzednich latach nie mieli szczęścia do funduszy unijnych, nie zamierzają się poddawać i dalej będą próbować sięgać po unijne pieniądze.

Komentarze

Dodaj Komentarz