W najbardziej niebezpiecznych miejscach pozostanie ograniczenie prędkości do 70 km na godz.
W najbardziej niebezpiecznych miejscach pozostanie ograniczenie prędkości do 70 km na godz.

Prezydent Waldemar Socha zgodził się na usunięcie z wiślanki kilku znaków drogowych ograniczających prędkość pojazdów do 70 km na godz. Decyzja jest efektem interwencji wielu kierowców. Zdaniem zmotoryzowanych niektóre ograniczenia są nieuzasadnione i dyskredytują funkcję trasy, która nosi w nazwie: droga szybkiego ruchu.
– Wspomniane znaki postawiono na wniosek radnych poprzedniej kadencji. Wiązało się to z tym, że przed modernizacją nawierzchnia wiślanki była pełna kolein – mówi Józef Dziendziel, pełnomocnik prezydenta ds. infrastruktury komunalnej. Rzeczywiście szybka jazda taką drogą mogła zakończyć się tragicznie. I niestety tak też się stało. Na nierównej szosie zginął znany śląski dziennikarz, mieszkaniec Żor, który jechał do pracy w Katowicach.
Po remoncie wiślanka zyskała nowoczesną, równą jak stół nawierzchnię z betonu. – W tej sytuacji uznaliśmy, że nie musimy dłużej utrzymywać aż tak wielu ograniczeń prędkości. Znaki znikną w rejonie leśnym, od granicy z gminą Orzesze do ulicy Leśnej. Jest to teren niezabudowany. Odtąd będzie można jeździć tamtędy znacznie szybciej. Na pozostałym odcinku wiślanki utrzymamy ograniczenia do 70 km na godz. Kierowcy powinni tam zwalniać z uwagi na przejścia dla pieszych, zjazdy do hipermarketów Auchan i Leroy Merlin, stacji paliw oraz lokalnych ulic Zamkowej czy Pukowca – tłumaczy pełnomocnik, który odpowiada za organizację ruchu drogowego w mieście. Niepotrzebne zdaniem kierowców znaki najprawdopodobniej znikną już 1 sierpnia. Decyzja urzędników nie zadowoliła policjantów. – Funkcjonariusze sekcji ruchu drogowego zdecydowanie opowiadają się za zachowaniem ograniczeń. Uzasadniają to notorycznym przekraczaniem prędkości przez kierowców. Niektórzy zmotoryzowani na prostych odcinkach rozpędzają swoje auta do 150-160 km na godz. Dwa dni temu radar złapał szofera, który pędził... 210 km na godz. Oczywiście tacy rekordziści zdarzają się sporadycznie. Jednakże przekraczanie dozwolonej prędkości 70 km na godz. jest codziennością. Kierowcy muszą zrozumieć, że ograniczenia prędkości są ustanawiane dla ich bezpieczeństwa oraz bezpieczeństwa pasażerów i pieszych – informuje aspirant Kamila Siedlarz, rzeczniczka żorskiej policji.



Wiślanka należy do kategorii dróg krajowych oznaczonych kolorem czerwonym. Aspirant Kamila Siedlarz, rzeczniczka policji w Żorach, przypomina, że zgodnie z Prawem o ruchu drogowym jest to trasa dwujezdniowa, dwupasmowa o dopuszczalnej prędkości do 100 km na godz. Ograniczenia do 70 km na godz. na niektórych odcinkach wprowadzono ze względu na trwający do niedawna remont, a przede wszystkim bezpieczeństwo użytkowników drogi. (IrS)

4

Komentarze

  • T Policjanci nie są zadowoleni? 21 lipca 2008 21:59Dlaczego mnie to nie dziwi? Jeśli kierowcy przekraczają dozwoloną szybkość, to jakie znaczenie będzie miało usunięcie ograniczeń? Odpowiedź jest prosta - większość kierowców nie będzie łamało ograniczenia, a tego przecież Policja nie chce:)
  • SrI równa jak stół 18 lipca 2008 18:33Drogi IrS , jak ty masz też tak równy stół jak ta droga to czy Ci się zupa nie wylewa z talerza.
  • autor niezadowoleni :( 18 lipca 2008 16:31Nie dziwię się, że są niezadowoleni. Te odcinki to była dla nich żyła złota - sam zostawiłem tam kilkaset złotych...
  • kierowca ograniczenie 17 lipca 2008 12:39Niech porównają drogę Pawłowice-Pszczyna do wiślanki, droga do pszczyny jest w opłakanym stanie a i tak można tam jechać 90-tką. Dlaczego w żorach na nowej nawieżchni tylko 70 ? Ci co jadą 200 to i tak przekroczą 90-tkę.

Dodaj komentarz