post image
Specjalna pompa ulży mu w cierpieniu. Zdjęcie: Janusz Owczarek

Kolejny zabieg, jaki w Centralnym Szpitalu Klinicznym w Katowicach Ligocie przeszedł sparaliżowany od 15 lat Janusz Świtaj, ma sprawić, że jego życie będzie choć trochę lżejsze. 29 lipca wszczepiono mu pompę baklofenową. Urządzenie wstrzykuje bezpośrednio do jego kręgosłupa lek rozkurczowy. To pozwoli opanować bezwolne skurcze mięśni i męczące mężczyznę drgawki oraz uśmierzy ból. Urządzenie ułatwi opiekę nad synem rodzicom. Powodujący rozluźnienie lek sprawi, że łatwiej im będzie go sadzać na wózku czy zmieniać jego pozycję w łóżku. Lepsze efekty winna też przynieść rehabilitacja. Dzięki urządzeniu rozluźnia się aparat mowy, a w rezultacie poprawia się mowa. Jedna dawka leku choremu wystarcza na dwa miesiące. Jednak każde uzupełnienie dawki na kolejne miesiące wiąże się z całą masą utrudnień oraz biurokracji, jakie napiętrzył Narodowy Fundusz Zdrowia. Lekarze krytykują, że za każdym razem, kiedy chcą uzupełnić dawkę pacjentowi, muszą o nią pisemnie zwrócić się do funduszu. Tymczasem Jacek Kopocz, rzecznik prasowy katowickiego oddziału NFZ, stwierdza, że żadnego problemu z uzupełnieniem leku nie ma. Przyznaje jednak, że o lek wystąpić musi lekarz, bo takie są procedury.
Janusz Świtaj już raz zaprotestował przeciwko bezduszności NFZ-owskich urzędników i biurokracji. Ten protest usłyszała cała Polska, kiedy poprosił o własną śmierć. Dzięki życzliwości i pomocy wielu ludzi nabrał znów chęci do życia. Pierwszym krokiem była praca w Fundacji Anny Dymnej. Drugim kupno specjalistycznego wózka. Wszczepiona kilka dni temu pompa to kolejny krok ku życiu.

Komentarze

Dodaj Komentarz