post image
Powstańcy z policją Apo / Archiwum

 

Drugie powstanie zostało stłumione znacznie szybciej, niż wybuchło, i to przez stronę polską, która wcale nie chciała konfrontacji zbrojnej, jakby i tak była pewna wygranej. Znacznie bardziej zależało jej widać na osadzeniu na tych ziemiach jak największej liczby swoich ludzi.

 

Jak już wspomnieliśmy, polityczne awantury, przepychanki, mordy na zlecenie po obu stronach i cały szereg podobnych wydarzeń stał się przyczyną wybuchu drugiego powstania, które trwało w dniach od 19 do 25 sierpnia 1920 roku i objęło swym zasięgiem znaczną część obszaru plebiscytowego. Czas wywołania akcji zbrojnej był sprzyjający dla Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska. Minęło bowiem już prawie siedem miesięcy od wycofania z obszaru plebiscytowego wszelkich jednostek wojsk niemieckich, zaś pokojowe wojska państw sojuszniczych głównie stacjonowały w większych miastach i unikały konfrontacji siłowych z miejscowymi bojówkami.

 

Narzucony pokój

 

Już w pierwszym dniu powstania, którym kierował Alfons Zgrzebniok z Dziergowic (1891-1937), zaskoczona policja Sipo pozwoliła się rozbroić i tylko w nielicznych przypadkach funkcjonariusze tej formacji zdolni byli stawić poważniejszy opór. Po zajęciu każdej miejscowości i przejęciu nad nią kontroli powstańcy od razu rozwiązywali oddziały policji Sipo i zastępowali je nowo utworzonymi formacji Straży Obywatelskiej, które składały się z miejscowych obywateli i żołnierzy POW Górnego Śląska. W krótkim czasie siły powstańcze zajęły sporą liczbę mniejszych osad, osiedli i miasteczek, jednakże większe miasta pozostawiano w spokoju ze względu na stacjonujące tam oddziały wojsk sojuszniczych.

Na przejmowanym przez powstańców obszarze często dochodziło do krwawych wendet, które podejmowano w odwecie za upokorzenia i prześladowania po upadku pierwszego powstania. Tymczasem rząd w Warszawie dążył do jak najszybszego zakończenia walk zbrojnych. Przypomnijmy, że podobnie było w przypadku pierwszego zrywu. I władze polskie przeforsowały swoją koncepcję. 28 sierpnia 1920 roku doszło do ich porozumienia z władzami niemieckimi w sprawie zaprzestania walk i zachowania spokoju na Górnym Śląsku. Stało się to wbrew woli tysięcznych rzesz powstańców żądających zjednoczenia z państwem polskim.

 

Jedyny sukces

 

Powstanie zaczęto wygaszać, a jedyną znaczącą satysfakcją za obustronnie przelaną krew było oficjalne rozporządzenie Międzynarodowej Komisji Plebiscytowej o rozwiązaniu niemieckiej policji Sipo (Sicherheitspolizei). W jej miejsce utworzone zostały nowe formacje Policji Górnego Śląska, zwane też Policją Plebiscytową lub Apo (od Abstimmungspolizei), które składały się po połowie z polskich i niemieckich policjantów bezpośrednio podlegających władzy aliantów. Jedynym osiągnięciem drugiego powstania było więc tak naprawdę doprowadzenie do zmian strukturalnych i personalnych w górnośląskiej policji. Mimo to utwierdziło ono zwolenników zmiany państwowości w przekonaniu, że ich pragnienia są osiągalne i wcale nie tak trudne do zrealizowania.

Jeszcze trwała akcja wygaszania drugiego powstania, kiedy rozkazem dowódcy Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska porucznika Alfonsa Zgrzebnioka z dniem 25 sierpnia 1920 roku organizacja ta została rozwiązana. Motywy tej kontrowersyjnej decyzji do dziś nie są dostatecznie jasne. Historycy przychylają się do tezy, iż w porozumieniu z dowództwem POW na Górnym Śląsku podjął ją rząd polski, by w przyszłości uniemożliwić podobne wystąpienia zbrojne. Faktycznie jednak na bazie struktur rozwiązanej organizacji powstała nowa pod nazwą Organizacja Bojowa Polska (OBP), w początkowej fazie występująca pod nazwą Samoobrona Górnego Śląska (SGŚ), która tak samo działała w konspiracji.

 

Zmiana szyldu

 

Organizacja ta formalnie powołana została do życia 28 sierpnia 1920 roku, zaś jej dowódcą mianowany został Wielkopolanin kapitan Mieczysław Paluch (1888-1942). Struktury nowej, a tak naprawdę przemianowanej organizacji dzieliły się na 15 oddziałów terenowych, które pokrywały się z obszarami poszczególnych powiatów obszaru plebiscytowego. W wyniku tych ciągłych i niezrozumiałych zmian nazw, 6 września 1920 roku Organizacja Bojowa Górnego Śląska (OBP) została przechrzczona na Centralę Wychowania Fizycznego (CWF). Oficjalnie CWF stała się agencją Polskiego Komitetu Plebiscytowego w Bytomiu, której celem było krzewienie kultury fizycznej pośród młodzieży polskojęzycznej.

Nazwa była jednak jedynie pretekstem do stworzenia możliwości zwoływania tajnych spotkań i ćwiczeń w zakresie ewentualnych wystąpień zbrojnych. Ugrupowanie to liczyło wówczas około 16 tysięcy członków. Centrala Wychowania Fizycznego ściśle bazowała na dawnym potencjale bojowym i strukturach konspiracyjnych kadry i szeregowych członków, które przejęto po Polskiej Organizacji Wojskowej Górnego Śląska oraz jej następczyni (Organizacji Bojowej Polskiej). Kadrę dowódczą CWF stanowili ludzie bardzo młodzi, komendanci powiatowi np. byli w wieku 25-30 lat i żaden z nich nie posiadał doświadczenia wojskowego.

 

Dziwne roszady

 

Tymczasem 15 stycznia 1921 roku, czyli zaledwie cztery miesiące, a Centrala Wychowania Fizycznego zakończyła działalność i włączona została do powołanej w grudniu 1920 roku organizacji pod nazwą Dowództwo Obrony Plebiscytu (DOP). Wcielenie odbyło się na mocy rozkazu dowódcy DOP pułkownika Pawła Chroboka "Kunowskiego" (1873-1957). Głównym celem tego kroku było stworzenie możliwości do przeprowadzenia zmian personalnych na stanowiskach kierowniczych i dowódczych, a efektem miało być wyrugowanie rodzimych Górnoślązaków i zastąpienie ich oficerami i podoficerami z Wielkopolski.

Początkowo w celach konspiracyjnych organizacja ta przemianowana została na Warszawskie Towarzystwo Przemysłowo-Budowlane, jej siedzibę ustanowiono w Grodźcu, a następnie w Sosnowcu. Wprowadzane przekształcenia jednej i tej samej organizacji militarnej działającej na obszarze plebiscytowym tylko częściowo miało służyć zachowaniu jej konspiracyjnego charakteru. W rzeczywistości przyświecało im przede wszystkim wyrugowanie autochtonów ze stanowisk decyzyjnych i zastąpienie ich polskimi oficerami i podoficerami, głównie ze wspomnianej już Wielkopolski.

 

Galimatias nazw

 

W ciągu zaledwie trzech lat organizacja bojowa zrzeszająca zaprzysiężonych i gotowych do walki Ślązaków zmieniała nazwę aż siedmiokrotnie, w efekcie mało kto mógł się w tym połapać. Dodatkowo za każdą taką zmianą następowały roszady personalne na stanowiskach dowódczych wyższego i niższego szczebla. Upraszczając te zawiłe meandry organizacyjne, w skrócie można przedstawić je następująco: na bazie polskich stowarzyszeń religijno-patriotycznch (Sokół, Eleusis) powstała Polska Organizacja Wojskowa Górnego Śląska, kolejna była Samoobrona Górnego Śląska, następnie powołano Organizację Bojową Polską, na bazie której powstała Centrala Wychowania Fizycznego.

CWF z kolei przekształcono w Warszawskie Towarzystwo Przemysłowo-Budowlane, z którego powstało Dowództwo Obrony Plebiscytu, aż ostatecznie powołano Naczelną Komendę Wojsk Powstańczych (NKWP). Te wszystkie nieuzasadnione i bardzo dziwne manipulacje w kwestii nazewnictwa jednej organizacji i zmian personalnych w kręgach jej dowódców doprowadziły do stanowczego protestu szefa byłej CWF Alfonsa Zgrzebnioka (dowódcy pierwszego i drugiego powstania), którego poparli inni przywódcy dotychczasowej organizacji.

 

Przepychanki sojuszników

 

Tymczasem 20 marca 1920 roku, w atmosferze ogromnego napięcia po obu stronach, odbył się plebiscyt. Kiedy ogłoszono jego wynik, który okazał się niekorzystny dla strony polskiej, Dowództwo Obrony Plebiscytu (DOP) przystąpiło do organizowania trzeciego powstania, które rozpoczęło się 3 maja 1921 roku. Z chwilą jego wybuchu Dowództwo Obrony Plebiscytu oficjalnie przekształcone zostało w Naczelną Komendę Wojsk Powstańczych (NKWP). Ten najwyższy organ militarny na Górnym Śląsku kierował wszelkimi działaniami bojowymi i logistyką formacji wojsk powstańczych przez cały okres trzeciego zrywu, który "Nowiny" już opisały.

Rybnicki pastor gminy ewangelickiej Paul Reinhold (1868-1945) tak widział te wydarzenia z pozycji lojalnego obywatela państwa niemieckiego: "Pomimo zmieniających się oddziałów, Polacy stale popierani byli przez Francuzów. Międzysojusznicze kwatery były wszędzie w Rybniku, także na plebanii ewangelickiej. Mieszkali tutaj okazyjnie włoscy oficerowie, wenecki nadporucznik, potem kapitan. Doszło do ostrego starcia, gdy nowy francuski komendant, któremu wyraźnie spodobało się probostwo, wysłał adiutanta, który domagał się w kancelarii pastora Reinholda salonu i nawet kuchni dla siebie i swojej kobiecej świty. Doszło do mocnej wymiany zdań pomiędzy adiutantem i panią Reinhold." – zapisał pastor.

 

Okiem pastora

 

Z dziennika kapłana dowiadujemy się też, że natychmiastowa interwencja kontrolera okręgowego przeszkodziła dalszym zakusom zajęcia probostwa. W międzyczasie na oczach aliantów rebelia znowu zapłonęła. Niemcy byli wyrzucani z kopalń i hut. Napady znowu się nasiliły. Okręgi Pszczyna i Wodzisław zostały zajęte przez powstańców. Dyrektor kopalni Charlotte Franz Radlik i 16 innych obywateli zostało zamordowanych. Ludność była bezbronna. Pastor Reinhold musiał pochować wielu przyjaciół. Okazyjnie Włosi udzielali pomocy podczas napadów. Napięcie rosło. Na porządku dziennym były mowy pełne szczucia i pogróżek, przy czym szczególnie pastor Reinhold, jako "przywódca niemczyzny" był piętnowany.

Komentarze

  • Stanik Pyttel SlonskWasze mi czytam to z zatrzymanym oddechem,i zastanawiam się jakie metody stosowali Polacy żeby oglupic miejscową Młodzież i wyprać im rozumy , musze przyznać że miałem w Rodzinie że jedni byli za Prusami a drudzy za Polską , i szczelali do siebie w Rodzinie to byli Gasteibajtry i ich Dzieci urodzone na Slonsku .I dzięki nim mamy to co mamy. W Niimcach jest przeszło 17 000 tys km. Autoban i jest 100letnia rocznica opatentowania skrzyżowania Atobany. W Polsce Ne Wiem??? Czy przekroczyło 650 km.co się nazywa "A".A Nimce są prawie największą potęgą gospodarczą na Świecie aaaaaaa myyyyyyy??? Bez i inwestorów jesteśmy "0" i jeździmy jeszcze Syrenkami albo już też nie i mamy 2 kozy na mleko dla Dzieci. Jest wiadomo za po dziś dzień Polacy nienawidzą Slonsokow a Dlaczego????? bo Slasacy inaczej myślą nie tak jak Polacy .Slonsacy myślą Westliść a Polacy ostliść takie są efekty kłótnie szukanie wrogow i niegospodarnosc.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.