post image

 

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej we Francji nabierają rumieńców.

 

Nie sposób nie cieszyć się na ten turniej. Powodów jest wiele. Po pierwsze Polacy awansowali w dobrym stylu i pierwszy raz od wielu lat mają ekipę na wyjście z grupy, wygrany mecz z Irlandią Północną otworzył możliwości. A potem, będę optymistą, przy wielkim szczęściu, ćwierćfinał jest w naszym zasięgu. Byłoby wspaniale. Bo wtedy, gdy piłka w grze, nie ma podziałów, które tak mocno dzielą ostatnio nasze społeczeństwo.

Zwolennicy "dobrej zmiany" wspólnie z przedstawicielami opozycji będą trzymać wspólnie kciuki za decyzje podejmowane przez trenera Nawałkę, a przede wszystkim przez jego podopiecznych na zielonej murawie. Od razu lepiej. Po drugie trzymam kciuki za Zlatana Ibrahimovica, legendarnego już napastnika reprezentacji Szwecji. To prawdopodobnie jego ostatni wielki turniej, a Zlatan od lat imponuje nie tylko postawą na boisku, ale i poza nim. Chętnie angażuje się w wiele akcji charytatywnych, walczy z dyskryminacjami, a sam, jako potomek bałkańskich imigrantów, udowadnia, że multikulturowość nie jest niczym dziwnym. Jest świetnym przykładem asymilacji, osobą kultową w Szwecji.

Po trzecie zaś cieszy mnie, że Euro2016 nie ma jednego faworyta, bo każda drużyna z siedmiu najwyżej notowanych: Francja, Niemcy, Hiszpania, Portugalia, Belgia, Anglia czy Włochy, może ten turniej wygrać. Trzymam więc mocno kciuki za naszych piłkarzy, za Szwecję oraz za liczącą niespełna 323 000 mieszkańców Islandię.

Na wysokości zadania nie stanęły niestety, moim skromnym zdaniem, polskie telewizje, które nie transmitują wszystkich meczów Euro w paśmie niekodowanym. Na szczęście na Śląsku mamy dostęp do czeskiej telewizji naziemnej – ČT Sport oraz poprzez satelitę do niemieckich ZDF i ARD1, które pokazują wszystkie mecze mistrzostw.

Wielu pozytywnych emocji Państwu życzę i niech wygra najlepsza drużyna!

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.