post image

 

 

To był mój jedenasty Przystanek Woodstock. Przygodę z festiwalem rozpocząłem jeszcze w 2002 roku w Żarach. Po raz pierwszy w historii wojewoda, przedstawiciel rządu, nakazał stawiać płoty i zmienił kategorię imprezy na podwyższonego ryzyka. Obeszło się bez ekscesów, zamachów i innych niebezpieczeństw. Było jak zwykle: bardzo głośno, kolorowo i inspirująco. Trudno jednak było w tym roku nie rozmawiać na tematy, które wydarzyły się w tle: krwawy zamach w Nicei i zamach stanu w Turcji. Wielu z nas zastanawiało się, czy to koniec spokojnego świata, jaki znamy i czy to już ostatni Przystanek Woodstock. Obecna władza i machina medialna, którą wytworzono, aby wielbić i wychwalać "dobrą zmianę" prawie codziennie atakuje tak Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, jak i Jerzego Owsiaka.

Dyskusje i debaty to nieodłączny element Woodstocku, zwłaszcza odkąd Owsiak powołał Akademię Sztuk Przepięknych – ogromny namiot, do którego zapraszani są co roku znani goście. W tym roku odwiedzili ASP m.in. Janina Ochojska, Jerzy i Maciej Stuhr oraz rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Wcześniej m.in. Lech Wałęsa czy ksiądz Boniecki. Zresztą ASP to nie tylko wykłady – odbywają się tam regularne warsztaty choćby na temat hejtu w Internecie, przemocy seksualnej czy rozwoju osobistego. Coś, co powinno być przedmiotem dyskusji publicznej, niestety nie jest, bo od lat nie ma do tego woli politycznej.

Nietrudno się domyślić, że przyszłoroczny Przystanek Woodstock stoi pod dużym znakiem zapytania. Owsiak co prawda zapowiedział już termin 3-5 sierpnia 2017 roku, ale teraz piłeczka jest po stronie wojewody lubuskiego, który w tym roku rzucał ciągle kłody pod nogi. Szkoda by było, bo ten festiwal to nie tylko muzyka i spotkania z przyjaciółmi. To przede wszystkim Przystanek Wolności w tym coraz bardziej skomplikowanym świecie.

Łukasz Kohut, politolog, fotograf, przedsiębiorca, działacz społeczny

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.