post image
Dzieci sięgają po alkohol / Internet

Było tuż po północy, środek tygodnia, kilka dni temu, gdy strażnicy miejscy z Rybnika otrzymali zgłoszenie o dwóch mężczyznach ubranych w bluzy z kapturami, którzy zaczepiają przechodniów na ulicy Morcinka. Gdy przyjechali na miejsce, wskazanych panów znaleźli kilkaset metrów od sklepu. Obaj, jak się potem okazało, nastolatkowie byli kompletnie pijani.

- Chłopcy tłumaczyli, że alkohol kupiła im osoba bezdomna, lecz wysławiali się niejasno, ich mowa była bełkotliwa i podczas próby ustalania ich tożsamości jeden z nastolatków zaczął wymiotować – mówi Dawid Błatoń, rzecznik straży miejskiej w Rybniku.

Strażnicy udzielili chłopcu pierwszej pomocy i wezwali na miejsce patrol policji oraz pogotowie ratunkowe. Jak się okazało, pijani mieli 13 i 15 lat. Obaj chłopcy pod opieką rodziców trafili do szpitala. I to nie jest odosobniony przypadek. W marcu tego roku policjanci znaleźli na klatce schodowej jednego z bloków w Chwałowicach dwie nieprzytomne dziewczyny. Nastolatki dławiły się swoimi wymiocinami. Jedna z nich miała słabo wyczuwalne tętno, a druga silne drgawki. Ledwo przeżyły.

A na początku roku regionem wstrząsnęła informacja o nastolatkach, którzy najpierw balowali na 18-tych urodzinach przyjaciół, a potem jadąc samochodem rozbili się na przydrożnym drzewie. Dwóch z nich zginęło na miejscu, trzeci, kierowca auta poszukiwany przez policję, powiesił się. - Wszyscy piliśmy alkohol – zeznał potem przed prokuratorem jedyny ocalały z tej tragedii.

Choć jeszcze do niedawna widok 16-latka pijącego piwo na osiedlowym festynie nikogo nie dziwił, to okazuje się, że dziś problem z alkoholem dotyczy już nawet dzieci zdecydowanie młodszych, w wieku 12 czy 13 lat. Dolna granica wieku, w którym młodzież sięga po piwko, wino czy wódkę stale się obniża. Z prowadzonych co cztery lata badań ESPAD wynika, że w Polsce próby picia ma za sobą 83,8 procent gimnazjalistów z klas trzecich i 95,8 procent uczniów drugich klas szkół ponadgimnazjalnych.

- Obniżył nam się i to znacznie wiek tak zwanej inicjacji alkoholowej. W ośrodku leczymy wprawdzie osoby dorosłe, ale w czasie pierwszej wizyty, kiedy proszę pacjentów o podanie wieku inicjacji alkoholowej, to mówią, że mieli wówczas 12, 13 lat. Najmłodszy sięgnął pamięcią do momentu, kiedy miał 8 lat. Był po swojej pierwszej komunii i powypijał z kieliszków wszystkie resztki po gościach – mówi Izabela Lewosińska, terapeuta z Ośrodka Leczenie Uzależnień Integrum w Rybniku-Boguszowicach. - Równie niepokojącym zjawiskiem jest to, że rodzice dzieci pijących bardzo często, nie dostrzegają problemu. Problem pojawia się wówczas, gdy nastolatek zaczyna ćpać - dodaje.

A alkohol to najbardziej rozpowszechniona substancja psychoaktywna, najłatwiej dostępny narkotyk. - Niestety rodzice nie widzą problemu swoich dzieci albo machają ręką, bo przecież każdy kiedyś napił się piwa. A prawda jest taka, że alkohol to substancja progowa na drodze do innych używek. Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że dziecko, które pije, potem sięgnie po narkotyki, po dopalacze – mówi Izabela Lewosińska. - Co gorsza dzieci i młodzież uzależniają się zdecydowanie szybciej niż osoby dorosłe. Dziecko już po kilku miesiącach regularnego picia może mówić o uzależnieniu. W przypadku dorosłego może to być nawet kilka lat. A wystarczy, że nastolatek czy nastolatka imprezują i piją tylko w weekendy i wtedy też możemy już mówić o regularności w upijaniu się - dodaje.

W okresie letnim dzieciaki mają zdecydowanie więcej czasu niż zazwyczaj, a zainteresowanie nimi ze strony zapracowanych rodziców jest żadne. To, co powinni otrzymać w domach, odnajdują w grupach rówieśniczych. Nuda? Pada deszcz? Kumpel robi grilla? To może chociaż wypiję dwa, trzy piwka! - Rzeczywiście w okresie wakacyjnym zjawisko picia wśród młodzieży nasila się. To czas, kiedy mamy prawdziwy wysyp tzw. zachowań ryzykownych. Widzimy to choćby po ilości młodych ludzi, którzy pojawiają się w naszych placówkach, na zajęciach na przykład z pedagogami ulicy. W wakacje frekwencja nam zdecydowanie spada - mówi Grzegorz Głupczyk, szef Stowarzyszenia 17-tka z Rybnika-Boguszowic.

Sięgają po alkohol, bo wiedzą, że ich zachowanie nie wywoła w domu żadnej reakcji. - Bo co rodzic powinien zrobić, kiedy widzi dziecko, które pijane przyszło do domu? Przecież nie bić, dawać szlaban. Powinien z pociechą porozmawiać. Zadać pytanie: co ci dał alkohol? Jak się po nim czułeś? Jak się teraz czujesz? Tutaj nie ma miejsca na partnerstwo, trzeba dziecku jasno dać do zrozumienia: to ja jestem za Ciebie odpowiedzialny i nie daję ci przyzwolenia na takie rzeczy – mówi Izabela Lewosińska.

- Dzieciaki mają taki wzorzec, bo w domach bardzo często pije się alkohol w dużych ilościach. Dla młodych ludzi to rzecz naturalna - dodaje Głupczyk. A profilaktyka w zakresie alkoholizmu wśród dzieci i młodzieży w zasadzie nie istnieje. W wielu szkołach jest to wciąż temat tabu, a i rodzice niechętnie przyjmują do wiadomości informacje, że ich dziecko jest pijakiem biegającym na przerwach do pobliskiego monopolowego.

- O tym powinna być mowa w szkołach. Ale na wolne wykłady o alkoholizmie wśród nastolatków nikt nie przyjdzie. Jeśli rodzice nie mają przymusu, nie są wzywani na wywiadówkę i przy okazji na wykład, to na niego nie przyjdą – mówi Lewosińska. - Rodzic reaguje, ale dopiero wtedy, kiedy dostrzega, że dziecko zaczęło brać narkotyki. Kiedyś miałam młodą pacjentkę, prymuskę, narkomankę. Przyprowadziła ją mama, dziewczyna przyznała, że bierze od trzech miesięcy. Kiedy mama wyszła, powiedziała, że bierze, ale od trzech lat. I tak samo jest z alkoholem. Dzieci zawsze piją więcej i dłużej, niż się do tego przyznają – dodaje.

1
Baner reklamowy

Komentarze

  • anonim Alkohol 21 sierpnia 2018 12:32Nocne stężenie pyłu zawieszonego walnęło im do głów.Tak.Tak.Tak.Proszę spojrzeć na mapę Airly z regionu w godzinach wieczornych.Jest przecież upał.

Dodaj komentarz