post image
Archiwum / Krzysztof Jaroch

Trwa dyskusja nad ustrojem 27 dzielnic Rybnika. Rada miasta powołała spośród radnych komisję do spraw ich statutów, której owocem pracy mają być propozycje zmian lokalnych "konstytucji". Te z kolei, według zapewnień przewodniczącego rady miasta, będą konsultowane z przedstawicielami rad rybnickich dzielnic. Statutowe zmiany mają obowiązywać od nowej kadencji, a z założenia powinny uwzględniać potrzeby mieszkańców i samych rad dzielnic.

 

Czy jednak konieczna jest zmiana statutów rad rybnickich dzielnic? W podstawowym zakresie z pewnością tak. Warto chociażby dostosować czas trwania ich kadencji do znowelizowanego kodeksu wyborczego, zgodnie z którym wybory samorządowe odbywają się w naszym kraju nie co cztery, a co pięć lat. Warto też przemyśleć możliwość wprowadzenia inicjatywy uchwałodawczej dla statutowych organów dzielnic oraz zastanowić się nad tym, czy dla prawidłowego funkcjonowania dzielnicowych rad rzeczywiście niezbędne jest posiadanie własnej siedziby. Niezbyt dobrym pomysłem wydaje się natomiast pomysł utworzenia w urzędzie miasta nowego stanowiska pełnomocnika prezydenta ds. dzielnic, które bez problemu zastąpić może wypracowanie jednakowych dla przedstawicieli wszystkich dzielnic praktycznych zasad współpracy prezydenta miasta z lokalnymi radami.

 

Dla dobra mieszkańców warto demokratycznie wypracować zasady długofalowej, kadencyjnej współpracy rad dzielnic z prezydentem i radą miasta. Zawrzeć swoisty "kontrakt społeczny", oparty o wypracowane wspólnie priorytety rozwoju każdej z lokalnych społeczności. Ustalić, w jakim zakresie dzielnice powinny mieć wpływ na kształtowanie miejskiego budżetu i jego realizację, a przede wszystkim po partnersku starać się rozwiązywać lokalne problemy mieszkańców. Wszak reprezentacja społeczna na każdym szczeblu jest świadectwem decentralizacji, a ta z kolei jest przejawem dobrze pojętej demokracji.

 

Krzysztof Jaroch, menadżer kultury, politolog, przewodniczący zarządu dzielnicy Zebrzydowice w Rybniku, felietonista Tygodnika Regionalnego Nowiny 

 

Komentarze

  • Inga mrzonkiDobro mieszkańców to jedno, a interes urzędników (a raczej polityków) - drugie. Nie wierzę w to, że miasto pod wodzą Piotra K. da radom dzielnic więcej swobody i kompetencji. Nie wierzę z jednego prostego powodu - im większa centralizacja procesu decyzyjnego tym większe możliwości kontrolowania radnych koalicji rządzącej miastem.
  • myślący A czy nie lepiej się zastanowić nad sensemtylu dzielnic? Jaki ich cel administracyjny - żaden. Miasto to jeden miejski organizm. Rybnik 140 tys. mieszkańców i 27 dzielnic. Kraków 770 tys. mieszkańców i 18 dzielnic. Czy u nas coś nie stoi na głowie jeśli chodzi o układ administracyjny miasta? A potem trzeba organizować wybory i utrzymywać 27 rad... Po co to komu w XXI wieku? Nie wystarczy nam jeden Urząd Miasta, radni którzy reprezentują swoich wyborców? Ile czasu marnowane jest zamiast na rozwój miasta - na jakieś bezsensowne statuty dzielnic.
  • Jorg Tyle dzielnicDzielnice zgodnie z prawem funkcjonują jako jednostki pomocnicze miasta. Rady dzielnic integrują w nich lokalną społeczność i łącznikiem pomiędzy mieszkańcami i społecznością. Niestety radni miejscy na codzień nie interesują się tym, co dzieje się w dzielnicach. Nie przychodzą na spotkania rad dzielnic i pilnują wyłącznie swojego i partyjnego interesu. Dlatego rady dzielnic są potrzebne, bo są dziś jedynym reprezentantem mieszkańców w urzędzie miasta i miejskich jednostkach. A to że jest ich 27 niczemu nie szkodzi. Nie jesteśmy Krakowem z 18 dzielnicami, tylko Rybnikiem z 27 dzielnicami. Koszt utrzymania rad dzielnic jest znikomy, a robota jaką robią jest niezastąpiona. Prezydent jednak nie chce współpracować z dzielnicami, dlatego zrobi wszytko, żeby je zmarginalizować. To dzieje się skutecznie od dwóch kadencji Kuczery.
  • rybniczanka-ochojczanka Jorg dokładnie tak jak piszesz "radni" są aktywni jak zbliżają się "wybory szczególnie do Rady Miasta - wtedy cuda bajery -- bankomaty -ośrodki zdrowia- niestety ale zlikwidowane -dzielnica Ochojec obwodnice ""przez las " hahaha i inne pierdoły tak samo dotyczy to "radnych dzielnic" który z radnych wybrał się choć RAZ do mieszkańców aby porozmawiać co ICH "boli" jeszcze takiego nie spotkaliśmy pozdrawiam myślących
  • myślący Ja przypuszczam dlaczego prezydent je ignoruje. Po prostu w dzisiejszych czasach rady dzielnic nie mająabsolutnie żadnego sensu. Mi nigdy żadne rady dzielnicowe nie były do niczego potrzebne i nie słyszałem nic o ich jakieś pożytecznej roli w życiu miasta. Jak jest jakiś problem to obywatel może zgłosić go do: Straży Miejskiej, Prezydenta, Rady Miasta lub instytucji jakie mamy w mieście. Możemy wymagać od władz miasta zaangażowania i akceptować lub nie ich program dla miasta. Ale po co ma się dodatkowo przejmować 27 radami? Pewne rozwiązania odchodzą do lamusa - a właśnie do takich należą rady dzielnic.
  • Kazio Rady są potrzebneRady dzielnic funkcjonują w zdecydowanej większości miast. Jak np. rady sołeckie w mniejszych gminach pełnia ważną rolę w procesie demokratyzacji społeczeństwa. Ta istotna ich rola nie sprzyja patologiom władzy wynikającym z centralizacji i braku chęci dialogu z mieszkańcami. A taki fenomen zaczął już w ostatnich latach funkcjonować w Rybniku. Obecna władza boi się ludzi, przez co ogranicza rolę ich reprezentantów, czyli rad dzielnic. Jakby prezydent ze swoją ekipą nie bał się myślących i dbających o dzielnice reprezentantów mieszkańców, to współpracowałby z radami dzielnic jak jego poprzednik, a nie odcinał ich od wpływu na poprawę funkcjonowania lokalnych społeczności. Obecna postawa prezydenta Rybnika wpływa wprost na wyeliminowanie mieszkańców dzielnic obuch reprezentantów z procesu decyzyjnego w mieście. To forma zawoalowanej dyktatury i brak chęci ograniczenia jego i rady miasta kompetencji na rzecz demokratycznego ustroju samorządu. Dochodzi tu do paradoksu. Prezydent narzeka na centralizacyjne działania rządu i ograniczanie roli i możliwości samorządów, a sam robi to samo w stosunku do samorządu najniższego szczebla w mieście, jakim są wybierane przez mieszkańców rady dzielnic. No, ale żeby zarządzać miastem trzeba mieć jaja i nie można bać się mieszkańców.

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.