post image
Już trzeci tydzień trwają poszukiwania zaginionego w Rybniku Sławomira Koska / Policja Gliwice

- Szpital nasz nie ma w swych strukturach oddziału detoksykacyjnego, najbliższy znajduje się w Wojewódzkim Ośrodku Lecznictwa Odwykowego i Zakładzie Opiekuńczo – Leczniczym w Gorzycach oraz w Szpitalu Psychiatrycznym w Toszku – zaznacza dr nauk prawnych Jan Ciechorski, rzecznik prasowy Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku.

W tutejszej placówce działa Oddział Terapii Uzależnienia od Alkoholu, ale wyłącznie dla kobiet, oraz Oddział Dzienny Terapii Uzależnienia od Alkoholu.

- Poszukiwana osoba nie została przyjęta do szpitala, bowiem nie wyraziła na to zgody, a nie zachodziły przewidziane w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego przesłanki do przymusowego przyjęcia – odpowiada rzecznik.

Jak dodaje, na pytanie dlaczego wypuszczono osobę chorą, jest jednoznaczna odpowiedź: bo nie było podstaw do przymusowego przyjęcia do Szpitala. Osoba z zaburzeniami psychicznymi nie traci przez to swej autonomii rozumianej jako prawo decydowania o swoim życiu, w tym o podejmowaniu lub nie podejmowaniu leczenia psychiatrycznego.

- W tym przypadku – co należy powtórzyć – nie zachodziła możliwość przyjęcia bez zgody. Dodać należy, że zgodnie z doniesieniami medialnymi, zespół ratownictwa medycznego wezwany do tej osoby, też nie znalazł powodów przewiezienia go do najbliższego szpitala. Oznacza to, że ratownicy uznali, iż zaginiony jest w na tyle dobrym stanie, że nie wymaga natychmiastowej pomocy medycznej – informuje Ciechorski.

W szpitalu przeanalizowano dokumentację dotyczącą postępowania wobec zaginionego w izbie przyjęć, jak również sprawdzono monitoring wewnętrzny. - Przeprowadzone czynności nie dają żadnych podstaw do stwierdzenia nieprawidłowości w postępowaniu lekarza, który badał tę osobę – podkreśla rzecznik.

Jednocześnie dyrekcja Szpitala przekazuje bliskim pana Sławomira wyrazy współczucia z powodu jego zaginięcia. Mimo upływu czasu, ma nadzieję na szczęśliwe zakończenie poszukiwań.

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.