post image
Łukasz Kohut

To jest ten moment, raz na 10 lat, kiedy można to zrobić. Ten moment, kiedy państwo polskie, które nie chce dostrzegać istnienia śląskiej mniejszości etnicznej i języka śląskiego,  musi odwrócić głowę w naszą stronę. Spisy powszechne to nie jest jakiś tam polski wymysł. Spisy są realizowane zgodnie z zaleceniami i standardami organizacji międzynarodowych, wymogi UE i ONZ, co umożliwia dokonywanie porównań międzynarodowych. I uwaga – spis jest obowiązkowy. W czasach pandemii będzie przebiegał kilkuwarstwowo. Przede wszystkim będzie można się spisać samemu – spis rozpoczyna się 1 kwietnia i potrwa 6 miesięcy – do 30 września 2021 roku. 

 

Wystarczy mieć pesel, wejść na stronę internetową spis.gov.pl i odpowiedzieć na kilka pytań. Z naszej, śląskiej perspektywy najważniejsze będą dwa: pytanie  9  - o narodowość i pytanie 11 – o język, którym posługujemy się w domu. W obu przypadkach, niestety, GUS nie uwzględnił stanu faktycznego i  wyników zeszłego spisu z 2011 roku, kiedy to narodowość śląską i język śląski zadeklarowały setki tysięcy ludzi. Trzeba więc w obu punktach 9 i 11 zaznaczyć narodowość inną/język inny i wpisać śląska/język śląski.

 

Kto może się spisać? Każdy obywatel RP posiadający numer pesel, także obywatele pracujący i mieszkający za granicą. Inne, pomocnicze metody spisowe, to spis telefoniczny lub bezpośrednio przy pomocy rachmistrza spisowego.   

 

Dlaczego to jest takie ważne z naszej, śląskiej perspektywy? Jeżeli chcemy, żeby nasz język przetrwał, jeżeli chcemy, żeby nasza śląska tożsamość przetrwała - nie będzie lepszej okazji przez najbliższe 10 lat. Wyniki tego spisu będą szeroko komentowane, także międzynarodowo i jeżeli chcemy mieć narzędzie presji – lepszej okazji może po prostu nie być. Ja głęboko wierzę w Śląsk i śląską energię – przez ostatnie 10 lat bardzo wiele się zmieniło i marka Silesia urosła jeszcze bardziej. Powiedzieliśmy głośno  A. Rozwija się śląska kultura, śląskie firmy, kwestia języka śląskiego trafiła do mainstreamu politycznego. Bez wsparcia Warszawy, a bardzo często wbrew strachom i stereotypom. I to bardzo dobry moment, żeby powiedzieć B. Spiszmy się. Namawiam do tego serdecznie. 

Łukasz Kohut, poseł do Parlamentu Europejskiego, politolog, fotograf, felietonista Tygodnika Regionalnego Nowiny

Komentarze

Dodaj Komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany.